Colangelo przyznaje. Gwiazdy NBA są na specjalnych prawach wobec kadry

Dodano: 11 kwietnia 2010 14:11
Colangelo przyznaje. Gwiazdy NBA są na specjalnych prawach wobec kadry
Dawid Rudolf, Informacja własna
Obraz własny

Nie wliczając Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, koszykarska narodowa kadra Stanów Zjednoczonych nie zdobyła praktycznie żadnego cennego trofeum międzynarodowego od 2000 roku, kiedy to sięgnęli po złoty medal na Olimpiadzie w Sydney. Wiele gwiazd NBA częstokroć stawiała rozgrywki ligowe ponad kadrę. Niechętni udziałowi swoich liderów byli również właściciele klubów najlepszej ligi świata. W grę wchodziły również pieniądze, a w sumie - jak twierdzili zawodnicy - niedostateczna suma honorarium za reprezentowanie kraju.

Igrzyska w Pekinie zmieniły wiele. Kadra USA zdemolowała praktycznie wszystkich rywali (opór potrafili stawić im tylko Hiszpanie w finale), a wielu fanów koszykówki sądziło, że czasy świetności reprezentacji Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej powróciły. Jak się jednak okazuje, gwiazdy NBA nadal mają najwięcej do powiedzenia.

Mistrzostwa Świata w Turcji zbliżają się wielkimi krokami. Gwiazdy NBA po raz kolejny zagrają na Starym Kontynencie. Już teraz coraz częściej słychać jednak głosy, iż na tureckich parkietach nie zobaczymy ani LeBrona Jamesa, dla którego ważniejsza jest rodzina oraz błache sprawy biznesowe, ani Dwyane'a Wade'a, który ponad reprezentowanie własnego kraju stawia zamieszanie na rynku transferowym.

Takiej sytuacji przeciwstawił się w zeszłym tygodniu Bryan Colangelo, dyrektor zarządzający narodową kadrą USA. Przyznał on, iż każdy z członków zespołu USA, który nie przystąpi do letnich imprez międzynarodowych bez ważnego usprawiedliwienia będzie zagrożony sankcjami, które mogą go nawet pozbawić szans na reprezentowanie kraju na Igrzyskach w Londynie w 2012 roku.

- Nie ma specjalnych zasad dla wszystkich. Jeśli ktoś zdecyduje się przejść obok, robi to ze zrozumieniem ryzyka - powiedział w zeszłym tygodniu Colangelo.

Obecnie wstępna kadra Stanów Zjednoczonych liczy aż 27 zawodników. Jest w niej zarówno James, Wade, a także Bryant, który swoje występy kadry uzależnia od stanu zdrowia. Według najnowszych informacji do owej grupy zawodników dołączyć mają również Rajon Rondo (Boston Celtics) oraz Tayshaun Prince (Detroit Pistons). Ich agenci nie odesłali jednak po dzień dzisiejszy podpisanych umów. Władze kadry USA są także skłonni zaprosić kliku młodych zawodników, jak J.J. Hickson (Cleveland Cavaliers), Tyreke Evans (Sacramento Kings) czy Stephen Curry (Golden State Warriors).

- Sezon zbliża się ku końcowi, Wielu zawodników jest czołowymi postaciami klubów, będących pretendentami do tytułu. Sami gracze mają świetny sezon za sobą. Jestem z tego dumny. Na nasze szczęście mamy bardzo głęboki skład, mamy wielu zawodników, którzy są w stanie zastąpić nasze gwiazdy - powiedział wczoraj Colangelo.

Widać więc na pierwszy rzut oka całkowicie odmienną formę wypowiedzi, zmianę poglądów oraz stosunku wobec gwiazd. Wszystko, co wydawało się niezwykle uporządkowane oraz bardzo dobrze przemyślane nagle, może nie tyle runęło, co widocznie ma mniejsze szanse na urzeczywistnienie. W dniu wczorajszym Colangelo przyznał również, że do każdej sprawy będzie podchodził indywidualnie, uwzględniając całokształt dokonań zawodnika dla ogółu amerykańskiej koszykówki, a nie tylko samej kadry. W kuluarach można więc było usłyszeć informacje, iż jakiekolwiek sankcje nie zostaną wyciągnięte ani do Jamesa, ani do Wade'a, jeżeli ci nie wystąpią na Mistrzostwach Świata w Turcji. Można więc dojść do wniosku, że gwiazdy amerykańskiej koszykówki są ponad innymi.

Nie jest to pierwszy raz, kiedy zdarza się taka sytuacja. Sytuacja, w której ucierpią szczególnie fani, pozbawieni możliwości oglądania na własne oczy gwiazd koszykówki.

Nie chcę w jakikolwiek sposób negować wkładu w amerykańską koszykówkę takich zawodników jak James czy Wade, jednak czy taka sytuacja, a w zasadzie działania podejmowane przez sztab generalny kadry, nie przypominają trochę tych z końca ubiegłego wieku, kiedy to całkowicie zmieniono sposób rekrutacji gwiazd do kadry. Czy to przypadkiem właśnie nie działania sztabu generalnego narodowej kadry Stanów Zjednoczonych nie są przypadkiem głównym czynnikiem, który wpłynął na spadek ilości sukcesów USA na arenie światowej co wiąże się ze spadkiem poziomu międzynarodowej koszykówki? Obyśmy nie byli teraz i w kolejnych latach świadkami powtórki. Odbije się to bowiem w bardzo zły sposób na koszykówce na całym świecie.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp