Dallas pokonują osłabionych Spurs
Po meczu pełnym walki koszykarze Dallas Mavericks pokonali we własnej hali drużynę San Antonio Spurs 96-89. Nadmienić trzeba jednak, że drużyna z San Antonio przystępowała do tego spotkaniu osłabiona brakiem dwójki swoich liderów – Tima Duncana i Manu Ginobiliego.
Od początku spotkania przewidywać można było jedno: to nie będzie piękny mecz. Obie drużyny wykazywały ogromną determinację i sporą chęć do walki w obronie, przez co oddawanych było dużo niecelnych rzutów z nieprzygotowanych pozycji. Pierwsi wewnętrzny spokój odnaleźli gracze Spurs, którzy grali koszykówkę bardziej ułożoną. W dodatku nawet gdy nie trafiali to na ofensywnej tablicy dobrze spisywał się Blair i to dzięki niemu uzyskali oni minimalną przewagę. W końcówce kwarty jednak fenomenalną dyspozycję potwierdził Jason Kidd, a dwie trójki Jasona Terryego zwieńczyły run 16-2 dla drużyny Mavericks i dały im prowadzenie po pierwszej kwarcie 30-22. W tej części meczu ekipa Mavs trafiła wszystkie cztery oddane rzuty za 3 punkty, podczas gdy Spurs nie zanotowali ani jednego celnego trafienia na 3 oddane próby.
Druga kwarta była dużo bardziej wyrównana. Do zdobywania punktów po stronie Spurs włączył się wreszcie Tony Parker, w ekipie Mavs dobrze radził sobie Nowitzki i Barea. Na 3:37 przed końcem pierwszej połowy koszyakrze Dallas prowadzili już nawet różnicą 14 oczek, jednak skuteczna gra Parkera pozwoliła im nieco zmniejszyć tę starty i przed drugą częścią gry przegrywali zaledwie 56-46.
W trzeciej kwarcie koszykarze obu drużyn grali punkt za punkt. W barwach Spurs dobrze spisywał się Jefferson oraz Parker, w Dallas punkty zdobywali Nowitzki oraz Dampier. Na 2:56 przed końcem kwarty różnica w dalszym ciągu wynosiła 10 oczek na korzyść Mavs. Gospodarze byli dużo skuteczniejsi w rzutach 3 punktowych, do tego momentu Spurs trafili jedynie 1 rzut na aż 11 prób. Końcówka kwarty była niezwykle zacięta, najpierw kilka punktów straty udało się odrobić gościom z San Antonio, następnie jednak przez proste straty znowu pozwolili oni graczom Mavs zwiększyć swoją przewagę. Ostatecznie po 3 kwarcie koszykarze Dallas prowadzili 75-64.
Początek czwartej kwarty był taki jak całe spotkanie. Obie ekipy grały z ogromną determinacją w obronie co skutkowało dużą ilością niecelnych rzutów. Gracze Spurs dalej na potęgę pudłowali rzuty 3 punktowe i na początku czwartej kwarty mieli oni jedno celne trafienie na 15 prób. Gracze z Dallas fantastycznie dzieli się piłką a to skutkowało punktami Terryego z półdystansu czy Haywooda spod kosza. Na 8:56 przed końcem spotkania przewaga Mavs ponownie wynosiła 14 oczek. Gracze Spurs aby móc myśleć jeszcze o zwycięstwie musieli zacząć trafiać zza łuku. Dallas bowiem mocno zagęszczali strefę podkoszową w obronie i dostarczenie piłki pod kosz stawało się praktycznie niemożliwe. Na 5:55 po celnym rzucie z półdystansu Blaira strata San Antonio zmalała do 10 oczek. Drugi celny rzut 3 punktowy gracze Spurs trafili w 18 próbie na 4:10 przed końcem spotkania. Pozwolił on zmniejszyć ich stratę do zaledwie 8 oczek.
W kolejnej akcji faul techniczny popełnił Butler i dzięki temu Spurs mieli 2 rzuty wolne i piłkę z boku. Bogans wykorzystał jeden osobisty a w kolejnej akcji faulowany był Blair. On również trafił tylko 1 rzut wolny ale przewaga Mavs i tak stopniała w tym momencie do 6 oczek. W kolejnych akcjach mieliśmy nagromadzenie błędów: najpierw z półdystansu nie trafił Nowitzki, potem za 3 punkty pomylił się Temple, następnie rewelacyjnie piłkę w obronie Terremu wyłuskał Blair, jednak zbyt mocno rzucił ją na kontrę i wyleciała ona na aut. Dzięki temu na 2:33 przed końcem spotkania w dalszym ciągu to Mavs prowadzili różnicą 6 punktów. W kolejnej akcji ponownie z półdystansu nieskuteczny był Nowitzki, jednak piłkę w ofensywie zebrał Haywood. Na niewiele się to zdało gdyż linię boiska z piłką przekroczył Marion i akcję rozgrywali gracze Spurs. Po raz kolejny spróbowali oni trafić za 3 punkty jednak ponownie nieskuteczny był Temple. Do końca spotkania pozostawało 1:38 gdy wykorzystując dwa osobiste do 8 oczek przewagę Mavs powiększył Nowitzki. Gracze Spurs ponownie spróbowali trafić zza łuku, jednak i tym razem nieskuteczny był Mason. Gdy za sprawą jednego celnego rzutu wolnego Haywooda przewaga Mavs wzrosła do 9 oczek jasnym było, że to gospodarze odniosą zwycięstwo w tym spotkaniu. Gracze Spurs walczyli do końca o jak najmniejszy wymiar kary i dlatego ostatecznie przegrali całe spotkanie 96-89. Główną przyczyną porażki drużyny z San Antonio była skuteczność w rzutach 3 punktowych, przez całe spotkanie trafili oni zaledwie 2 razy na aż 22 oddane rzuty.