Tyreke Evans - Rookie of the Year, a co potem?
To był bardzo długi, trudny rok dla Sacramento Kings. Przede wszystkim nie udało się po raz kolejny awansować do play off, ale na to też nikt specjalnie nie liczył.
Ciągła przebudowa składu, która swoje żniwo zebrała i w tym sezonie (wytransferowanie Kevina Martina ) oraz bilans 25:54 (pozostały jeszcze trzy mecze do końca sezonu) nie są powodem do chwały.Jest jednak światełko w tunelu. Światełko, które rozbłysnęło bardzo mocno wraz z pojawieniem się Tyreke Evansa w zespole. Ten pierwszoroczniak jest murowanym kandydatem do odebrania nagrody „Rookie of the year” a także daje duże nadzieje na przyszłość „Królom”.Gracz na poziomie 20 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst średnio na mecz zdarza się dosyć rzadko a już całkiem wyjątkowa jest taka sytuacja, jeśli zawodnik dokonuje tego w swoim pierwszym roku gry w NBA. W Sacramento chcą wierzyć, że trafił im się brylant w czystej postaci a także w to, że szczęście będzie im sprzyjać w tegorocznym drafcie i Evans dostanie kogoś wartościowego do pomocy.
Co sam sądzi na ten temat?20-5-5Ludzie wysyłają mi wiadomości na mój telefon z numerem 20-5-5,co jest już pewną historią, w której chcą bym dawał z siebie wszystko każdej nocy, by osiągnąć ich oczekiwania. Nie dopuszczam jednak tego do siebie i nie oddaję szalonych rzutów, tylko staram się jak najlepiej umiem pomagać drużynie w odniesieniu zwycięstwa.Potrzebny drugi do zabawy w KingsNiektórzy gracze tutaj są naprawdę dobrzy. Jesteśmy młodą ekipą idącą w górę. Będę się cieszył jednak z jakiegoś dobrego handlu, kiedy trafi latem do nas jakiś skrzydłowy albo obrońca. Jeśli tylko będzie nam w stanie pomóc, to dobrze. Mamy także szanse na dobry wybór w drafcie, więc jestem dobrej myśli.Kogo widzi w drafcieJeśli trafimy numer jeden w loterii, o chcę Evana Turnera. Widzę się z nim razem na skrzydle, to trochę podobny gracz do mnie. Ma dobrą zbiórkę, umie dobrze podawać. Lubię też DeMarcusa Cousinsa. On jest ogromnym facetem, w przyszłości może być kimś pokroju Amar’e. Ma wielkie serce do tej gry, więc myślę że będzie dobrze.Jak odbiera porażki w NBA, czyli coś, czego nie doświadczał w Collegu.Wielu myśli oglądając NBA, że jest łatwe. Jak nie grasz ostro, a przeciwnicy trafiają, mając sprawdzonych weteranów i gdy tam jesteś będąc debiutantem, to jest ciężko wygrać cokolwiek. Grałem wcześniej w drużynie, która wygrywała ale to było w collegu a tutaj nie jest to takie łatwe. Staram się jednak coś z tym robić, aby poprawić grę, uczę się i myślę że się poprawimy.