Południe zwycięża w Meczu Gwiazd

Dodano: 20 marca 2010 23:29
Południe zwycięża w Meczu Gwiazd
Adam Popek, Informacja własna
MediaWiki
Po raz 17 rozegrany został mecz pomiędzy najlepszymi zawodnikami występującymi na polskich parkietach. Tym razem odbył się w Lublinie, gdzie wypełniona po brzegi hala Globus była miejscem koszykarskiego święta. Świetna atmosfera, która panowała podczas całego przedsięwzięcia udzielała się wszystkim i sprawiła, że był to jeden z najlepszych tego typu meczów w ostatnich latach.

Mnóstwo radosnej i efektownej gry zaprezentowanej przez zespoły Północy i Południa tylko dopełniło szczęścia. Spotkanie na swoją korzyść rozstrzygnęła ekipa prowadzona przez trenera Igora Griszczuka, która zwyciężyła „Północną” drużynę 108:92. MVP spotkania uznany został center PGE Turowa Zgorzelec, a zarazem najlepiej punktujący ligi Michael Wright. Konkurs rzutów za trzy punkty padł łupem niezawodnego w tej dziedzinie Andrzeja Pluty, natomiast najbardziej efektowną z rywalizacji, czyli konkurs wsadów wygrał Eddie Miller z warszawskiej Polonii.

Przed rozpoczęciem głównego widowiska wieczoru odbyły się eliminacje do konkursu rzutów za 3 punkty. Najlepszy okazał się Andrzej Pluta, zdobywca 26 punktów. Do finału awansował również Tomasz Celej (21 pkt.) i Michał Wołoszyn. Zawodnik pierwszoligowego Olimpu Startu Lublin i zarazem przedstawiciel Lublina w Meczu Gwiazd rozgrzał miejscową publikę. Dodatkową atrakcją był udział Igora Griuszczuka, który jako zawodnik wygrywał tego typu konkursy. 

Przedstawienie aktorów wieczornego spektaklu, godne było najlepszych, światowych widowisk. W ten sposób oficjalnie rozpoczęto starcie pomiędzy drużynami Północy i Południa. Pierwsze piątki tworzyli zawodnicy wybrani w głosowaniu przez kibiców. Od pierwszych sekund widać było duże zaangażowanie w grę, która toczona była w rytm muzyki. Bardzo szybko, sporą przewagę osiągnął zespół Północy, głównie za sprawą Mantasa Cesnauskisa, na co dzień występującego w Czarnych Słupsk. Faworyzowany przez lubelską publikę zespół Południa przyspieszył, jednak tempo i z nawiązką odrobił stratę. Kontrataki w efektowny sposób kończone przez Michael’a Wright’a oraz Mujo Tuljkovića były ozdobą całego widowiska. Drużyna Północy miała, jednak w swoim składzie Tomasza Kęsickiego. Zawodnik Sportino pokazał, że drzemie w nim ogromny potencjał i jego popisy wywoływały aplauz publiczności. Zabawa trwała w najlepsze i widać było, że oba zespoły przede wszystkim czerpały radość z gry.

Kolejne minuty należały do podkoszowych graczy drużyny Południa. Nadspodziewanie dobrze rozumiejący się Nana i Wright prześcigali się w sposobach wrzucania piłki do kosza. Umożliwiał im to Keddric Mays, który zmienił w drugiej kwarcie Andrzeja Plutę. Rozgrywający Znicza Jarosław szybko wyprowadził się do gry i stanowił duże zagrożenie dla przeciwnej drużyny. Ekipa zawodników występujących na Północy kraju nie zamierzała, jednak odpuszczać. Wiele ożywienia na parkiet wniósł Quinton Day, kolejny z reprezentantów inowrocławskiej drużyny, który był bardzo swobodny w swoich poczynaniach. Jego drużyna, także zaprezentowała wiele ciekawych zagrań, które mogłyby być ozdobą niejednego meczu.

Podczas długiej przerwy odbył się długo oczekiwany konkurs na najlepszy wsad. Główne role odegrali… niscy zawodnicy, ale za to bardzo skoczni. W finale Eddie Miller pokonał Day’a i kolejny raz zwyciężył w tym konkursie.

Po przerwie drużyny skupiły się na rzutach z dystansu. Wielokrotnie kończone akcje w ten sposób zmieniły obraz dotychczasowej gry. Efektem było szybkie powiększanie zdobyczy punktowej przez oba zespoły. Swoboda poczynań wyraźnie odpowiadała zawodnikom występującym dziś przed lubelską publicznością. Z dobrej strony pokazał się inny z zawodników Znicza Jeremy Chappell, który imponował wszechstronnością, do czego zresztą przyzwyczaił podczas ligowych spotkań.

Przed ostatnią częścią gry odbył się finał konkursu rzutów za 3 punkty. Zwycięzcą okazał się obrońca tytułu, Andrzej Pluta. Gracz Anwilu nie bez problemów pokonał Tomasza Celeja oraz Michała Wołoszyna.

Ostatnie 10 minut spotkania przebiegało w przyjaznej atmosferze. Z dobrej strony pokazał się Tony Weeden, ale to podopieczni obecnego selekcjonera kadry narodowej byli górą i powiększali przewagę. Raz za razem punkty na swoim koncie zapisywał Miller, a odważnie w rozegraniu radził sobie Dardan Berisha. Obiecujący gracz warszawskiej Polonii 2011 pokazał kilka ciekawych zagrań, czym zyskał sympatię obserwatorów. Jego drużyna tylko powiększała przewagę i zwyciężyła w ostatecznym rozrachunku 108:92.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp