Scottie Pippen - 'Jestem pokorny ale i dumny'
Bez niego Michael Jordan był najlepszym graczem koszykówki na tej planecie, z nim Jordan był najlepszym graczem na świecie, tyle że z sześcioma pierścieniami. A może to zasługa kogoś innego? Na przykład Phila Jacksona?
Ocenić to dzisiaj po ponad dekadzie wprawdzie ciężko, jednak jego wkład w sześć tytułów mistrzowskich, jakie Bulls zdobyli w latach 90 jest nieoceniony. Po sześciu latach, kiedy nie ma już w NBA Scottiego wpadł ktoś mądry w końcu na pomysł, by dołączyć go do Galerii Sław i docenić go za wkład w rozwój NBA.
Mało tego, że wyróżnienia dostąpi jako członek zespołu Chicago Bulls, ale znajdzie się tam też i wśród gwiazd Dream Teamu z IO w Barcelonie z 1992 roku. Co sam ma do powiedzenia na ten temat?
-Chyba nikt nie wyobraża sobie jaki jestem z tego powodu szczęśliwy i jaki jest to dla mnie honor. Także zaszczyt. Jestem wobec tego bardzo pokorny i nigdy nie marzyłem nawet by być jednym z członków najlepszych graczy na świecie. Chciałem jedynie mieć wielką karierę w NBA. Ale gdy ona minęła mogę być zadowolony i dumny z tego, czego podczas całej kariery dokonałem.Uniwersalność
Chciałem wprowadzić do swej gry style z różnych epok. Chciałem być bardziej wszechstronny i przeć bardziej do przodu. Zawsze czułem się komfortowo na boisku. Czułem się bardzo szybki przy moich rozmiarach mniej więcej tak, jak widać to dzisiaj w grze LeBrona Jamesa, który ma ogromną przewagę na mojej pozycji.Ulubiony moment w Chicago BullsZawsze powtarzam, że pierwsze mistrzostwo zdobyte poprzez pokonanie Lakers było i jest moim najlepszym wspomnieniem. Tym bardziej, że dokonaliśmy tego na ich terenie. To prawdopodobnie największa rzecz, jaką wyróżnię, bo zdobycie pierwszego mistrzostwa nigdy się nie zapomina. Dorastaliśmy w bólach po potyczkach z Celtics i Pistons, a następnie zdobyliśmy pierwsze mistrzowskie pierścienie, które są wyjątkowe.Najlepszy moment z Dream TeamPo prostu było dużo dobrej zabawy. Miałem okazję grać z największymi graczami w historii jak Larry Bird, Magic, Karl Malone czy Barkley. Mieliśmy wiele radości z treningów, wspólnej gry ale i nie tylko. Wspólnie spędzany czas w hotelu, kiedy przebywaliśmy zawsze razem grając np. w karty czy coś innego, To była pewnego rodzaju podróż rodzinna. Byliśmy pierwszą profesjonalną drużyną koszykówki na Igrzyskach i jestem szczęśliwy z tego powodu, że byłem jej częścią.Kim był Scottie Pippen? Pytać dzisiejszych 30 -40 latków o to nie wypada, bo dla nich Scottie jest kimś w rodzaju bóstwa, ikoną koszykówki. Kim jest zaś dla młodszego pokolenia? Odpowiedź znajdziecie wszędzie, jednak dla tych najbardziej leniwych mogę udzielić małej wskazówki. Wyobraźcie sobie zawodnika, który jest dynamiczny jak Gerald Wallace, rzuca podobnie jak Shawn Marion, broni niczym Ron Artest ale jest od nich dziesięć razy lepszy...Taki był na parkiecie Pippen.