Miami po dogrywce przegrywają z Orlando
Zacięte spotkanie obejrzeli kibice w Miami. Miejscowi Heat starli się z lokalnym rywalem z Orlando, a rozstrzygnięcie zapadło dopiero w dogrywce. Ostatecznie Magic po bardzo wyrównanej walce wygrali108-102.
Bardzo dobre zawody rozegrał Dwyane Wade, który zdobył aż 36 punktów. Lider Maimi nie trafił jednak rzutu, który w ostatniej sekundzie 4 kwarty mógł zapewnić jego drużynie zwycięstwo. Po stronie Orlando kolejny raz skuteczny był Vince Carter, który zdobył 27 oczek.
Od początku spotkania obie ekipy grały punkt za punkt. W drużynie Miami szybko wstrzelił się Wade, dla Orlando celne trafienia zaliczali wszyscy gracze pierwszej piątki. Na dwie minuty przed końcem kwarty po 3-punktowym rzucie Lewisa na tablicy był remis 24-24. Wtedy 5 punktów z rzędu zdobył Redick, a Miami odpowiedziało jedynie jednym punktem zdobytym przez Anthonyego i dlatego po pierwszej kwarcie Orlando prowadziło 29-25.
Drugą kwartę znakomicie rozpoczął Marcin Gortat. Polak zdobył 6 pierwszych punktów swojej drużyny i pozwalał Orlando utrzymywać przewagę wypracowaną w pierwszej kwarcie. Niestety jednak Marcinowi dużo gorzej szło w defensywie i gdy na 7 minut przed zakończeniem drugiej kwarty popełnił swoje 3 przewinienie został z powrotem zmieniony przez Howarda. W międzyczasie jednak drużyna Miami zdołała zniwelować swoje straty, głównie za sprawą dobrej gry O’Neala. W końcówce kwarty znowu oglądaliśmy wyrównane spotkanie, punkty zdobywał z jednej strony Wade, a z drugiej Carter i dlatego po pierwszej połowie był remis 54-54.
Początek trzeciej kwarty należał do Orlando, dzięki celnym trafieniom Nelsona i Cartera drużyna Magic znów uzyskała 6 punktów przewagi. Taka przewaga utrzymywała się przez resztę tej części gry, w Miami inicjatywę w dalszym ciągu wykazywał głównie Wade, dla Orlando punkty zdobywali Barnes i Lewis. Dzięki dwóm punktom Haslema w samej końcówce kwarty wynik przed ostatnią częścią gry wynosił 76-71 dla Orlando.
Czwartą kwartę znowu dobrze zaczęli Magic. Dzięki punktom Cartera i Lewisa ich przewaga wynosiła już nawet 12 oczek. Wtedy jednak niesamowitą serię zanotowali Heat i niespodziewanie na 1:31 przed końcem mieliśmy remis 88-88. Bardzo duża zasługa w tym wszystkim Mario Chalmersa, który dwukrotnie trafił za 3 punkty. Dalsza część gry to olbrzymie emocje. Najpierw dwa punkty zdobył Nelson, ale na jego trafienie natychmiast odpowiedział Wade. Wtedy z kolei dwa oczka do dorobku Magic dołożył Carter, na jego rzut celną trójką odpowiedział Wade, a następnie przy rzucie faulowany był Nelson. Rozgrywający Orlando trafił jedynie 1 rzut wolny i dlatego na 40 sekund przed końcem w dalszym ciągu był remis. Wtedy dwa punkty zdobył Beasley a do zakończenia spotkania pozostało 27 sekund. Orlando rozegrało szybką akcję zakończoną celnym trafieniem Nelsona, lecz w ten sposób dało Miami szansę rozegrania ostatniej akcji. Tą celnym rzutem zakończyć próbował Beasley lecz został zablokowany przez Howarda. Piłka wyszła na out i Miami miało jeszcze 3 sekundy na skuteczny rzut. Szczęścia spróbował Dwyane Wade, lecz jego próba okazała się niecelna i dzięki temu mieliśmy dogrywkę.
Dogrywkę od dwóch celnych rzutów wolnych rozpoczął Lewis. Na jego trafienie skutecznie odpowiedział O’Neal. Następnie dwa razy niecelnie rzucał Carter, jednak Orlando zaliczali ofensywne zbiórki zakończone w końcu faulem na Howardzie. Lider Magic tym razem okazał się skuteczny na linii rzutów wolnych i wyprowadził swój zespół na dwu-punktowe prowadzenie. Po punktach Beasleya i Wrighta to Miami prowadziło 1 oczkiem, jednak wtedy 6-0 run zaliczyło Orlando i na 1:36 przed końcem prowadziło 105-100. Dwa punkty z linii rzutów wolnych zdobył wtedy Wade, lecz na 28 sekund przed końcem dogrywki celną trójką odpowiedział Lewis i wyprowadził Magic na prowadzenie 108-102. Kiedy w nastepnej akcji za 3 punkty spudłował Richardson, Miami nie podjęło dalszej walki i ostatecznie spotkanie zakończyło porażką 108-102.