Brown prowadzi Lakers do kolejnego zwycięstwa
Kobe Bryant nie wystąpił w Meczu Gwiazd pomiędzy wschodem i zachodem, nie wystąpił również w dzisiejszym spotkaniu z Golden State Warriors. Jak się jednak okazało, ma on całkiem dobrego zmiennika. Shannon Brown, bo o nim mowa, kilkukrotnie pokazywał swój spory talent w bieżących rozgrywkach, jednak dopiero dzisiaj ukazał go w pełni. Zdobył 27 punktów - co jest jego rekordem kariery - i poprowadził Los Angeles Lakers do zwycięstwa nad Warriors 104:94.
Brown wystąpił w miejsce Kobego w pierwszej piątce zespołu i oprócz 27 punktów zapisał na swoim koncie również 10 zbiórek. Co ważne grał on najwięcej spośród wszystkich zawodnik Jeziorowców.
- Szczerze to nie wiedziałem, że Kobe po raz kolejny nie zagra. O tym, że go zastąpie dowiedziałem się na odprawie przedmeczowej. Na parkiecie starałem się tylko być agresywnym. Warriors są też idealnym rywalem jak dla mnie. Lubię grać przeciwko nim - przyznał po meczu bohater spotkania.
Co ciekawe Lakers wygrali już czwarte spotkanie z rzędu, czyli wszystkie od momentu doznania kontuzji przez Bryanta. Dzisiejsze nie przyszło im jednak tak łatwo. Co prawda pierwsza kwarta to pogrom w wykonaniu gospodarzy - znakomicie grali w tej kwarcie Brown, ale przede wszystkim Andrew Bynum, który wprost demolował rywali pod koszami - jednak cała ta przewaga została zniwelowana w końcówce drugiej kwarty.
Ta część spotkania nie tak miała wyglądać w wykonaniu podopiecznych Phila Jacksona, co w przerwie meczu przyznawał szkoleniowiec Lakers. Widocznie zmotywował on jednak w szatni swoich zawodników, którzy pod koniec trzeciej kwarty ponownie wyszli na wyraźne prowadzenie.
Jak się okazało utrzymali je do końca spotkania i 42. zwycięstwo w tegorocznych rozgrywkach Lakers stało się faktem.