Powrót Króla w dobrym stylu
Już na trzy godziny przed meczem LeBron James rozpoczął rozgrzewkę w hali Wachovia Center w Philadelphi. Powodem tego była konieczność sprawdzenia, jak będzie sprawował się prawy staw skokowy, przez który James musiał opuścić dwa ostatnie mecze swojej drużyny.
Jak się okazało The King był gotowy do meczu w stu procentach i poprowadził Cavs do zwycięstwa 100:95.
James rzucił 23 punkty, miał 10 asyst i sześć zbiórek. Jego postawa pomogła Cavs odrobić w czwartej kwarcie pięciopunktową stratę i wygrać spotkanie przy pełnych trybunach, na których zasiadło 20433 widzów.
"To był dobra zabawa" - powiedzial po meczu James. "Tak powinno być, mecz koszykówki to ma być zabawa. Dla nas to zawsze zabawa. Każdego wieczoru wychodziy na parkiet, aby dobrze się bawić i mieć satysfakcję z tego co robimy."
James pomimo nieobecności O'Neala i Jamisona miał wsparcie swoich kolegów z drużyny. Delonte West zdobył 17 punktów trafiając 7 z 12 rzutów z gry a Anderson Varejao zanotowal double-double rzucając 12 punktów i zbierając 12 piłek.
To było 51 zwycięstwo Cavs w tym sezonie, którzy na wyjazdach spisują się znakomicie. Z 34 rozegranych do tej pory meczów w obcych halach wygrali aż 23. Było to także siódme z rzędu zwycięstwo Cavs w Philadelphi.
Pomimo porażki na uwagę zasługuje gra Andre Iguodali, który rzucił 30 punktów w tym 16 w pierwszej kwarcie. Bardzo dobrze zagrał także Eton Brand, który zdobył 24 punkty i miał dziewięć zbiórek. Do tego rezerwowy 76ers Thaddeus Young dorzucił 15 punktów.
Jednak to zagrania Iguodali podrywał kibiców z miejsc. W tym meczu zakończył on kilka akcji nieprawdopodobnymi wsadami a także popisał się kilkoma wspaniałymi podaniami otwierającymi drogę do kosza jego partnerom.
"Powiedziałem sobie będę zbierał piłki to pozwoli mi lepiej kontrolować grę" - powiedział po meczu Andre, który miał także siedem zbiórek i pięć asyst. "Kiedy zbiorę kilka piłek na tablicach mam możliwość kreowania gry. Mogę szybko podać rozpoczynając kontratak lub samemu próbować przenosić grę na pole ataku. Dziś zagraliśmy wiele kontr a to pozwoliło walczyć nam z nimi jak równy z równym."