Bobcats wygrali z Magic
Dziś w nocy Charlotte Bobcats dołączyli do swoich trofeów Orlando Magic, wygrywając z faworyzowanym przeciwnikiem 96:89.
Bobcats w tym, sezonie regularnym, który jak wszystko na to wskazuje, zakończy się dla nich udziałem w playoff, potrafili wygrać z takimi potentatami ligi jak Cavaliers, Lakers czy właśnie Magic.
Magic grali w tym meczu o rekord klubowy kolejnych wygranych, ale Bobcats nie pozwolili im na wygraną i seria ośmiu kolejnych zwycięstw Orlando została przerwana.
Do zwyciestwa zespół z Charlotte poprowadził Stephen Jackson, który w czwatej kwarcie był nie do zatrzymania notując 11 ze swoich 28 punktów w całym meczu. Warto zaznaczyć, że Bobcats zagrali bez kontuzjowanego Geralda Wallace'a, który skręcił lewą kostkę.
Po meczu lider Bobcats tak podsumował wydarzenia na boisku: "To bardzo ważne zwycięstwo. A bez Geralda, naszego jednego gracza All-Star, liczy się ono podwójnie."
Kluczem do zwyciestwa w tym meczu, skazanych na porażkę Bobcats, była znakomita obrona, dzięki której wyłączyli w grze ofensywnej Rasharda Lewisa i Jameera Nelsona. Było to pierwsze zwycięstwo Bobcats w hali AmWay Arena od pięciu lat.
Liderem gospodarzy był Dwight Howard, który zdobył 27 punktów i miał 16 zbiórek, jednak nie trafił on aż siedmiu rzutów wolnych i złapał dwa faule ofensywne w czwartej kwarcie w kluczowych momentach meczu, kiedy Bobcats uzyskiwali decydującą o zwycięstwie przewagę.
Howard nie wytrzymał napięcia i otrzymał 14 faul techniczy w sezonie. Znaczy to, że kolejne takie przewinienie automatycznie odsunie go od jednego spotkania.
Dobrze zagrali także Vince Carter rzucając 23 punktów i Mickael Piertus zdobywca 20 punktów, który zastąpił w pierwszej piątce Matta Barnesa.
Charlotte jednak tego wieczoru byli za mocni i odnieśli to niezwykle cenne zwycięstwo dające im aktualnie szóstą pozycję w Konferencji Wschodniej.