Magic lepsi w meczu na szczycie
W meczu na szczycie nie tylko Konferencji Wschodniej, ale całej ligi NBA, Orlando Magic okazali się lepsi od Cleveland Cavaliers 101:95. Tym samym była to trzecia porażka z rzędu podopiecznych Mike'a Browna. Kluczem do zwycięstwa zespołu z Orlando była lepsza skuteczność rzutów, a także wyłączenie w czwartej kwarcie z gry LeBrona Jamesa, który w decydującej części spotkania zdobył zaledwie trzy punkty.
Magic do zwycięstwa poprowadził nie kto inny jak Dwight Howard, który zapisał na swoim koncie aż 22 punkty, 16 zbiórek i 4 bloki. Tym samym było to jego dwudzieste spotkanie z rzędu, w którym zanotował double-double.
Mecz od samego początku układał się po myśli gospodarzy. Magicy z Florydy grali bardziej zespołowo, a co ważniejsze punktowała u nich większa ilość zawodników. Byli to nie tylko Rashard Lewis czy wspomniany wcześniej Howard, ale również Jameer Nelson czy Matt Barnes. To właśnie po punktach tego ostatniego Orlando prowadziło 12:5. Taką przewagę zawodnicy Van Gundy'ego utrzymali do końca kwarty. Na nic zdało się nawet jedenaście punktów z rzędu LeBrona.
W drugiej kwarcie taki stan rzeczy się utrzymywał. Orlando przez spory okres prowadziło nawet ponad 10 punktami. Po raz kolejny swoje niesamowite umiejętności pokazał jednak James, który tym razem pod koniec kwarty zdobył osiem punktów i to dzięki niemu do przerwy goście przegrywali zaledwie 43:49.
Jak się okazało dobra dra w końcówce pierwszej połowy była preludium do bardzo efektywnej trzeciej kwarty w wykonaniu gości. Po słabym debiucie w barwach Cavaliers tym razem Antawn Jamison pokazał w pełni na co go stać. W pierwszych dwóch minutach tej części spotkania zdobył aż osiem punktów i wyprowadził swój zespół na pierwsze prowadzenie w meczu. Meczu, który wyraźnie się zaostrzył.
Gra bardzo się wyrównała, obie drużyny szły punkt za punkt. Jednak do czasu. Na trzy minuty przed końcem wspomniany wcześniej Nelson trafił niezwykle ważny rzut za trzy punkty. Chwilę później swój wyczyn powtórzył i jakby po kryjomu Magic wyszli na ośmiopunktowe prowadzenie (wynik 96:88). To był decydujący moment spotkania. Cavs wraz z rozgrywającym słabą czwartą kwartę Jamesem nie byli w stanie odpowiedzieć. Magic wygrali 101:95 i udowodnili, że walka o mistrzostwo konferencji wcale nie będzie tak jednostronna.