Barcelona pokonuje Real!

Dodano: 23 marca 2010 22:17
Barcelona pokonuje Real!
Maciek Szeniawski, Informacja własna
MediaWiki

W pierwszym spotkaniu fazy TOP 8 Euroligi, w pojedynku dwóch hiszpańskich zespołów, lepsza okazała się Regal FC Barcelona, która pokonała Real Madryt 68:61. Bohaterem gospodarzy został Pete Mickeal. Amerykanin trafił w czwartej kwarcie dwie niezwykle istotne dla końcowego rezultatu „trójki”, a cały mecz zakończył z dorobkiem 18 punktów i 6 zbiórek. 

Dzisiejsze spotkanie było najbardziej wyrównane spośród wszystkich tegorocznych z udziałem tych dwóch najbardziej utytułowanych zespołów z Półwyspu Iberyjskiego. Do 37 minuty wynik oscylował w okolicach remisu. Dopiero w samej końcówce, wspomniany już Mickeal oraz wszędobylski Boniface NDong, zapewnili gospodarzom prestiżowy tryumf.  Regal FC Barcelona – Real Madryt 68:61 (19:17, 18:19; 14:15, 17:10) Pierwsza kwarta była doskonałą zapowiedzią na to, że wtorkowy pojedynek będzie niezwykle wyrównany i żaden z zespołów nie odda łatwo skóry. Wśród gospodarzy dobrze grali Basile i Lorbek, natomiast gościom przewodził Marko Jarić. W 13 minucie, po akcji 2+1 Frana Vazqueza, „Blaugrana” odskoczyła na 6 punktów (25:19). Jednak „Królewscy”, za sprawą wspomnianego już Jarica oraz znajdującego się ostatnio w bardzo dobrej formie Ante Tomica, odrobili straty (27:26).  Wówczas do akcji wkroczył Juan Carlos Navarro. Popularny „La Bomba”, mimo że nie trafiał rzutów zza linii 6.25m, dynamicznymi wejściami pod kosz seryjnie wymuszał faule, a w konsekwencji skutecznie wykonywał rzuty osobiste. Dzięki niemu, podopieczni Xaviera Pascuala prowadzili w 19 minucie 35:31, a dosłownie kilkadziesiąt sekund później – 37:33. Za 3, tuż przed przerwą, trafił jednak Jorge Garbajosa, tak więc zawodnicy obydwu drużyn schodzili do szatni przy wyniku 37:36 dla gospodarzy.  Początek trzeciej kwarty należał do Realu. Świetnie grał Felipe Reyes, zaś nie gorzej poczynał sobie Darjus Lavrinović. Za sprawą ich skutecznych akcji, goście wyszli na prowadzenie 47:41. „Blaugrana” szybko wzięła się za odrabianie strat. Sprawy w swoje ręce wzięli bardzo dobrze dysponowani dzisiaj NDong oraz Mickeal. Pozwolili oni ponownie przegonić „Królewskich” – 50:49 dla Barcelony. Po 30 minutach był jednak remis (rzuty wolne Triasa i Lavrinovica) – 51:51.  Ostatnia część gry to początkowo gra punkt za punkt. Na zagrania NDonga (6 „oczek” pod rząd) odpowiadali Llull, Hansen i Lavrinović. Po akcji Litwina zrobiło się 60:57 dla przyjezdnych. Wówczas dwoma celnymi rzutami za 3 popisał się Mickeal i było 63:60 dla gospodarzy. W następnej akcji piłkę stracił Llull, zaś kontrę wykończył niezawodny dzisiaj Mickeal.  Spod samego kosza spudłował Lavrinović, by sekundę później z frustracji sfaulować autora zbiórki – Juana Carlosa Navarro. „La Bomba” stanął na linii rzutów wolnych i nie pomylił się ani razu – 67:60. Real nie dał rady już nic więcej zrobić i poległ w niesłychanie żywiołowo reagującej dzisiaj hali Palau Blaugrana 68:61.  Drugie spotkanie między tymi drużynami odbędzie się już w najbliższy czwartek o godzinie 20:15, ponownie w Barcelonie. FCB: Mickeal 18 (6zb), NDong 14 (7zb, 3bl), Navarro 11 (3as), Rubio 7 (3as), Basile 6 (4zb), Lorbek 6 (5zb), Vazquez 5 (3zb, 2bl), Trias 1, Laković, Morris, Sada, Grimau Real: Lavrinović 14 (8zb), Llull 9, Garbajosa 8, Reyes 8 (7zb), Jarić 7, Tomić 6, Kaukenas 4, Hansen 3, Prigioni 2 (8as), Bullock
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp