Anwil nie daje szans Turowowi
Anwil Włocławek jechał do Zgorzelca, aby zrewanżować się tamtejszemu Turowowi za niedawną porażkę w półfinale Pucharu Polski. Swój plan, podopieczni Igora Griszczuka, wypełnili w 100%. Włocławianie grali agresywniej, bardziej zespołowo, a co najważniejsze skuteczniej. Dzięki takiej grze wygrali z Turowem i tym samym walka o pierwsze miejsce po sezonie zasadniczym nadal nie jest rozstrzygnięta.
Spotkanie bardzo energicznie rozpoczęli goście z Włocławka. Dużo pozycji po zasłonach było kreowanych głównie dla Andrzeja Pluty, który w tej części meczu zapisał na swoim koncie aż 12 oczek. Goście grali bardziej zbilansowaną koszykówką, w której niezwykle efektywny był ruch piłki pomiędzy zawodnikami. Sporo asyst hokejowych prowadziło do wielu rzutów na wysokiej skuteczności. Gospodarze jednak za żadne skarby nie odpuszczali i dzięki bardzo dobrej grze na atakowanej desce pierwszą kwartę przegrali zaledwie dwoma punktami.W drugiej kwarcie podopieczni Igora Griszczuka nadal trzymali się taktyki, która dała im prowadzenie po pierwszych dziesięciu minutach. Bardzo dobrze goście rzucali szczególnie szczególnie zza linii 6.25 metrów. W 14. minucie prowadzili oni już 34:28. Goście szybko przekroczyli jednak granicę pięciu fauli, co skrzętnie wykorzystali podopieczni Andreja Urlepa. Prawdziwe odrabianie strat zaczęło się jednak pod koniec kwarty. Wtedy to Justin Gray trzy razy trafił za trzy punkty. Miejscowi kibice byli wniebowzięci. Zupełnie co innego można powiedzieć o Griszczuku, którego do furii doprowadzały momenty dekoncentracji jego zawodników, które prowadziły do wolnych pozycji dla obwodowego Turowa. To w największej mierze dzięki niemu zgorzelczanie prowadzili do przerwy 45:43.Po niej widowisko nieco osłabło. Skuteczność obu zespołów wyraźnie spadła, a co najgorsze nie było to spowodowane fenomenalną defensywą. W przeciągu pierwszych pięciu minut trzeciej kwarty przymierzany do powrotu do kadry Pluta spudłował pięć kolejnych rzutów z tej samej, bardzo dobrze przygotowanej pozycji w rogu boiska. Anwil nadal jednak “trzymał” wynik w okolicach remisu, a z biegiem czasu osiągał nawet minimalną przewagę.Ta urosła do dziewięciu punktów, gdy dwoma wręcz kapitalnymi rzutami popisał się Krzysztof Szubarga. Coraz bardziej zauważalny był brak jakiegokolwiek poważnego wsparcia dla Justina Gray’a, który praktycznie w pojedynkę trzymał Turów przy życiu. W pewnym momencie przestał jednak trafiać nawet on. Był to tym samym koniec marzeń o zwycięstwie w tym meczu dla gospodarzy.
Zgorzelczanie pudłowali na potęgę z pod samego kosza i mimo ogromnej ilości celnych rzutów wolnych nie mogli zniwelować strat. Ostatecznie wygrali w hali przy ul. Maratońskiej 88:80 i odnieśli dwudzieste zwycięstwo w bieżących rozgrywkach.
Po spotkaniu powiedzieli:
Andrej Urlep, szkoleniowiec PGE Turowa Zgorzelec: Niestety, zagraliśmy bardzo słabo w trzeciej kwarcie. Normalnie po przerwach gramy bardzo dobrze, a w tym przypadku słaby początek tej części meczu ustalił praktycznie jego wynik. Na jego wpływ miało też to, iż punktowało u nas tylko dwóch zawodników. Wtedy trudno wygrać spotkanie. Konrad Wysocki na treningach trafia praktycznie wszystko, to samo Michał Chyliński. A dzisiaj? Kompletnie nic. Powoli zaczynamy już myśleć o następnym meczu.Justin Gray, obrońca PGE Turowa Zgorzelec: To był mecz toczony w bardzo szybkim tempie, bardzo ofensywnym. Zagraliśmy bardzo źle w drugiej połowie, daliśmy zbyt łatwo rywalom dojść do tak wielu zbiórek. Zatracaliśmy też momentami swój własny rytm, co zaskutkowało porażkąIgor Griszczuk, trener Anwilu Włocławek: To było bardzo dobre spotkanie, szczególnie dla kibiców. Teraz walczymy o każdy punkt, który jest ważny przy rozstawieniu przed fazą Play-Off. Dzisiaj nie grał z nami Jovanovic, który miał gorączkę. Jednak dobry skauting oraz koncentracja moich zawodników zaskutkowała zwycięstwem.Andrzej Pluta, rzucający obrońca Anwilu: Cieszymy się ze zwycięstwa, szczególnie że odniesionego na tak trudnym terenie. Od początku graliśmy bardzo skoncentrowani, spełnialiśmy przedmeczowe założenia taktyczne. Dla wyniku kluczowa była trzecia i czarta kwarta. Dzięki dobremu skautingowi wiedzieliśmy jednak jak rozegrać kluczowe fragmenty spotkań.