Bardzo ważne zwycięstwo Nuggets
Koszykarze Denver Nuggets pokonując Los Angeles Lakers odnieśli niezwykle ważne zwycięstwo, które na dzień dzisiejszy daje im drugie miejsce w Konferencji Zachodniej. Nuggs do zwycięstwa poprowadził oczywiście Carmelo Anthony, który nie dość, że zdobył 31 punktów, to na dodatek w ostatniej sekundzie spotkania zalokował rzut Dereka Fishera, który mógł dać Jeziorowcom zwycięstwo. Ostatecznie Denver wygrali 98:96.
Już od pierwszych minut spotkania w Pepsi Center można było poczuć niezwykłą atmosferę, przypominającą że Play-Offy są już niezwykle blisko. Przy takim dopingu spotkanie bardzo dobrze rozpoczęli gospodarze, którzy momentalnie narzucili swój styl gry.
Nuggets dokonywali o wiele lepszych decyzji rzutowych, które skutkowały wysoką efektywnością ich rzutów, szczególnie z dystansu. Po jednym z nich Carmelo Anthony'ego prowadzili oni już 20:12. Krótki przestój zarówno w ataku jak i w defensywie zaskutkował jednak praktycznie całkowitym zniwelowaniem strat przez podopiecznych Phila Jacksona.
W kolejnej części meczu sytuacja z pierwszej kwarty powtórzyła się. Nuggets ponownie wyszli na prowadzenie, ponownie dzięki celnym rzutom z dystansu. Szalał głównie J.R. Smith, który w tej części pierwszej połowy aż trzykrotnie trafił za trzy czym wyraźnie doprowadził miejscowych kibiców do ekstazy. Po jednym z takich rzutów Nuggs prowadzili 50:38 i były wyraźne podstawy aby sądzić, iż są oni w stanie wygrać dzisiejsze spotkanie.
Gdy gra się jednak z obrońcami tytułu nie można jednak ani na momentu spuścić z tonu. Udowodnili to Lakersi, którzy na drugą połowę wyszli o wiele bardziej zmotywowani dzięki czemu momentalnie odrobili straty. Pod nieobecność Bryanta punktowali głównie Pau Gasol, Ron Artest oraz Shannon Brown. To po efektownym wsadzie tego ostatniego na trzy minuty przed końcem kwarty było już 67:67. Mecz zaczął się jakby od nowa.
Co więcej zniwelowanie strat dało wyraźnego kopa gościom, którzy nie poprzestawali i grając swoje przysłowiowo odjeżdżali rywalom.
Ich przewaga po punktach Gasola wzrosła nawet do siedmiu oczek. Wiele osób zadawało sobie pytanie gdzie podziali się ci Nuggets z pierwszej połowy. Oni pojawili się ponownie w samej końcówce spotkanie. Do ostatniego zrywu poprowadził gospodarzy oczywiście Anthony. To on zdobył w pewnym momencie siedem punktów z rzędu czym doprowadził do wyrównania.
Na 32 sekundy przed końcem meczu dwa bardzo ważne osobiste trafił Derek Fisher. Chwilę później jeden z takich rzutów spudłował Smith, na tablicy wyników było 98:96 dla gospodarzy, a Lakers mieli niespełna piętnaście sekund na celny rzut za trzy, który dałby im zwycięstwo. W najważniejszym momencie meczu piłka trafiła do wspomnianego przed chwilą Fishera.
Wtedy jednak wprost kapitalnym zagraniem popisał się Anthony, który bez żadnych wahań zablokował decydujący rzut meczu. To głównie dzięki niemu Nuggets wygrali to bardzo ważne spotkanie z Lakers.
- To świetne uczucie przyczyniając się do zwycięstwo robić coś innego, niż trafiając game-winnera. W sumie to czuję się tak, jakby trafił właśnie game-winnera - przyznał z uśmiechem Anthony.