Polonia 2011 przegrywa z PBG Basketem
Dodano: 14 lutego 2010 21:48
Autor: Adam Popek, Informacja własna
Zdjęcie: WikiMedia
Konfrontacja drużyn z dolnej części tabeli zapowiadała się bardzo ciekawie. Warszawski zespół, walczący o utrzymanie, był niezwykle zdeterminowany i za wszelką cenę chciał odnieść zwycięstwo na własnym parkiecie. Trzeba wziąć jednak pod uwagę, że dzisiejsi rywale, choć zajmują odległą od czołówki pozycję w tabeli, są zespołem nieprzeciętnym i udowodnili, że potrafią zagrać skoncentrowani przez pełne 40 minut. Bardzo dobra dyspozycja Wojciecha Szawarskiego doprowadziła poznaniaków do końcowego, a zarazem drugiego z rzędu tryumfu. Debiut, w barwach Basketu, zaliczył jego nabytek, Thomas Mobley.Przyjezdni rozpoczęli ten mecz od 6 punktów z rzędu Roberta Tomaszka. Skrzydłowy, który ma za sobą występy, między innymi, w amerykańskiej lidze uniwersyteckiej NCAA, umiejętnie wypracowywał sobie pozycje do rzutów i sprawiał rywalom sporo problemów. Gospodarze odpowiedzieli punktami Tomasza Śnieg oraz Jarosława Mokrosa. Zwłaszcza ten pierwszy, od samego początku, brylował na parkiecie i kierował grą swojego zespołu. Po 5 minutach gry zarysowała się niewielka przewaga graczy z Poznania, którzy prowadzili 13:9. Spory udział miał w tym wspomniany na wstępie Szawarski, który był dziś bardzo trudny do upilnowania. Doświadczony zawodnik zdobył w ważnym momencie kwarty 5 punktów, które pozwoliło, w konsekwencji, wygrać pierwszą odsłonę pojedynku 20:19. Drugą kwartę od celnej próby zza linii 6.25m zaczął Adam Waczyński. Coraz śmielej poczynał sobie Uros Douvnjak, godnie przejmując rolę głównego punktującego od Szawarskiego. Poloniści, za sprawą celnych rzutów osobistych Marcina Dutkiewicza, nie dawali się zdystansować. Pod koniec drugich 10 minut, w ekipie trenera Mladena Starcevica, nastąpił przestój, który natychmiast wykorzystali zawodnicy Basketu. W pewnym momencie prowadzili już 34:28, ale momentalna reakcja ze strony miejscowych sprawiła, że szybko odrobili oni stratę. Poznaniacy mieli jednak w swoich szeregach Douvnjaka i to dzięki niemu, kolejną kwartę, wygrali jednym punktem, a w ogólnym rozrachunku prowadzili dwoma punktami i właśnie tą różnicą zakończyła się druga część meczu. Jako pierwszy w drugiej połowie punkty zdobył Tomasz Śnieg. Chwilę później, dwa punkty dorzucił środkowy warszawskiego zespołu Rafał Bigus i wydawało się, że losy spotkania nieco się odwrócą. Na nieszczęście dla gospodarzy, na parkiecie znajdował się Szawarski, który szybko wybił z głów stołecznym graczom jakiekolwiek prowadzenie w tym starciu. Wtórował mu Tomaszek, który podobnie jak w pierwszej kwarcie, nie mylił się z półdystansu. Wśród gospodarzy znakomite zawody rozgrywał młody Tomasz Śnieg, który wcielił się, dzisiejszego wieczoru, w rolę uniwersalnego gracza. Nie było dla niego żadnych barier. Potrafił swobodnie zbierać piłkę po niecelnych rzutach rywala, rozgrywać i zdobywać punkty. Oprócz niego, przez defensywę Basketu przebijał się wspomniany Bigus, który starał się na wszelkie sposoby wykorzystywać swoje warunki fizyczne. Chwilę potem, zaczęli dominować przyjezdni. Do wiodących graczy swojej drużyny dołączył, także Nenad Misanovic. Po kilku minutach, poznańscy gracze, mieli na koncie 9 „oczek” więcej co pozwalało na większą dawkę optymizmu przed decydującą partią. Ostatnia część meczu miała identyczny początek jak trzecia. Znów w kosz wstrzelił się Śnieg, na co, jednak, stosunkowo szybko odpowiedział Zbigniew Białek. Gdy sytuacja robiła się niebezpieczna dla zespołu ze stolicy kraju, sprawy w swoje ręce, wziął Piotr Pamuła, który w większości zdobywał punkty po rzutach z półdystansu. Co ciekawe, był on bardzo nieskuteczny przy rzutach z dalszych odległości, które są jego… najmocniejszą bronią. Jego starania szły, jednak, na marne, bowiem albo Radke, albo Douvnjak odpowiadali dokładnie tym samym. Mądra gra w defensywie drużyny ze stolicy Wielkopolski sprawiła, że mimo szczerych chęci, gracze Polonii 2011 musieli przełknąć gorycz porażki. Ostatecznie polegli67:72, przez co ich sytuacja w tabeli mocno się skomplikowała. Rozczarowała dziś, z pewnością, postawa najstarszego w szeregach miejscowych Leszka Karwowskiego. Pięć punktów, jakie zdobył w meczu przez ponad 30 minut gry, nie pomogły zbytnio jego drużynie i można zaryzykować stwierdzenie, że zabrakło większej liczby celnych rzutów właśnie z jego strony. Ambitna i waleczna Polonia 2011 będzie musiała wznieść się na wyżyny swoich umiejętności by utrzymać ligowy byt.PBG Basket, natomiast, może tylko cieszyć się ze zwycięstwa i z bezpiecznej, jedenastej lokaty jaką zajmuje. Polonia 2011 Warszawa - PBG Basket Poznań 67:72 (19:20, 16:17, 16:23, 16:12) Polonia: T. Śnieg 19, P. Pamuła 10, R. Bigus 9, P. Lewandowski 6, M. Dutkiewicz 6,J. Mokros 5, L. Karwowski 5, M. Popiołek 4, M. Kolowca 3, Ł. Wilczek 0, M. Jankowski 0. PBG: U. Douvnjak 15, W. Szawarski 15, R. Tomaszek 11, N. Misanovic 8, A. Waczyński 7, Z. Białek 6, H. Radke 4, A. Cirić 4, S. Ocokolić 2, T. Mobley 0.