Hawks bez problemów pokonują Lakers
Drużyna Atlanta Hawks pokonała na własnym parkiecie mistrzów NBA z poprzedniego sezonu Los Angeles Lakers 109-92. Mecz, mimo iż nie brakowało w nim ostrych zagrań i starć między zawodnikami, od początku do końca miał wyraźnego lidera, który nie pozwalał przeciwnikowi zbliżyć się na niebezpieczny dystans.
Bardzo dobre spotkanie rozegrał Joe Johnson, który zdobył 25 punktów i miał 8 asyst. Double-double zbierając 10 piłek i rzucając 10 punktów zaliczył Zaza Pachulia, który w tym spotkaniu wyróżniał się także dobrymi akcjami w defensywie.
W Lakers dobrze zaprezentował się Kobe Bryant, który zdobył aż 28 punktów. W drużynie z Los Angeles słabo spisali się rezerwowi, z których trener Jackson korzystał sporadycznie i jedynie aby dać chwilkę odpoczynku swoim gwiazdom.
Początek pierwszej kwarty należał do Mikea Bibbyego, który zdobył pierwsze 7 punktów swojej drużyny. W Lakers skutecznie odpowiadali Bryant i Gasol i na 5 minut przed końcem tej części gry był remis 13-13. W końcówce punkty dla Hawks zdobywali na zmianę Evans oraz Crawford i to dzięki ich postawie Atlanta po zakończeniu pierwszej części gry prowadziła 29-25.
Druga kwarta to popis Zazy Pachulii. Zawodnik Hawks dobrze spisywał się w ofensywie, ale to przede wszystkim jego udane akcje powstrzymujące Paua Gasola były ozdobą meczu i wzbudzały owację publiczności. To właśnie po jego punktach na 5:43 przed końcem kwarty Hawks prowadzili 43-36. W Lakers nieskuteczny był Fisher, a w zdobywanie punktów po stronie Atlanty włączył się Smith i to dlatego po pierwszej połowie prowadzili oni 55-45.
Trzecia kwarta także należała do zespołu Hawks. Skuteczni byli Johnson i Horford, którzy mimo wysiłków Kobego Bryanta systematycznie zwiększali prowadzenie swojej drużyny. W ostatniej sekundzie kwarty rewelacyjną dobitką-wsadem popisał się Pachulia czym sprawił, że przed ostatnią częścią gry jego drużyna prowadziła 80-64.
W ostatniej części gry straty próbowali odrabiać gracze Lakers. Za 3 punkty trafiał Farmar, wreszcie skuteczne akcje przeprowadzał Gasol. To właśnie dzięki rzutowi 3-punktowemu tego pierwszego na 5:58 przed końcem meczu przewaga Hawks stopniała do 12 punktów. Dalsza część gry to jednak skuteczne akcje Horforda i Evansa przeplatane nieudanymi próbami graczy Lakers. Gdy na 2:41 przed końcem meczu za 3 punkty trafił Johnson i powiększył przewagę Hawks do 16 oczek, wynik wydawał się już oczywisty. W tym właśnie momencie na parkiecie pojawili się zmiennicy, którzy ostatecznie ustalili wynik spotkania na 109-102 dla Atlanty Hawks.