Móc, a nie chcieć ? J.R. Smith FELIETON

Dodano: 28 marca 2010 23:04
Móc, a nie chcieć ? J.R. Smith FELIETON
Tomasz Surowiecki, Informacja własna
WikiMedia

Można powiedzieć, że do uprawiania jakiejkolwiek dyscypliny sportu na najwyższym poziomie potrzeba trzech podstawowych rzeczy: ambicji, zapału i talentu. Czasem brak talentu można nadrobić ogromem wykonywanej pracy. Jednak bywa tak, że wspomniany talent jest nie do końca wykorzystywany i marnowany. Dlatego też powstało powiedzenie „Chcieć, a móc to różnica”. Zwykle bywa, że ktoś bardzo chce, a nie może. Ale przecież każdy medal ma dwie strony i bywa tak, że osoba może, a nie chce.

W mojej opinii takim przypadkiem jest J.R. Smith. Młody jeszcze gracz, wybrany w drafcie 2004 przez New Orleans Hornets, mający obecnie 24 lata. Wygląda na zawodnika z ogromnym potencjałem jak i wrodzonym lenistwem czy trudnym charakterem.  Wcześnie rozpoczęta kariera w NBA spowodowana jest przystąpienie do draftu bezpośrednio ze szkoły średniej. Oznacza to pominięcie college’u, a co za tym idzie, wcześniejszego zapoznania się z koszykówką większego formatu. Tak wczesna decyzja o w pełni profesjonalnej grze może świadczyć o nadmiernej pewności siebie i chęci sławy. Wydaję się to bardzo prawdopodobne w tym przypadku. W swoim pierwszym sezonie notował średnio 10 punktów, 2 zbiórki i blisko 2 asysty w 76 meczach co jest dobrym wynikiem jak na rookie. Już wtedy dał się poznać jako znakomity „dunker” startując w konkursie wsadów, kończąc na trzecim miejscu. Po 2 latach został wytransferowany do Bulls, a następnie po kilku dniach do aktualnego klubu, Denver Nuggets. Od tego momentu koszykarz zaczął pokazywać swój charakter.  W swoim pierwszym sezonie, a dokładniej 16. grudnia 2006 przy okazji wyjazdowego meczu do NY, Smith po ciężkim faulu zawodnika Knicks, nie zastanawiając się rozpoczął bójkę. Rękoczyn udzielił się reszcie zawodników i rozpoczęła się szamotanina. NBA nie pozostawiło tego czynu bez konsekwencji. Gracz został zawieszony na 10 meczy i została nałożona na niego kara pieniężna. Następnie spowodował wypadek jadąc autem Anthony’ego i został kontuzjowany. Przerwa w grze trwała ponad 3 tygodnie. 9 czerwca 2007 roku był przyczyną kolejnego wypadku. Tym razem śmiertelnego, zginął w nim jego przyjaciel, Andre Bell. Zawodnik nie zatrzymał się na znaku stopu, a w dodatku dwukrotnie przekroczył prędkość. Za spowodowanie wypadku otrzymał karę 30 dni więzienia i 500 godzin prac społecznych. Kolejnym wyczynem była bójka w klubie w Denver, dzięki której został zawieszony na 3 mecze. Jak widać w klubie ze stanu Kolorado szybko dał się poznać ze swojej najgorszej strony, bowiem swoją grą jak i statystykami nie imponował. Pokazał to w Playoff w swoim pierwszym sezonie. Nie zdołał ani razu trafić rzutu za trzy, a skuteczność z gry wynosiła 27%. Drugi sezon w Denver to wreszcie informacje czysto sportowe. Brak „sensacji” spowodował lepszą grę, która obfitowała w większą ilość minut. W sezonie regularnym wystąpił w 74 meczach, wszystkie jednak zaczynając na ławce.. Rzucał ze skutecznością 46% z gry i 40% zza łuku. Ustanowił wtedy też swój rekord kariery, niesamowitym występem przeciwko Kings. Trafił 13 z 22 rzutów, z czego 11 za trzy  i zdobył 45 punkty. Tym razem w rozgrywkach posezonowych dał o sobie znać Lakersom. Przebywając średnio po 27 minut na boisku, grał ze skutecznością 53% i notował średnio 18 punktów. Nuggets jednak przegrali pierwsze 4 mecze i musieli się pożegnać z dalszą fazą. Wyglądało na to, że zawodnik który rozczarowywał, potwierdza swoją wartość.  Sezon 2008-2009 to najlepszy sezon karierze pod względem statystyk. Dobra gra Smith’a jak i całego zespołu obfitowała w dojście do finałów konferencji, gdzie ulegli przyszłym mistrzom NBA, LA Lakers 4-2. Jak widać zawodnik zaczął się rozkręcać i oczekiwano kolejnego dobrego sezonu. W obecnych rozgrywkach koszykarz dał o sobie znać choćby ze zdobytych 41 punktów (10 trójek) w meczu z Hawks. Coś jednak znowu się stało ze Smith’em. Koło zawodnika zrobiło się zamieszanie odnośnie braku zaangażowania. Straszono zawieszeniami i wytransferowaniem. Wszystko jednak ucichło, zawodnik nie został ani zawieszony, ani sprzedany. Niestety, dalej widać, że zawodnik dalej się nie zmienił. Rzadziej, ale udowadnia, że pretensje ze strony zarządu są słuszne. Czemu Smith to zawodnik, który obok znakomitych wsadów (jak choćby 360 z alley-oop’a) czy niesamowitych popisach celności za łuku, wzbudza uwagę kwestiami pozasportowymi ? Czy wpływ na to miały wczesne kłopoty z prawem? Czemu zamiast grać tak jak naprawdę potrafi, wykazuje brak zaangażowania? Jak widać nikt nie ma na niego wpływu.  Wątpię, żeby tak doświadczony trener jak Georg Karl nie próbował tego zmienić. Za często zawodnik robi to czego nie powinien, a wynikiem tego są problemy z prawem i gra poniżej swoich możliwości. Przyjmijmy, że to jeszcze „młodość” (przedłużona, bo Smith ma blisko 25 lat), która szybko przeminie, a sam zawodnik dojrzeje i zobaczy co faktycznie jest warte.  Ciężka praca, której z pewnością brakuje koszykarzowi, byłaby korzyścią dla samego zawodnika jak i całego klubu, kibiców i całej ligi. Podsumowując, miejmy nadzieję na równą grę, taką na którą na pewno go stać i na brak „sensacji” czy afer.
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp