Dwight Howard to za dużo dla Mavericks
Orlando Magic udowodnili, że jeżeli Dwight Howard zdominuje strefę podkoszową, a ich obwodowi będą celnie rzucać z dystansu mało która drużyna może ich powstrzymać. Dzisiaj nie sprostali im koszykarze Dallas Mavericks. Do zwycięstwa podopiecznych Stana Van Gundy'ego poprowadził nie kto inny jak popularny "Superman", który na swoim koncie zapisał 17 punktów, 20 zbiórek oraz 5 bloków. Mavs przegrali 82:97.
- Doskonale wiemy jak dobrzy jesteśmy. Nie jesteśmy zbyt pewni siebie, jednak zdajemy sobie sprawę, że możemy pokonać dosłownie każdego, kiedy gramy swoje. Dzisiaj zagraliśmy świetnie w defensywie, a także trafialiśmy bardzo ważne rzuty - powiedział Jameer Nelson, który spotkanie zakończył z dorobkiem 14 punktów oraz 7 asyst.
Pierwsza kwarta spotkania była bardzo wyrównana. Żadna z drużyn nie imponowała skutecznością w ataku, sporo było nerwów i nie przemyślanych zagrań. Taka gra z pewnością nie podobała się kibicom. Z biegiem czasu widowisko było jednak coraz atrakcyjniejsza.
Jednak nie dla fanów Mavs, którzy coraz częściej niechętnie kręcili głowami. Goście z Orlando zaczęli dominować na parkiecie narzucając rywalom swój styl gry. Dużo podań, bardzo dobry ruch piłką i bardzo dużo wolnych pozycji na obwodzie. To po jednym z takich rzutów Jameera Nelsona Magic prowadzili 43:36.
Łącznie podopieczni Stana Van Gundy'ego aż 14 razy trafili za trzy punkty. W tym elemencie gry brylował Mickael Pietrus, który aż sześciokrotnie popisał się takimi rzutami. Francuz zdobył łącznie aż 24 punkty.
W drugiej połowie przewaga gości nadal rosła. Dobra defensywa na obwodzie Magic sprawiała wielkie trudności koszykarzom z Dallas. Trzeba jednak również przyznać, iż gospodarze nie trafiali także rzutów z czystej pozycji, które na codzień trafiają bez żadnych problemów.
Szwankowała również wśród podopiecznych Ricka Carlisle'a gra zespołowa. Co ciekawe żaden z zawodników nie zanotował na swoim koncie więcej niż dwóch asyst.
Przewaga rosła i rosła i przed decydującą kwartą spotkania wynosiła już 16 punktów. Mavs stać było tylko na mały zryw, w którym zdobyli siedem oczek z rzędu. Na wygranie spotkania z Orlando to było jednak za mało. Ostatecznie zawodnicy z Dallas przegrali na własnym parkiecie z Magic 82:97.
Marcin Gortat spędził na parkiecie niespełna sześć minut. W czasie zapisał na swoim koncie dwie zbiórki (w tym jedną w ataku) oraz przechwyt.