Pacesas: Olympiacos nie ma słabych stron!
Specjalnie dla czytelników portalu Koszykowka.net, szkoleniowiec Asseco Prokomu Gdynia, Tomas Pacesas komentuje dotychczasowe sukcesy swojej drużyny, a także zdradza, czy nie zamierza w najbliższym czasie wrócić na... koszykarskie parkiety.
Paweł Łakomski:Panie trenerze na wstępnie w imieniu całej redakcji portalu Koszykowka.net chciałbym złożyć serdeczne gratulacje w związku z historycznym awansem Asseco Prokomu Gdynia do Elitarnej Ósemki Euroligi. Jest to wielki sukces!Tomas Pacesas: Dziękuję serdecznie za gratulacje. Wielki sukces?(śmiech) Po prostu wygraliśmy kilka ważnych spotkań i los tak się potoczył, że rzeczywiście jesteśmy w ósemce – fantastyczne uczucie.
PŁ: Czy przed rozpoczęciem tego sezonu euroligowego spodziewał się Pan, że Pana podopieczni zdołają awansować do tak szlachetnego grona, jakim niewątpliwie jest faza Eilte Eight?TP: Zakładaliśmy, że będziemy walczyć w każdym meczu. Udało nam się sprawić w kilku spotkaniach niespodziankę. Myślę, że w większości pojedynkach prezentowaliśmy się dobrze, więc spodziewaliśmy się lepszego wyniku niż w poprzednich rozgrywkach. Jednak jestem przekonany, że każdy trener zawsze chce ugrać, jak najwięcej, dlatego mówiąc, że nie liczyłem na awans do topowej ósemki, skłamałbym.
PŁ: Dysponuje Pan bardzo ofensywnymi zawodnikami. Nazwiska takie jak Woods, Logan, czy Varda, mówią same za siebie. Jednak odnoszę wrażenie, że największym atutem mistrzów Polski jest obrona. Czy zgodzi się Pan ze mną?TP: Czy jest to nasz największy atut? Tego nie wiem, jednak zdaje sobie sprawę z tego, że potrafimy grać bardzo dobrze w defensywnie, co zresztą pokazaliśmy już nie raz w tym sezonie. Jesteśmy zgranym kolektywem, co przynosi spodziewane efekty. Aczkolwiek, teraz dopadła nas zniżka formy, która musiała przyjść, ale mając na uwagę, to że nie jest to nowy zespół, jestem spokojny o dalszą grę moich podopiecznych.
PŁ: W ćwierćfinale Euroligi przyjdzie nam się mierzyć z jednym z faworytów – Olympiacos Pireus, to niewątpliwie zespół kompletny, z którym każdy ma zawsze problemy. Czy ma Pan już pomysł jak pokrzyżować plany greckiemu zespołowi?TP: Od tygodnia analizujemy jak i gdzie możemy szukać swojej szansy w starciu z tym zespołem, jednak oni naprawdę nie mają słabych stron (śmiech). Nam będzie bardzo ciężko, ale gramy bez większego obciążenia, gdyż to oni muszą awansować dalej, a my na dobrą sprawę nie. Mam nadzieję, że będą oni mocno spięci i to niewątpliwie będzie nasz największy atut pojedynku z Olympiacosem.
PŁ: Wspomniał Pan o tym, że to właśnie drużyna z Pireusu musi awansować do Final Four, my tak naprawdę nie, bo swój cel na ten sezon euroligowy zrealizowaliśmy. Mam jednak nadzieję, że apetyt w zespole Asseco Prokomu rośnie w miarę jedzenia i chcecie sprawić kolejnego psikusa najlepszym w Europie, czy tak?TP: Będziemy się mocno starać, jednak podkreślam – Olympiacos to zespół kompletny, głodny sukcesów. My będziemy mocno kombinować, aby walczyć z Grekami jak równy z równym. Wiemy, że będzie ciężko, ale nie składamy broni i chcemy grać w Final Four. Oni muszą, my nie, tu będzie tkwić nasza przewaga.
PŁ: Greckie media już nie mogą się doczekać pojedynczych akcji między Qyntelem Woodsem a Joshem Chilldresem. Czy myśli Pan, że to będzie kluczowy, czy najbardziej widowiskowy pojedynek tej rywalizacji z Olympiacosem?TP: Naprawdę nie wiem. Mam tylko nadzieję, że Qyntel nie będzie chciał wygrać tylko i wyłącznie rywalizacji z gwiazdą naszego rywala, tylko skupi się na swoich zadaniach i poprowadzi nas zespół do zwycięstw nad klubem z Pireusu.
PŁ: Znajdujemy się w Słupsku, nie bez przyczyny. Już w piątek Asseco Prokom Gdynia we własnej hali zmierzy się z Energą Czarnymi. Podejrzewam, że ma Pan już w głowie pewne pomysły na pokonanie podopiecznych Igorsa Miglinieksa. Czy może Pan zdradzić, co to będzie?TP: Rzeczywiście, mam już plan w głowie, jednak pozwólcie, że na razie zachowam go dla siebie. Na pewno Czarni są drużyną z ogromnym potencjałem, który bardzo często w tym sezonie omija szczęście. Ciągle szukają swojego rytmu gry, także są niewątpliwie niebezpiecznym przeciwnikiem, dlatego do konfrontacji ze słupszczanami podchodzimy jak najbardziej poważnie.
PŁ: Oglądał Pan dziś pojedynek Czarni – Turów, podczas którego miał Pan okazję oglądać swojego byłego zawodnika Tyrone'a Brazeltona. Czy od czasu, gdy Asseco Prokom rozwiązał z nim kontrakt, według Pana poczynił on postępy w swojej grze?TP: Nie chciałbym tego oceniać, od tego jest trener Miglinieks, który obserwuje go każdego dnia na treningu.
PŁ: Nowym selekcjonerem reprezentacji Polski został Igor Griszczuk. Zapytam wprost – jest Pan z tej decyzji zadowolony?TP: Znowu muszę powiedzieć to samo. Nie jestem od oceniania tego, co robią inni. W ostatnim czasie jestem naprawdę mocno zapracowany i nie mam czasu na śledzenie tego, co się dzieje poza Asseco Prokomem Gdynia. Jednak wiem, że Igor jest bardzo ambitnym szkoleniowcem, więc będzie się starał wykorzystać szansę jaką otrzymał od Polskiego Związku Koszykówki. Jak to się potoczny ocenią osoby do tego upoważnione.
PŁ: A kogo poleciłby Pan Igorowi Griszczukowi ze swojej drużyny?TP: Na pewno dwóch Adamów Hrycaniuka i Łapetę. Myślę też, że na powołanie zasługują Kostrzewski i Zamojski. Mają oni doświadczenia euroligowe, więc może być to pożyteczne dla reprezentacji Polski.
PŁ: Już w najbliższą sobotę Mecz Gwiazd 2010 w Lublinie. Zarząd Polskiej Ligi Koszykówki uczynił wyraźny pokłon w stronę Asseco Prokomu i zwolnił Pana zawodników od przyjazdu do oddalonego o kilkaset kilometrów Lublina, po to aby mistrz Polski mógł spokojnie przygotować się do konfrontacji z Olympiacosem Pireus. Docenia Pan to?TP: Tak, oczywiście. Jestem bardzo wdzięczny Jackowi Jakubowskiemu, który wydał na to zgodę. Cieszymy się także, że ,,opiekuje” się nami PZKosz, który zapewnił, że będzie robił wszystko, aby pomóc nam w jak najlepszym przygotowaniu do decydujących starć w Eurolidze.
PŁ: Kilka lat temu zakończył Pan swoją bogatą w sukcesy karierę zawodnika. Czy będąc po drugiej stronie, a właściwie ,,przy linii bocznej” mówiąc potocznie nie ciągnie Pana do powrotu na koszykarskie parkiety?TP: Swoją przygodę z koszykówką zakończyłem z powodu kontuzji i już nie mógłbym grać na 100% swoich możliwości, a bezczynne przebywanie na parkiecie mnie nie interesuje. Postanowiłem zostać trenerem i myślę, że już tylko na tym pozostanie mi pracować.
PŁ:Czego w takim razie życzyć Tomasowi Pacesasowi i Asseco Prokomowi Gdynia w starciu z Olympiacosem Pireus?TP: Wszystkiego!(śmiech)