Asseco Prokom demoluje PGE Turów! (relacja)

Dodano: 7 kwietnia 2010 20:25
Asseco Prokom demoluje PGE Turów! (relacja)
Paweł Łakomski, Informacja własna
MediaWiki
Dominacja we wszystkich elementach gry Asseco Prokomu mówi wszystko. Mistrzowie Polski bez najmniejszych problemów pokonali dzisiaj przed własną widownią PGE Turów Zgorzelec 95:75, a gdyby nie rozkojarzenie w ostatniej kwarcie spotkania wynik spotkania mógłby być o wiele bardziej bolesny dla wicemistrzów Polski.  Mistrzowie Polski od początku spotkania wyszli z bardzo agresywną obroną, z którą mieli problemy przyjezdni z południa Polski. Pierwsze punkty w meczu dwóch najlepszych drużyn ubiegłego sezonu zdobył Adam Łapeta, którego świetnie pod koszem wypatrzył Qyntel Woods. Asseco Prokom szybko wyszedł na kilku punktową zaliczkę, dzięki czemu szkoleniowiec gospodarzy Tomas Pacesas mógł desygnować do gry wszystkich swoich podopiecznych. Świetną zamianę dał Jan-Hendrik Jagla, po którego celnym trafieniu za trzy punkty do niedawna polski przedstawiciel w Eurolidze prowadził 36:12! Po stronie gości jako jedyny chęć walki wykazywał Michael Wright. Amerykanin punktował, zbierał, starał się ze wszystkich sił, jednak mimo tego to Asseco Prokom powiększał diametralnie swoją przewagę. Różnica między obydwoma zespołami była ogromna, a wynik po pierwszej kwarcie tylko to potwierdzał – 38:16. Sfrustrowany szkoleniowiec PGE Turowa Zgorzelec Andrej Urlep próbował coś zmienić. Do gry wprowadził drugiego rozgrywającego Nejca Glavasa, jednak i ten nie potrafił składnie przeprowadzić akcji swojego zespołu. Z kolei na ich rywali – gdynian - aż chciało się patrzeć. Krótkie, rodem z Euroligi, akcje tylko potwierdzają, że nawet druga siła finansowa w polskiej ekstraklasie, jest daleko w tyle za świetnie grającym mistrzem Polski. Świetną zmianę za Davida Logana dał Łukasz Seweryn. Były zawodnik między innymi Czarnych Słupsk w drugiej kwarcie spotkania był najjaśniejszym punktem swojego zespołu, a także... najskuteczniejszym. Szansę otrzymali także Adam Hrycaniuk, Przemysław Zamojski i w końcówce pierwszej połowy Piotr Szczotka. Pomimo że na parkiecie po stronie Asseco Prokomu przebywali tzw. gracze drugoplanowi, PGE Turów nie miał żadnej odpowiedzi na grających zespołowo koszykarzy z Trójmiasta.  Po celnym trafieniu za trzy punkty wcześniej wspomnianego Seweryna, Asseco Prokom prowadził – uwaga – różnicą 39 oczek – 63:24. Ostatnie punkty dla PGE Turowa w tej części gry zdobył Michał Chyliński, który po kilku nieudanych próbach w rzutach za trzy punkty, przełamał się i ,,poderwał” do lepszej postawy swoich kolegów. Niestety, jego celny rzut zmotywował Piotra Szczotkę, który równo z syreną ustalił wynik po pierwszej połowie – 67:28. - W przerwie było bardzo gorąco. Trener powiedział nam kilka gorzkich słów i mam nadzieję, że to jeszcze pokażemy nasze prawdziwe oblicze w tym spotkaniu – powiedział przerwie dla TVP Sport, Krzysztof Roszyk. Tomas Pacesas, mimo bardzo wysokiej zaliczki, nie zlekceważył swojego rywala i po przerwie desygnował do gry ,,piątkę”, która rozpoczynała ćwierćfinałową batalię z Olympiacosem Pireus. Harrington, Logan, Woods, Burrell i Łapeta byli o kilka klas lepsi od swoich rywali ze Zgorzelca.  Osłodą trzeciej kwarty były świetne dwójkowe akcje pary Woods-Łapeta. Amerykanin szukał pod koszem, a także na półdystansie polskiego środkowego, a ten odwdzięczał mu się licznymi zasłonami. W końcu, choć niewątpliwie za późno, przełamał się zza linii 6,25 Michał Chyliński. Reprezentant Polski podczas polskiego EuroBasketu 2009 w kilka minut trzykrotnie popisał się trafieniem premiowane trzema punktami i litewski szkoleniowiec mistrzów Polski był zmuszony poprosić o czas – 81:49. Kilka drobnych korekt i Asseco Prokom znów zaczął seryjnie punktować, a uczynili to kolejno Woods i dwukrotnie Hrycaniuk. Tym samym przed ostatnią kwartą gdynianie prowadzili 87:53. W czwartych dziesięciu minutach gry, rozluźniony Asseco Prokom praktycznie nie punktował. Na parkiecie mistrza Polski reprezentowali sami Polacy, którzy nie najlepiej radzili sobie z piątką PGE Turowa (Glavas, Bochno, Wysocki, Wójcik, Johnson). W rolę rozgrywającego w drużynie gospodarzy wcielił się Przemysław Zamojski, a Adam Hrycaniuk – jak nie on – grał bardziej jako skrzydłowy niż klasyczny center.  PGE Turów, pomimo że w drugiej połowie okazał się skuteczniejszym zespołem, do Zgorzelca wraca w bardzo kiepskich nastrojach. Swobodnie grający Asseco Prokom bez najmniejszych problemów pokonał wicemistrza Polski, który przed tym sezonem miał wielkie ambicje, aby w końcu zdetronizować dominację mistrzów Polski w PLK. Asseco Prokom Gdynia dzięki nieustępliwej i godnej Euroligi postawie w pierwszej połowie spotkania dwóch najlepszych drużyn poprzedniego sezonu, pokazał, że potrzebuje tylko kilku minut, a zaledwie kilku akcji, aby rozgromić każdy zespół w PLK. Tak samo podopieczni Tomasa Pacesasa zaczęli pojedynki z Kotwicą Kołobrzeg, czy z Energą Czarnymi Słupsk.  Mistrzowie Polski po równorzędnej rywalizacji z Olympiacosem Pireus są w formie, która przewyższa rozgrywki PLK. Już 16 kwietnia Asseco Prokom udaje się do Włocławka, gdzie stoczy walkę z miejscowym Anwilem o pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej w polskiej ekstraklasie. Czy zawodnicy Igora Griszczuka są w stanie pokonać gdynian? W pierwszym spotkaniu obydwu drużyn, lepszy okazał się Asseco Prokom. Jak będzie we Włocławku? Odpowiedź niebawem! Asseco Prokom Gdynia – PGE Turów Zgorzelec 95:75 (38:16, 29:12, 20:25, 8:22)
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp