Raptors przegrywają i tracą Turkoglu

Dodano: 8 kwietnia 2010 03:49
Raptors przegrywają i tracą Turkoglu
Mateusz Zielinski, Informacja własna
WikiMedia

Osłabieni brakiem Chrisa Bosha Toronto Raptors ulegli we własnej hali drużynie Boston Celtics 115-104. Na domiar złego w trakcie spotkania niemal identycznej co nieobecny lider kontuzji nabawił się Hedo Turkoglu.

W barwach Celtics świetny mecz zagrali wszyscy zawodnicy określani mianem „Wielkiej Czwórki". Łącznie zdobyli oni aż 78 punktów, z czego najwięcej rzucił Rajon Rondo – 21 a najmniej Ray Allen – 18. Podwójną zdobycz z całej drużyny osiągnął jeszcze tylko Micheal Finley.

W barwach Raptors 21 oczek zdobył Sonny Weems. 17 punktów i aż 9 asyst dorzucił do tego Jarrett Jack.

W pierwszej kwarcie minimalnie lepsi byli gracze Bostonu. Najważniejszym wydarzeniem tej części gry była jednak kontuzja Hedo Turkoglu, który podczas walki o piłkę został uderzony głową w nos przez Tonyego Allena i musiał opuścić parkiet. Turecki zawodnik na boisku nie pojawił się już do końca meczu.

W drugiej kwarcie do odrabiania strat ruszyli gracz Toronto. Od początku świetnie w ataku spisywał się Jack i po jego celnym rzucie za 3 punkty na 9:14 przed końcem pierwszej połowy był remis 32-32. W dalszej części drużyny grały kosz za kosz i największa przewaga jaką udało się osiągnąć którejś ze stron wynosiła zaledwie 3 oczka. Na sekundę przed końcem kwarty za 3 celnie rzucił Wright i to gracze Raptors na przerwę schodzili prowadząc 54-52.

W trzeciej kwarcie do roboty ponownie zabrali się goście. Mozolnie ale skutecznie uzyskiwali przewagę najpierw dwóch, potem czterech i wreszcie na 4:53 przed końcem tej części gry sześciu punktów. Graczom Toronto udało się co prawda tę stratę odrobić, jednak w samej końcówce najpierw za 2 trafił Davis, następnie 3 oczka dołożył Finley a jednego osobistego dorzucił Wallece i przed ostatnią częścią gry to Boston prowadził 82-76.

Czwarta kwarta w dalszym ciągu należała do gości. Graczom Bostonu szybko udało się powiększyć przewagę z 6 do 12 oczek. Koszyakrze Toronto nie poddawali się i na 4:03 przed końcem kwarty przegrywali już tylko różnicą sześciu punktów. Wtedy jednak bardzo mądrze grali zawodnicy Bostonu a w najważniejszych momentach nie mylili się Rondo Garnett oraz Finley. Nieskuteczny rzut 3-punktowy Jacka na minutę przed końcem meczu oznaczał, że drużyna z Toronto pogodziła się już z porażką. Ostatecznie więc to Boston zwyciężył 115-104.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp