Mavericks dali lekcję Hawks
Czy wygrywanie 90:77 na niecałe pięć minut przed końcem meczu gwarantuje zwycięstwo? Dallas Mavericks udowodnili, że nie i najpierw doprowadzili do dogrywki a następnie wygrali spotkanie z Atlanta Hawks 111:103.
Bohaterami spotkania byli dwaj nietuzinkowi gracze, którzy pokazali że nie wiek a chęć walki i zwyciężania to jest to co się liczy w dzisiejszej koszykówce.
Zacznijmy od 37 letniego Jasona Kidda, który pokazał nieprawdopodobne umiejętności i potwierdził, że jest nieprzeciętnym graczem, który zasługuje na szacunek i respekt pomimo swojego wieku. 19 punktów, 17 asyst i 16 zbiórek mówi samo za siebie - Kidd ciągle jest wielki i mimo, że nie tak szybki jak kiedyś potrafi ciągle grać w koszykówkę.
Na dodatek w ostatnich pięciu minutach regulaminowego czasu to on i jego gra pozwoliły Dallas na odrobienie 13 punktów. Kidd w tym okresie gry trzykrotnie trafił rzuty za trzy punkty, miał cztery zbiórki, trzy asysty i przechwyt.
Jeżeli do tego dodamy znakomitą grę Dirka Nowtzkiego, który rzucił 37 punktów miał 9 zbiórek i cztery asysty z tej prostej układanki wyjdzie, że nawet drużyna z bilansem 36-21 zajmująca czwarte miejsce w Konferencji Wschodniej nie mogła wytrzymać naporu Mavs i przegrała spotkanie, mimo wydawałoby się bezpiecznej przewagi w czwartej kwarcie.
Mavericks, którzy chwilowy kryzys z początku lutego mają już za sobą, w ostatnich trzech spotkaniach pokonali najpierw Pacers potem Lakers i wreszcie Hawks i z bilansem 38-21 wrócili na trzecią pozycję w Konferencji Zachodniej.
Po stornie Hawks dobrze zagrał Joe Johnson, który zanotował 27 punktów, 10 asyst i pięć zbiórek.
Wszyscy jednak, zarówno gracze i trenerzy Hawks jak i Mavs nie kryli podziwu dla gry Jasona Kidda.
Jason Terry powiedział: "Jason Kidd to jeden z najmądrzejszych graczy jakich widziałem w akcji."
"W czwartej kwarcie prowadziliśmy 13 punktami i mimo kilku dogodnych okazji nie trafiliśmy rzutów, które zwykle trafiamy. Oni zagrali znakomicie w obronie i to pozwoliło im odrobic tę stratę. A Jason Kidd, cóż to maestro koszykówki nie a o czym mówić" - powiedział Jamal Crawford.