Mecze wyjazdowe - klucz do mistrzostwa
Dodano: 15 marca 2010 23:44
Autor: Tomasz Surowiecki, nba.com
Zdjęcie: Obraz własny
Wszystko zmienia się w playoff, od drużyn uczestniczących, przez frekwencje widzów, aż po stawki meczów i emocje związane z nimi. Mecze wyjazdowe są bardzo męczące ze względu na męczące pobyty w hotelach jak i loty do danego miasta. Dodając, że cała hala jest przeciwko danej drużynie, te mecze są niebywałym wyzwaniem. Szczególnie w przywołanych rozgrywkach posezonowych. Warto przypomnieć o drużynach, które w ostatnich latach zdobywały mistrzostwa, a teraz mecze wyjazdowe są dla nich ciężarem. Najpierw jednak trochę statystyk.
W historii playoff NBA drużyny grające na wyjeździe przegrywały 2 z 3 meczy. Daje to bilans meczów 1048-2052, a stanowi to 33,8% meczy wygranych. Nawet w meczach finałowych, gdzie rywalizacja jest bardzo wyrównana, wygrane stanowią 37.8% (bilans 135-222). W przeciągu ostatnich 25 lat drużynami mistrzowskimi z najgorszym bilansem meczy wyjazdowych byli Miami Heat w 2006 (21-20) i Spurs w 2005 (21-20). Nie wróży to dobrze dla drużyn, które w obecnym sezonie wahają się w okolicach 50% meczy wyjazdowych (Hawks, Spurs). Granie poza domem będzie najtrudniejsza rzeczą w Playoff dla drużyn poniżej 50%, czyli Suns, Raptors, Bobcats, Heat czy Bucks. Nie jest rzeczą nową, że najlepsze drużyny charakteryzują się wyrównanym bilansem meczy u siebie jak i w gościnie. Jeżeli któraś drużyna marzy o mistrzostwie nie powinna przywiązywać większej uwagi na to gdzie gra. Priorytetem jest pokonanie rywala bez przejmowania się miejscem spotkania. „Nie ma dużej różnicy pomiędzy meczami u siebie a na wyjeździe” powiedział Manu Ginobili po ostatnim wyjazdowym zwycięstwie nad Timberwolves. „Zawsze byliśmy stali. Nie było różnicy gdzie graliśmy. Ta stałość, którą prezentowaliśmy przez ostatnie lata była kluczem do dobrej gry, bez strat i z dobrą defensywą. Nie mamy tego w tym roku” dodał. Trener Spurs, Gregg Popovich nigdy nie zgadzał się z założeniem, że mecze wyjazdowe pokazują dobre i złe strony drużyny. „Zawsze graliśmy lepiej na wyjeździe niż w domu. Czasem większa presja jest w meczach u siebie niż w wyjazdowych. W meczach domowych drużyny mają tendencje do trudnej, ale efektownej gry. Tracą spokój bo za bardzo chcą wygrać. Zapomnieć o miejscu, grać swoje”. Spurs z bilansem 24-10 u siebie zajmują 5. miejsce pod tym względem w konferencji zachodniej. Pod względem bilansu ogólnego plasują się dwie pozycje niżej. Jednak dzielą ich tylko 2 mecze od Utah Jazz, czyli drużyny z 4. miejsca. Startując z wyższej pozycji mieli by prawo do gier u siebie. „To jest bardzo trudne” powiedział Tim Duncan. „Nie jestem do tego przyzwyczajony. Ale musimy grać bez względu gdzie. Miejmy nadzieję na wyższą pozycje w sezonie zasadniczym. Musimy postarać się wygrać końcowe mecze.” Dodał. Nie powinny to być słowa zawodnika grającego w drużynie mistrzowskiego kalibru. Takie zespoły powinny regularnie wygrywać mecze u siebie i na wyjeździe. Grać i wygrywać, a nie starać się to robić. Dobrym przykładem są Celtics. Kiedy wygrywali tytuł w 2008 roku, ich bilans wyjazdowy wynosił 31-10, podobnie jak Lakers w 2000 roku. Celci zmagający się w tym sezonie z kontuzjami zajmują 4. miejsce na wschodzie, grając lepiej na wyjeździe(22-12) niż u siebie(19-12). Nie jest to dobre szczególnie dobre dla kibiców. Dave Wohl, obecny asystent trenera , nie może wyjaśnić niespodziewanych porażek w Bostonie, ale wie czemu Celtics spisują się tak dobrze na wyjazdach. „Drużyna mierząca w mistrzostwo musi dobrze się spisywać na wyjeździe” wyjaśnia. „To jest rozwój zespołu. Uczą się grać na wyjeździe tak jak u siebie, jak normalny mecz. Wiele drużyn lubi granie w innym mieście ze względu na deprymujących kibiców, a to jest wyzwanie. To powinno być coś naturalnego dla mistrzowskiej drużyny” mówi Kurt Rambis ze sztabu Timberwolves. „Trenerzy lubią mecze wyjazdowe. Czasem są tak dobre jak w domu. Pozwalają się skupić i zwracać na niuanse w drużynie, a to wszystko czyni ją lepszą.” Mówi Rambis ze sztabu Lakers. Dobrym przykładem na to, że wyjazdy uczą i czynią drużynę lepszą są Bucks notujący w tym sezonie poza domem 13-20. Pozwoliło to jednak drużynie na coraz lepszą grę, której potwierdzeniem są ostatnio prawie same wygrane. Wyjazdy pokazują jedność drużyny, na nich nie można grać samolubnie. Tylko jedność może zapewnić wygraną. Tomasz SurowieckiPrzekład z nba.com z własnymi wstawkami