Jamal Crawford, czyli 10 lat gry w NBA i zbliżający się debiut w Playoff

Dodano: 24 marca 2010 21:11
Jamal Crawford, czyli 10 lat gry w NBA i zbliżający się debiut w Playoff
Tomasz Surowiecki, Informacja własna
WikiMedia
Zbliża się koniec sezonu, a wraz z nim awans do dalszych rozgrywek czyli Playoff. Niektóre drużyny już mają zapewniony występ, a dla innych sprawa dalej jest w toku. Altanta Hawks jest drużyną, która jeszcze teoretycznie może się nie zakwalifikować. W praktyce jest to niemożliwe, aby czwarta drużyna wschodu awansowała. Jamal Crawford pewnie już nie może się doczekać, kiedy to zadebiutuje w Playoff. Wydaje się to niemożliwe, żeby tak dobry zawodnik, który w dodatku ma za sobą 10 lat gry w NBA i ponad 660 gier na koncie dopiero teraz mógł cieszyć się z występu w rozgrywkach posezonowych. Jest to aktualnie najdłuższa seria zawodnika NBA w tej kategorii. Obrońca Hawks podsumowuję zbliżający się debiut jednym słowem – „Ulga”.Przed dołączeniem do drużyny z Atlanty, występował w 3 drużynach, które podążały donikąd. Był trenowany przez 9 trenerów, ale nigdy nie grał w wygrywającym teamie. Do tej pory w drużynach których grał, „najlepsza” osiągnęła 33 zwycięstwa. A najgorsza ? 67 porażek. Do tej pory każdy jego przystanek to była drużyna w ślepej uliczce, w trakcie przebudowy i z ogromnymi problemami z grą. Zniósł już chyba wszystko to, co może się dziać w zespole najgorszego. Poczynając od niezadowolonych kibiców, kończąc na braku jedności drużyny. Najgorsze jest to, że Crawford nigdy nie był przyczyną, a tylko osobą w złym dla niego miejscu, osobą kompletnie nieodpowiedzialną za daną sytuację, kimś kto po prostu wykonuje swą pracę najlepiej jak może. Osobą która nigdy nie narzeka, a ma poparcie w oczach fanów, kolegów i trenerów za to co robi. Idąc drogą jego kariery, kolejno Bulls, Knicks, Warriors – żadna z tych drużyn nie będzie dla niego dobrym wspomnieniem. Pierwszą drużyną, która dała mu szanse jest Atlanta Hawks. To właśnie tutaj ma szansę gry na najwyższym poziomie i prawdopodobnie dzięki znakomitej postawie wchodząc z ławki otrzyma nagrodę „Sixth Man of the Year”. Na nieszczęście, kiedy Jamal rozwijał się i grał coraz lepiej, drużyny w których grał albo zaliczają regres, albo polują na wolnych agentów, albo są na sprzedaż. Pierwszy krok kariery to Bulls. Kiedy został tam wybrany z draftu, nic już nie przypominało mistrzowskiej drużyny z Jordanem. Wręcz przeciwnie, w tamtym sezonie osiągnęli najgorszy bilans w historii klubu. Jerry Krause obiecał budowę solidnej ekipy, ale na obietnicach się skończyło. W tym okresie „najlepszy sezon” zakończyli z 30 wygranymi. Zastąpili Phil’a Jacksona Timem Floydem i oddali Eltona Branda za Eddyego Curryego i Tysona Chandlera. Crawford w swoim debiutanckim sezonie mógł „cieszyć się” z 15 zwycięstw. Po odejściu Jamala, Bulls zafundowali horror w Playoff w pamiętnej serii z Celtics, przegranej 4-3, ale po oddaniu Bena Gordona nadal szukają partnera dla Rose’a. Drugi klub to Knicks.  Został tam pozyskany w celu pomocy Marbury’emu. Rzucał ze skutecznością blisko 40% i notował średnio 17 punktów, dodając do tego kilka niesamowicie ważnych punktów. Drużyna z NY mimo tego „staczała się” w dół. W tym okresie zaliczył nawet najlepszy pod względem punktowym sezon, notując ok. 20 punktów. W Nowym Jorku też, doświadczył 33 zwycięstw, co było dla niego największym drużynowym osiągnięciem. Po odejściu Crawforda, Knicks w końcu  oczyścili „salary cap” ze zbędnych kontraktów i jeżeli powalczą w aktualnym okienku, następnym sezon może być przełomowy. Potem trafił do Warriors. Pech chciał, że drużyna z Oakland po niespodziewanej walce w playoff, nie przypominała już drużyny z ubiegłego sezonu. Na jego szczęście grał tam tylko pół sezonu, wychodząc w 54 meczach w pierwszym składzie, ale drużyna skończyła z sezon z 29 wygranymi.  Jego ostatni aktualnie przystankiem jest Atlanta Hawks. Wreszcie odpowiednia drużyna, która zapewniła Crawford’owi walkę o najwyższe cele sportowe i „porzucenie” niechlubnej serii występów bez Playoff. Miejmy nadzieję, że w Playoff ten zawodnik dalej będzie pokazywał swoje niesamowite zagrania i „buzzer beatery” których świadkami już nie raz byliśmy. Warto przypomnieć, że ten zawodnik może też zapisać się w historii NBA pozytywnym rekordem. Mianowicie Crawford ma na swoim koncie 25 4 punktowych akcji, a droga nadal jest otwarta do powiększenia tego dorobku.  
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp