Barcelona górą w Atenach! (relacja)
Dodano: 25 lutego 2010 23:58
Autor: Maciek Szeniawski, Informacja własna, acb.com
Zdjęcie: Obraz własny
Po niesamowicie emocjonującym spotkaniu, Regal FC Barcelona pokonała na wyjeździe Panathinaikos Ateny 70:67. Świeżo upieczeni tryumfatorzy Pucharu Króla, zwycięstwo odnieśli po niesamowitym pościgu, w ramach którego, w ostatniej kwarcie, odrobili aż 11 punktów straty. „Koniczynki”, z fatalnym bilansem 0-4, mogą już skupić się na walce wyłącznie o Mistrzostwo Grecji. Mimo, że „Wszechateńscy” rozegrali jedno z najlepszych spotkań w bieżącym sezonie euroligowym, to musieli uznać wyższość walczącej do samego końca „Blaugrany”. Bohaterem meczu został Fran Vazquez, który na 30 sekund przed końcem, zebrał kluczową dla losów spotkania piłkę.Panathinaikos Ateny – Regal FC Barcelona 67:70 (20:16, 17:17; 18:11, 12:26) Początek pierwszej kwarty to absolutna dominacja Panathinaikosu. Goście nie mogli sobie poradzić z kryciem Nikoli Pekovica, który w tej części spotkania zdobył aż 10 punktów. Jeden z najmocniejszych fizycznie centrów grających w Europie, raz po raz wymuszał kolejne faule Barcelony. Dzięki jego świetnej grze, „Wszechateńscy” prowadzili już 19:5. Jednak wśród podopiecznych trenera Xaviera Pascuala, równie dobrze poczynał sobie Pete Mickeal – 11 „oczek” w tej kwarcie. To właśnie Amerykanin pozwolił odrobić „Blaugranie” część strat i „doskoczyć” zespół z Aten tylko na 4 punkty – 20:16 po 10 minutach. Pierwsze minuty drugiej kwarty należały do Barcelony. Efektowny wsad zaliczył Fran Vazquez, z półdystansu trafił Jaka Laković i na tablicy świetlnej widniał już remis 20:20. „Trójkę” w swoim stylu „odpalił” Basile – 23:22 dla gości. W odpowiedzi, „z góry” swą akcję chciał zakończyć Marcus Haislip, jednak wpadł na świetnie ustawionego Erazema Lorbeka i sędziowie odgwizdali faul w ataku. Kilkadziesiąt sekund później, Amerykanin miał szansę się zrehabilitować, lecz przestrzelił oba rzuty wolne. Następnie, w prosty sposób ograł go Lorbek i zrobiło się już 25:22 dla Barcelony. Ponownie dał o sobie znać Peković (8 punktów w tej kwarcie). Najpierw wykorzystał dwa osobiste, by później trafić spod kosza. Dwie „trójki” trafił jednak Grimau, a na linii rzutów wolnych skuteczny był Navarro – 33:26 dla gości. Od tej pory, przyjezdni nie zdobyli już w tej części gry żadnego punktu. Panathinaikos zanotował „run” 8:0 i do szatni zawodnicy obydwu drużyn schodzili przy wyniku 37:33 dla „Koniczynek”. Trzecia kwarta rozpoczęła się od bloku Stratosa Perperoglu na Mickealu. Kontrę na 2 punkty zamienił Peković. W 21 minucie za 3 trafił Dimitris Diamantidis – 42:35. W odpowiedzi, tym samym popisał się Juan Carlos Navarro. Rzut Mike’a Batiste zablokował Lorbek, jednak w następnej akcji Słoweniec nie był już w stanie upilnować Haislipa, który zaliczył efektowny wsad – 44:40. Charakterystycznym dla siebie zagraniem odpowiedział Navarro. Jednak od tego momentu, Panathinaikos zaliczył „run” 9:0 – 53:42. Na trybunach, rozentuzjazmowani fanatycy Panaty, odpalili racę. Rzut z 6 metrów trafił Perperoglu i wynik po 3 kwarcie brzmiał 55:44 dla gospodarzy. Ostatnie 10 minut spotkania to niesłychany pościg w wykonaniu Barcelony. Najpierw „trójkę” równo z kończącą akcję syreną trafił Grimau. Dobrze grał jednak Mike Batiste, który zdobył 4 punkty pod rząd. Na dodatek 2 „oczka” dołożył jeszcze Drew Nicholas – 61:50. Do gry włączył się Jaka Laković. Słoweniec dwukrotnie trafił zza linii 6.25 m – 61:56. Sarunas Jasikevicius oddał kompletnie nieprzemyślany rzut, nie trafił, po czym punkty zdobył Lorbek – już tylko 61:58 dla gospodarzy. Czas wziął trener Obradović. Po przerwie, blokiem na Pekovicu popisał się Lorbek. Sfrustrowany Serb popełnił chwilę później 5 faul i Panathinaikos musiał sobie radzić w końcówce bez swojego lidera. Zegar pokazywał 3 minuty do końca spotkania. Po świetnej akcji Lakovica, piłkę do kosza wsadził NDong – 61:60 dla „Koniczynek”. Zespół z Aten wykorzystał następnie 3 z 4 rzutów osobistych – 64:60. O „time-out” poprosił trener Pascual. Rozpisał on akcję „alle-yop” do Frana Vazqueza, którą jego podopieczni zrealizowali w 100%. Swój rzut spod kosza spudłował Fotsis, po czym, po zespołowej akcji, do remisu doprowadził Lorbek. Chwilę później, piłkę przechwycił Navarro i w kontrze zdobył 2 „oczka” – 66:64 dla gości. Zza linii 6.25 m nie trafił Diamantidis, jednak tym samym „popisał się” Ricky Rubio. Ponownie, z tej samej pozycji, spudłował Diamantidis i trener Obradović kazał swoim graczom faulować. Na 30 sekund przed końcem meczu, na linii rzutów wolnych stanął Erazem Lorbek. Słoweniec spudłował dwukrotnie, lecz piłkę w ataku zebrał nieoceniony w takich sytuacjach Vazquez. Sfaulowany został Navarro, który wykorzystał rzuty osobiste – 68:64 dla Barcelony. W odpowiedzi, za 3 trafił Diamantidis. Skutecznie wolne wykonywał Navarro – 70:67. W kluczowej dla końcowego rezultatu akcji, „trójkę” spudłował Nicholas. Piłkę wysoko w górę wyrzucił Rubio i „Blaugrana” mogła świętować zwycięstwo na niezwykle trudnym terenie. Panathinaikos zagrał dzisiaj bardzo dobry mecz. Od samego początku na twarzach zawodników i trenera ateńskiego zespołu, widać było ogromną żądze zwycięstwa. Zespół Barcelony nie mógł znaleźć odpowiedzi na świetnie dysponowanego dzisiaj Nikolę Pekovica (20 punktów). Efekty przynosiła gra „intside-outside”, którą napędzał Dimitris Diamantidis. O ile w całym spotkaniu, „Wszechateńscy” świetnie zastawiali obydwie tablice, to nie udało im się zebrać najważniejszej piłki w meczu. Barcelona z zimną krwią wykorzystała zaistniałą sytuację i po niesłychanym pościgu odniosła bardzo ważne zwycięstwo. Panathinaikos: Peković 20, Diamantidis 13, Batiste 8, Spanoulis 7, Fotsis 6, Nicholas 5, Perperoglu 4, Haislip 4, Jasikevicius Barcelona: Navarro 15, Mickeal 11, Lorbek 10, Grimau 9, Laković 8, Vazquez 6, NDong 5, Rubio 3, Basile 3, Sada, Morris