Mavericks wygrali z Nuggets - Nowitzki bohaterem meczu
Dallas Mavericks potwierdzili dziś w nocy aspiracje mistrzowskie a lider zespołu z Teksasu Dirk Nowitzki ponownie udowodnił, że ciągle liczy się w wyścigu o zaszczytną nagrodę MVP sezonu regularnego.
Mavs pokonali Nuggets 109:93 dzięki czemu uzyskali przewagę w tabeli nad tym zespołem i z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że będą drugą drużyną NBA w Konferencji Zachodniej.
Niekwestionowanym bohaterem meczu był Dirk Nowitzki, który popisał się drugim w karierze triple-double rzucając 34 punkty, zbierając 10 piłek na tablicach i zaliczając 10 asyst. Dirk był nie do powstrzymania przy rzutach za trzy punkty trafiając cztery z pięciu oddanych w meczu. Nuggets robili wszystko aby go powstrzymać grając często nieczysto. Dirk stanął w tym meczu 17 razy na linii rzutów wolnych i trafił 16 z nich. Takiego Nowitzkiego pamiętamy z sezonu, w którym Dallas reprezentowali zachód w finale NBA i w którym Dirk otrzymał nagrodę MVP sezonu regularnego.
Najlepiej grę Nowitzkiego opisał kolega z drużyny Jason Terry, który sam zagrał całkiem dobre spotkanie rzucając 15 punktów. "Dziś na parkiecie był Dirk a potem była reszta nas."
Zwycięstwo to dało Dallas ogromną szansę na drugie miejsce w Konferencji Zachodniej. Jednak w tym momencie bezpośrednim rywalem Mavs w walce o tę pozycję nie są już Nuggets, którzy przegrali dwa ostatnie mecze tylko Utah Jazz. Jazz aktualnie mogą pochwalić się bilansem 49:26 a Mavs 49:25. Nuggets, którzy przegrali pięć z ostatnich sześciu spotkań po dzisiejszej porażce spadli aż na piątą pozycję za Phoenix Suns.
Po meczu Dirk Nowitzki jak na prawdziwego lidera przystało chwalił grę swoich kolegów z drużyny szczególnie podkreślając grę Shawna Mariona. "Dla mnie prawdziwym bohaterem tego meczu był Marioin. Grał fantastycznie. Carmelo to jeden z najlepszych strzelców ligi a Marion w zasadzie wyłączył go dziś z gry. To właśnie Shawn jest graczem numer jeden tego meczu."
Rzeczywiście Anthony rozpoczynał spotkanie jako trzeci strzelec NBA ze średnią 28,9 punktu na mecz. Jednak trafił tylko trzy z 16 oddanych rzutów z gry i ostatecznie zanotował 10 punktów. Marion, który był powodem tak słabej gry Melo zanotował 21 punktów a w obronie był po prostu niesamowity.
Warto podkreślić, że Dallas od przerwy na All-Star i transferów, dzięki którym do zespołu trafił Caron Butler i Brendan Haywood mają bilans 17-5 mimo iż ostatnie kilka meczów to bilans zaledwie 4-3. Lepszym bilansem od Meczu All-Star mogą pochwalić się tylko Phoenix Suns, którzy w tym okresie wygrali 16 razy przegrywając zaledwie cztery spotkania.
W obliczu tych wszystkich faktów nie może dziwić, że w Dallas kibice znowu czekają na udział ich drużyny w finale NBA. A hala w Dallas nie pamiętała takiego oblężenia od dobrych kilku lat. Właściciel klubu Mark Cuban także nie kryje, że wróciła mu wiara w mistrzowski tytuł. Pytanie tylko czy kiedykolwiek ją stacił.
Mavs muszą jeszcze potwierdzić formę w pozostałych meczach sezonu regularnego a potem przystąpić z równie dużym zapałem do fazy playoff. A czy znowu zawitają w finale NBA zobaczymy w czerwcu.