Niepewna przyszłość Phila Jacksona

Dodano: 1 kwietnia 2010 16:46
Niepewna przyszłość Phila Jacksona
Hubert Krzywda, Informacja własna/wywiad:Chris Fedor
MediaWiki

To nie żart z okazji pierwszego kwietnia.  W udzielonym przed kilkoma dniami wywiadzie dla jednej ze stacji radiowych w USA - coach obecnych mistrzów NBA stwierdził, że nie jest przesądzony jego powrót do zespołu w następnym sezonie.

Odejść może Kobe Bryant, bo taka ewentualność istnieje, jednak sądząc po dotychczasowej karierze tego gracza raczej pozostanie w LA, a składa się na to wiele czynników.

Pewna natomiast nie jest przyszłość Phila Jacksona, który - po pierwsze zaczyna narzekać już na zmęczenie i nie najlepsze zdrowie, a po drugie - decydującą sprawą w tej kwestii będzie zapewne to, czy jego team obroni w tym roku mistrzostwo NBA. Lakers są na najlepszej drodze by tego dokonać, jednak play off rządzą się swoimi prawami.  Poniższa rozmowa z „Zen Master”  może pomóc w odgadnięciu, co w jego głowie siedzi...Kiedy zadecyduje Pan o swojej przyszłości w Lakers?Myślę, że pod koniec roku, oczywiście związane jest to z ostatecznym wynikiem drużyny w tym sezonie.Jeśli nie zagracie w finale, to czy Pan wróci do zespołu?Uważam, że nie będzie to udany sezon jeśli nie zagramy w finale. Jeśli w nim będziemy, to pojawia się szansa na to. My cały czas chcemy dostać się do niego i mamy dużą szansę na to.Czy Pana zdaniem, Kobe zakończy karierę w Los Angeles?Nie mam pojęcie. Powiem więcej, nigdy na ten temat z Kobe nie rozmawiałem. Większe szanse dla faceta są jednak tam, gdzie jest jego miejsce. Zwłaszcza, jeśli odnosi się w tym miejscu sukcesy i ma się dobrą passę, to w domu jest najlepiej zrealizować się.Czy chciałby Pan być trenerem u Michaela Jordana?Nie widzę powodu, dla którego miałbym udawać się znowu na wschód.Dlaczego tak ciężko jest powtórzyć sukces rok po roku w NBA?Składa się na to wiele czynników. Przede wszystkim 82 mecze sezonu regularnego. Dodajmy mecze w play off, kiedy gra się od 18 do 28 spotkań, co powoduje ogromne zużycie i zmęczenie organizmu. Dochodzą kontuzje, niektórzy gracze tracą czasami kontakt z trenerem, są zmęczeni sobą nawzajem. Spójrzmy na Pistons z 2005 roku. Wyglądali naprawdę świetnie, byli młodzi, jednak nie dali rady z Larry Brownem w stanie powtórzyć sukcesu. Rok później stracili Bena Wallace’a itd. Podobnie było ze Spurs, którym nigdy też nie udało się powtórzyć sukcesu za rok.  Najpierw kontuzja Davida Robinsona, w innych wypadkach mieliśmy z innymi zależnościami w tym względzie.Z czyjej gry  jest Pan pod wrażeniem na zachodzie?Na pewno  Dallas. Liczą się z pewnością w grze. Denver z Kenyonem Martinem także, są świetnym zespołem, mają równych ośmiu zawodników, którzy są groźni. Grają jednak trochę zmiennie.Co jeśli nie awansujecie do finału?Musiałbym długo nad tym myśleć. Tylko pięciu graczy ma zagwarantowane kontrakty. Z obrońców kontrakt podpisał jedynie Sasha Vujacic, reszta – Kobe, Derek Fisher, Shannon Brown i Jordan Farmar mogą zrobić co tylko zechcą po sezonie. 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp