Przestrzelone szanse
Początek sobotniego meczu należał do gości, którzy grali bardzo zespołowo. Świetnie spisywał się zwłaszcza duet Eddie Miller – Brandun Hughes. Dzięki tym graczom przewaga warszawian urosła nawet do dziesięciu punktów. Poznaniacy mogli być w jeszcze poważniejszych opałach, gdyby lepiej rzuty wolne wykonywał nieskuteczny w tym elemencie Mariusz Bacik.
Pierwsze minuty sobotniego pojedynku podopieczni Dejana Mijatovicia grali bez pomysłu, szukając szczęścia przede wszystkim w akcjach indywidualnych. – Poziom naszej koncentracji był na początku daleki od oczekiwanego. Najważniejsze, że później byliśmy w stanie się skupić i zacząć grać swoją koszykówkę – komentował po meczu środkowy PBG Basket, Robert Tomaszek.
W pierwszej kwarcie w zespole gospodarzy zawodzili gracze pierwszej piątki. Właśnie dlatego Dejan Mijatović dość szybko zdecydował się na wpuszczenie na parkiet zmienników. Jak się później okazało, było to bardzo dobre posunięcie. Świetną zmianę dali przede wszystkim Nenad Misanović i Thomas Mobley. Ten pierwszy imponował w wielu elementach – zdobywał punkty, walczył o zbiórki i blokował rywali. Amerykanin natomiast pokazał, że ma spore możliwości strzeleckie.
Sporym problemem PBG był brak Sasy Ocokoljicia, który spotkanie obserwował z ławki rezerwowych. Pierwszy rozgrywający ekipy ze stolicy Wielkopolski być może będzie gotowy do gry na kolejny meczu z Polpharmą Starogard Gdański. – Z powodu braku tego koszykarza mieliśmy duże problemy z rotacją. Adam Waczyński i Uros Dunvjak musieli wykonać dziś naprawdę ciężką pracę – mówił po meczu Dejan Mijatović.
Skuteczna gra wspomnianej wcześniej dwójki sprawiła, że spotkanie się wyrównało. Żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć rywalowi na bezpieczną przewagę. Taki stan rzeczy utrzymywał się do samego końca sobotniego pojedynku. Przy stanie 66:63 dla gospodarzy za trzy punkty trafił Eddie Miller. Tym samym goście doprowadzili do remisu w momencie, kiedy do końca meczu pozostawała minuta. Później dwupunktowe prowadzenie PBG dał Mobley.
Goście mieli szanse na odwrócenie losów pojedynku, ale mylili się z rzutach z dystansu z czystych pozycji. Dwie takie próby przestrzelił Przemysław Frasunkiewicz. – Nie trafiłem dwóch kluczowych rzutów. Uważam, że gdyby chociaż jedna próba doszła celu, to teraz cieszylibyśmy się ze zwycięstwa. Nasz trener powiedział, że zabrakło szczęścia. Z kolei ja uważam, że zawaliłem sprawę. Powinienem trafić jeden z tych rzutów – mówił po spotkaniu niepocieszony Frasunkiewicz.
Poznaniacy w pewnym sensie sami zgotowali sobie nerwową końcówkę, pudłując rzuty wolne. Dzięki temu goście mieli szanse na odwrócenie losów pojedynku. Na szczęście dla drużyny Mijatovicia najpierw mylił się wspomniany Frasunkiewicz, a w ostatniej akcji spudłowali również Nowakowski i Miller. W zespole Polonii Azbud z powodu kontuzji nie zagrali Harding Nana i Josh Alexander.
PBG Basket Poznań - Polonia AZBUD Warszawa 69:66 (14:19, 19:14, 18:14, 18:19)