''Masakra'' w Zgorzelcu

Dodano: 27 marca 2010 21:49
''Masakra'' w Zgorzelcu
Adam Popek, Informacja własna
WikiMedia
Gospodarze w dzisiejszym pojedynku byli bezkonkurencyjni. Twarda gra w obronie oraz znakomita skuteczność sprawiły, że już po pierwszych dwóch kwartach gromili rywala 71:30, co było nie lada wyczynem. Znakomity występ zaliczył etatowy reprezentant Polski Michał Chyliński, a publiczność doskonale bawiła się przy popisowych akcjach Chrisa Johnsona.Po zmianie stron to jarosławianie byli stroną przeważającą, ale zdołali zmniejszyć jedynie rozmiary porażki. Większość punktów dla przegranych zdobył Keddric Mays. Filigranowy rozgrywający zdobył łącznie 31 punktów i jako jedyny dorównywał kroku rywalowi. Na początku spotkania Znicz sprawiał wrażenie, że wyciągnął wnioski z poprzednich spotkań, kiedy to znacznie przegrywał pierwszą część i postawił nacisk na grę obronną. Sześć punktów z rzędu zdobył Mays i zaskoczył tym przeciwnika.  Gospodarze jednak w porę się otrząsnęli i za sprawą Michaela Wrighta i Konrada Wysockiego odrobili stratę z nawiązką. MVP meczu gwiazd nie miał najmniejszych problemów ze zdobywaniem punktów z najbliższej odległości przez brak rosłych graczy w obozie rywala. Chwilę później wyczyn Mays a z pierwszych minut skopiował Justin Gray i przewaga wzrosła do 8 punktów. Zawodnicy Znicza zaczęli popełniać mnóstwo prostych błędów w obronie, czym ułatwiali oddawanie kolejnych, celnych rzutów przeciwnikowi. Ponadto jarosławianie mieli olbrzymie problemy ze zbieraniem piłki pod koszem, co tylko ich. Do końca kwarty Turów tylko powiększał przewagę i na po 10 minutach gry prowadził 34:13.  Drugą część gry rozpoczęła się od efektownego wsadu Johnsona. Dobitnie pokazało to, który z teamów jest górą w sobotnim pojedynku. Przyjezdni bazowali jedynie na umiejętnościach swojego rozgrywającego, który ze wszystkich sił starał się o zdobycz punktową dla swojej drużyny. Jednak przy zmasowanej obronie zgorzelczan nie był w stanie realnie im zagrozić. W połowie kwarty sędziowie odgwizdali faul techniczny wychowankowi Turowa, broniącemu obecnie barw Znicza Tomaszowi Zabłockiemu. W konsekwencji tego, po celnych rzutach Chylińskiego i udanej akcji Johnson a, gospodarze prowadzili już różnicą 30 punktów. Ku uciesze miejscowych kibiców, na tym nie zakończyły się popisy ich pupili. Doskonale w rozegraniu radził sobie rodak trenera Urlepa, Nejc Glavas. Znicz był bezradny wobec tego, co prezentowali oponenci. W końcówce jednak, przebłysk formy zaliczyli Sarzało i Zabłocki trafiając 2 celne rzuty z dystansu. Niestety było to bardzo niewiele i to Turów miał ogromną przewagę wynoszącą 41 punktów. Trudno było oczekiwać jakiejś metamorfozy ze strony przyjezdnych, zwłaszcza, że nie byli w najlepszych nastrojach po pierwszych 20 minutach. Jednak gracze z Jarosławia przystąpili do 3 kwarty o wiele bardziej zmotywowani i zdeterminowani do tego, by odrobić jak największą część strat. Trzy celne próby zza linii 6,25 m przyniosły oczekiwany efekt.  Zdecydowanie poprawiona gra w obronie sprawiła, że rywale nie zdobywali już punktów z taką łatwością. Gdy wydawało się, że przyjezdni będą coraz śmielej atakować przeciwnika, ten w najbardziej odpowiednim momencie odpowiedział dwoma celnymi trójkami i ostudził zapał zawodników z Podkarpacia. Autorem wspomnianych rzutów był niezawodny w tym sezonie Justin Gray, który potwierdził swoje ponadprzeciętne umiejętności. Przypomniał o sobie także Johnson i przed decydującym starciem zgorzelczanie prowadzili 89:60, co było bardzo bezpieczną przewaga. Mimo wszelkich starań jarosławskich graczy, nie udało im się odmienić losów spotkania i zwycięstwo Turowa ani przez moment nie było zagrożone. Pojedyncze akcje kończone przez Mays a nie przynosiły wymiernych korzyści, bowiem strata była wciąż bardzo duża. Podczas czwartej kwarty gospodarze potwierdzili mistrzowskie aspiracje, czego dowodem była szybko przekroczona bariera 100 punktów, dzięki rzutowi Wysockiego. Wśród przegranych bardzo dobrą końcówkę rozegrał Michał Moralewicz. Młody rozgrywający podkarpackiego zespołu udanie wchodził pod kosz i nie miał problemów z ogrywaniem bardziej doświadczonych rywali. To było jednak wszystko, na co stać było przyjezdnych w pojedynku z wicemistrzem Polski.  Ostateczny wynik brzmiał 112:85, co było najniższym wymiarem kary dla przegranych. Dzięki temu zwycięstwu Turów znacznie przybliżył się do pozostania w pierwszej czwórce ligowej tabeli na koniec sezonu zasadniczego i z optymizmem może przystępować do kolejnej rundy rozgrywek. PGE Turów Zgorzelec - Znicz Jarosław 112:85 (34:13, 37:17, 18:30, 23:25)
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp