Cavaliers gromią Celtów w meczu na szczycie

Dodano: 26 lutego 2010 09:31
Cavaliers gromią Celtów w meczu na szczycie
Dawid Rudolf, Informacja własna
Obraz własny

Jeszcze w pierwszej kwarcie nie do zatrzymania dla obrońców Cleveland był Rajon Rondo. Rozgrywający Celtics robił na parkiecie co tylko chciał i to głównie dzięki niemu Boston prowadził po pierwszej kwarcie dosyć wysoko. Kawalerzyści jednak gonili, gonili, i nie dość, że dogonili, to dzięki wprost fenomenalnej czwartej kwarcie wysoko wygrali z podopiecznymi Doca Riversa. Najlepszym zawodnikiem meczu był oczywiście nie kto inny jak LeBron James, zdobywca 36 punktów.

Trudno pomyśleć jak potoczyłby się mecz, gdyby nie fenomenalna dyspozycja Rondo w pierwszych dwunastu minutach. Rozgrywający Celtics zdobył 10 z pierwszych 12 punktów zespołu, jednak Celci "odjeżdżać" zaczęli dopiero później, wtedy gdy ich rozgrywający zaczął popisywać się kapitalnymi asystami.

To w największej mierze dzięki niemu gospodarze grali bardziej róźnorodną koszykówkę w ataku, z którą James i spółka nie mogli sobie poradzić. Po pierwszej kwarcie podopieczni Doca Riversa prowadzili 31:21 i nic nie zapowiadało tego co stało się później.

Co prawda w drugiej kwarcie James i Anderson Varejao robili co mogli, jednak Celtów dogonić nie potrafili. Ray Allen w lutym gra bardzo dobrze, dobrze zagrał również dzisiaj. To po jego dwóch celnych trójkach z rzędu C's nadal prowadzili 56:45. Jak się jednak okazało, owe dwa rzuty Ray Ray'a stały się motorem napędowym, ale dla gości.

Podopieczni Mike'a Browna zaczęli grać skuteczniej, przypomniał o sobie Antawn Jamison i to po jego punktach Cavs przegrywali w 32. minucie 68:72. Chwilę później już prowadzili i mecz zaczął się jakby od nowa.

Wszystko miało się rozegrać w czwartej kwarcie. Jak się jednak okazało, decydująca część spotkania była popisem tylko jednej drużyny. Cavaliers nie dość, że trafiali jak natchnieni, to w defensywie grali wprost fenomenalnie. Po raz kolejny udowadniali, że LeBronem na parkiecie bronią zdecydowanie lepiej i Celtów w czwartej kwarcie zatrzymali na koszmarnej 14% skuteczności z gry.

Gospodarze nie mogli z taką grą tego spotkania wygrać. Przegrali 86:106 i postawili kolejne znaki zapytania odnośnie swojej dyspozycji i szans na mistrzostwo.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp