Spekulacje transferowe - to co kibice lubią najbardziej
Ledwo zakończyła się spekulacyjna karuzela odnośnie transferów w połowie sezonu, a już za niedługo zaczną się nowe plotki transferowe odnośnie przerwy między sezonowej. Kończą się kontrakty paru gwiazdom NBA, ale myślę że ci „mniejsi” też wzbudzą zainteresowanie na rynku ze względu, że są to solidni ligowcy i dobrze uzupełniają składy. Wszystkich jednak interesują ikony amerykańskiej ligi, a najbardziej ci z kończącymi się kontraktami.
Skoro „ognisko transferowe” już zaczyna się rozpalać, więc dorzućmy trochę do niego i rozpalmy je mocnej. Allen, Boozer, Bosh, James i Wade – te nazwiska mówią dużo ludziom nawet bardzo luźno związanym z koszykówką, ale dla zainteresowanych to właśnie oni będą wzbudzać największe emocje bo to o nich była mowa kiedy mówiłem o wolnych agentach. Może warto dodać Stoudemire wokół którego też było zamieszanie w minionym okienku.
Na początek może taka mała charakterystyka graczy, która ułatwi przypasowanie ich do prawdopodobnych klubów.
Ray Allen - obecnie już weteran, który swoimi trójkami dobił już chyba każdy zespół ligi, znajdujący się zaraz za Reggie Millerem (który jest na pierwszym miejscu) pod względem trafionych „trójek” w swojej zawodowej karierze.
Carlos Boozer - zawodnik dominujący w strefie podkoszowej, który w obecnym sezonie notuje w granicach 20 punktów i 10 zbiórek rzucając przy tym z gry przy ponad 50% skuteczności (mała dygresja - dla mnie to jest taka granica, którą powinien prezentować klasowy podkoszowy).
Chris Bosh - kolejny podkoszowy, który notuje ponad 20 punktów i 10 zbiórek też przy rzucaniu z gry ponad 50%, który prezentuje jak dla mnie bardzo dobrą zwrotność i dynamikę jak na silnego skrzydłowego.
Amar'e Stoudemire - skoro już tak przy podkoszowych to od razu dodałem Amar’iego, który w statystykach odstaje jedynie zbiórkami, notując o około 2 mniej. Ten podkoszowy prezentuje jednak znakomite, siłowe penetracje podkoszowe, kończące się często tzw. „facialem”.
LeBron James - można by było napisać – zawodnik uniwersalny i myślę, że nie musiałbym pisać więcej. Bo kogo jak nie tego pana nie trzeba przedstawiać. Zawodnik który potrafi zagrać mecze w których będzie albo punktował, albo asystował, albo i zbierał. Zawodnik, który będzie „dunkował” ale i zaraz prezentował znakomite bloki. Nie rzadko te wszystkie elementy prezentuje znakomicie w jednym meczu, w którym zapisuje się zdobywając niesamowite statystyki. Obecny MVP, który jest na dobrej drodze aby zatrzymać sobie ten tytuł na kolejny sezon.
Dwayne Wade - wielu powie, że to rzucający obrońca i tylko punktuje. Zostając przy tym myśleniu powiem, że to jego „tylko punktowanie” to niesamowite akcje i niewyobrażalne wsady. Odbiegając od punktowania to „Flash” właśnie popisywał się pięknymi blokami na zawodnikach wcale nie jego wzrostu. Nawiązując do transferów, aż trudno wyobrazić mi sobie, że już nie będzie takich sytuacji kiedy cała hala w Miami nie będzie rozgorzała, a na boisku nie będzie Dwayne’a krzyczącego „This is my house!” po kolejnej niesamowitej akcji.
Po „krótkiej” charakterystyce czas zacząć to co wszyscy uwielbiają bardziej chyba niż same transfery, czyli spekulacje i godziny rozmów na ich temat. Może najlepiej najpierw „zejść na ziemie” i powiedzieć o realizmie transferu poszczególnych zawodników. Zacznę najpierw od tych, którzy wydają się nigdzie nie wybierać. Pierwszy w tej kolejności jest chyba LBJ, który zmianą numeru na koszulce pokazał, że to w Cleveland jest jego miejsce. Gdyby się gdzieś wybierał to ze zmianą numeru nie było by tyle zamieszania. LeBron otwarcie mówił, że jeżeli nie dostanie graczy, z którymi nie będzie w stanie zdobyć mistrzostwa to opuści stan Ohio. Zarząd klubu nie kazał długo czekać i stworzył Jamesowi bardzo ciekawą ekipę podkoszowych opierająca się na doświadczeniu, wybuchowości jak i młodości zawodników. Do tego uzupełniono obwód i jeżeli ta drużyna się ze sobą zgra to mamy pretendenta to tytułu mistrzowskiego nie tylko na ten sezon.
Drugi jak dla mnie jest Ray Allen, którego jeżeli zarząd nie będzie chciał się pozbyć to sam też nigdzie nie będzie się wybierał. W Celtics wraz z innymi doświadczonymi gwiazdami bardzo dobrze się prezentuję i mimo nie najlepszego sezonu bostońskiej ekipy można się spodziewać, że to doświadczenie bardzo może pomóc w posezonowych rozgrywkach. Jedyną opcją, w której popularny Ray Ray miałby opuścić Boston, będzie klub potrzebujący egzekutora stojącego „za łukiem”. Taki ruch umożliwiłby celtom odciążenie budżetu w celu sprowadzenia młodych gracz. Być może klub z Massachusetts ściągając Robinsona dał do zrozumienia, że nadchodzą zmiany i nowa era.
Tyle jeżeli chodzi o pewniaki, bo transfer Wade’a zależy tylko od tego jakie ruchy na rynku podejmą działacze klubu z Miami, aby zapewnić swojej gwieździe pomocników do zbudowania bardzo silnej drużyny. Przymierzano w minionym okienku Boozera jak i cicho mówiło się o Amare. Bo dla Dwayne’a , Beasley i chimeryczny O’Neal to mało. Wydaje mi się że jeżeli ekipa „Żarów” będzie chciała się wzmocnić to właśnie poszuka w wyżej wymienionych podkoszowych. Myślę, że mogą też powalczyć o Bosha, o którym jak na razie było cicho. Ta trójka silnych skrzydłowych : Bosh, Boozer i Stoudemire będzie chyba największą zagadką jeżeli chodzi o transfery, bo przymiarek było wiele a konkretów mało. Jedyne co można wykluczyć to przejście zawodnika Suns do Cleveland, bo Jamison zapełnił to miejsce. Na niekorzyść przemawia słaby stan zdrowia, wiek jak i słabe walory defensywne skrzydłowego. Ciekawe też jest czy ktoś lepiej i więcej mógłby z niego wykrzesać od Nasha ? Idąc dalej, to klub z Utah próbował odciążyć budżet szukając nowego pracodawcy dla wyżej wymienionego Carlosa. Wychodząc jednak z założenia, że nie zmienia się czegoś co dobrze funkcjonuje, powinni zostawić ten skład. Duet który stanowi trzon Jazzmanów (mowa oczywiści o graczach Williams-Boozer) świetnie ze sobą funkcjonuje i walczy z głównymi siłami zachodniej konferencji. Wielu fanów zapewne przypomina sobie parę panów Stockton-Malone, którzy dzielnie prowadzili ekipę Jazz przez trudy sezonu. Przy okazji retrospekcji warto przypomnieć w tym momencie o nie kim innym jak o obrońcy Heat. Przy okazji jednego meczu, a dokładniej pojedynku ekip z Miami i Chicago, jeden z fanów narysował na kartonie podobiznę Dwayne’a w koszulce z numerem 3, ale z trykotem Bulls. Czy to nie jest nadzieja dla fanów z „Wietrznego Miasta” na przypomnienie sobie wielkiej koszykówki z czasów pary Jordan-Pippen? Czy Wade-Rose zdołaliby osiągnąć sukcesy zbliżone choć trochę do wcześniej wymienionej pary ? Obaj panowie mają do tego predyspozycje i sukces zależałby zapewne od „chemii” między tym duetem.
Największą zagadką owiana jest przyszłość Chrisa Bosha, który jeżeli chce myśleć o mistrzostwie to musi dać do zrozumienia ekipie z Toronto, że obecna kadra to za mało. Jeżeli nie będzie wzmocnień to ekipa z Nowego Yorku już zaciera ręce. Knicks przygotowali sobie ogrom wolnego miejsca w „salary cap” i chętnie przyjmą zawodników, którzy stworzą w NY siłę ligi. Pierwszy ruch już poczynili kontraktując T-Mac’a który ku nadziei wszystkich fanów wyzdrowieje i powróci na szczyty koszykarskie. Najbardziej realnymi zawodnikami, którzy mogą zostać zakontraktowani to CB4 jak i Wayde, których kluby nie wydaje się by mocno powalczyły o wzmocnienia. A trio Wade-McGrady-Bosh w formie siało by postrach w całej lidze. Takie marzenia ma pewno każdy fan Knicksów. A jak wiadomo marzenia wcale nie są nie osiągalne.
Odbiegając od wcześniej poruszonych tematów i nawiązując do tegorocznego All-Star Weekend, a dokładniej All-Star Game i znakomitych akcji pary James-Wade. Czy któryś klub byłby wstanie tych panów zakontraktować pozwalając na wspólną grę i poszerzenie gamy zagrań, których próbkę mieliśmy w lutym w Terasie ? W tym momencie na pewno trzeba przywołać klub Nowego Yorku, którzy mogliby pozwolić tym graczom grać razem. Szkoda jednak, że wydaję się to prawie niemożliwe ze względu na ustatkowaną sytuację LeBrona. Pomarzyć jednak zawsze można i pomyślmy jak by się razem prezentowali. Jeden warunek już jest na pewno spełniony, czyli przyjaźń między graczami. Niejednokrotnie pokazywali na boisku grając przeciwko sobie, że potrafią się tym cieszyć. Swoje akcje grane czy to jeden na jeden przeciwko sobie czy przeciw innym graczom obu drużyn kwitowali uśmiechem. Jednak granie ze sobą raz do roku, a granie przez cały sezon to różnica. Pytanie brzmi czy ta ich przyjaźń by się jeszcze bardziej zazębiła, czy ich więzi by się rozchodziły i wygrał egoizm ? Gdyby zdarzyło się, że trafili do jednego klubu i górę wzięłaby ta pierwsza opcja. Byłaby to niesamowita gratka nie tylko dla fanów koszykówki, ale i dla osób luźno z nią związanych. Wspólne rozegrania piłki byłyby z pewnością akcjami, które każdy by zapamiętał na długie lata swojego życia.
Skoro marzenia się odezwały to pomyślmy o tym gdyby do tej pary dodać pozostałych trzech graczy, którzy będą wolnymi agentami. Otrzymujemy piątkę graczy, gwiazd ligi. Byłaby to ekipa z niesamowitą siłą podkoszową i obwodową. Jednak czy taki skład mógłby prawidłowo funkcjonować? Czy widoczny by był brak nominalnego rozgrywającego i centra? Czy górę wzięłyby braki w składzie czy kreatywność? Czy gdyby po taką piątkę ściągnęła najsłabsza drużyna NBA, w kolejnym stałaby się potęgą? Takie marzenia i zagadki przychodzą z każdym okienkiem transferowym i to jest właśnie najpiękniejsze. Spekulacje i nigdy nie rozwiązane zagadki tak jak ta poszerzają tylko naszą wyobraźnię, co jest na pewno pozytywne. Wszystko to jednak ucina się z końcem ruchów transferowych, jednocześnie zadawalając nas lub zasmucając. Jedyne co zostaje to czekać. Czas przyniesie rozwiązania.