Trzecia kwarta zadecydowała (relacja, wypowiedzi)
Dodano: 10 lutego 2010 20:13
Autor: Paweł Łakomski, Informacja własna
Zdjęcie: Obraz własny
Niestety, koszykarzom Asseco Prokomu Gdynia nie udało się sprawić sensacji i w meczu na szczycie grupy ,,G” CSKA Moskwa przed własną widownią okazała się lepszym, a przy tym bardziej zgranym zespołem.
Pierwsze punkty w meczu po minutowej wymianie niecelnych rzutów, zdobył niemiecki gigant - Jan-Hendrik Jagla. Niestety, w kolejnych akcjach do głosu doszli koszykarze moskiewskiego CSKA, a właściwie Trajan Langdon, Sasha Kaun i Wiktor Chriapa, którzy w bardzo szybkim tempie wyprowadzili swój zespół na sześć punktów przewagi – 8:2.
Wówczas o przerwę na żądanie poprosił szkoleniowiec przyjezdnych Tomas Pacesas. Po wznowieniu gry koszykarze Asseco Prokomu prezentowali się znacznie lepiej. Po dwóch celnych rzutach zza linii 6,25 Jagli i Davida Logana, mistrzowie Polski tracili do swojego rywala tylko dwa oczka – 10:8. Wówczas efektownym wsadem popisał się Qyntel Woods i spotkanie rozpoczęło się od początku. W dalszej części pierwszej kwarty z minuty na minutę rozkręcali się gospodarze, jednak ku zdziwieniu zgromadzonej publiczności, polski zespół dzielnie kroku dotrzymywał im gdyński zespół. Po stronie gości dobrą zmianę dał Daniel Ewing, a po drugiej jeszcze lepszą J.R Holden. Ewing, który jest absolwentem renomowanej uczelni Duke, zastąpił dobrze spisującego się Lorinzę Harringtona, trafiając pod koniec pierwszej kwarty bardzo ważny rzut za trzy punkty – 19:19. Ostatnie punkty w pierwszych dziesięciu minutach gry dla CSKA, zdobył wcześniej wspomniany amerykański Rosjanin – Holden, który popisał się celnym rzutem za trzy. Starty do mistrza Rosji rzutem z półdystansu zdołał zmniejszyć Logan, który tym samym ustalił wynik po pierwszej kwarcie. W drugiej kwarcie Prokom dalej dotrzymywał kroku o wiele bogatszemu CSKA. Dobrze prezentowała się dwójka Varda-Woods. Bośniak skutecznie przepychał się z podkoszowymi mistrza Rosji, a Amerykanin odblokował się w rzutach z dystansu. Po stronie gości znakomicie prezentował się Holden, a w międzyczasie ponownie do kosza trafił zapomniany Langdon. Dobra skuteczność z dystansu pozwoliła drużynie z Gdyni realnie myśleć o wymarzonym zwycięstwie. Tym bardziej, że CSKA dzisiejszego wieczoru nie zaprezentowała się ze swojej najlepszej strony. Niestety, mistrzom Polski nie udało się narzucić swojego stylu gry i podopieczni Tomasa Pacesasa ,,tańczyli tak, jak zagrało im” CSKA. Mimo wszystko trzeba oddać Prokomowi, że dzielnie dotrzymywali kroku swojemu bardziej utytułowanemu rywalowi. Mało kto się spodziewał, że po pierwszej połowie mistrzowie Polski będą tracić do CSKA zaledwie cztery oczka – 40:36. Drugą połowę od tzw. akcją 2+1 rozpoczął Ramunas Siskausas. Litwin w całym spotkaniu był bardzo groźnym rywalem dla podopiecznych Tomasa Pacesasa. Popularny ,,Szika” pomimo niewygodnych warunków fizycznych dla rozgrywającego, na swoim koncie zapisał aż 6 asyst. Warto podkreślić, że Rosjanie bardzo dobrze podwajali naszych graczy. Co więcej, gdy tylko Qyntel Woods przejmował piłkę, momentalnie pojawiało się wokół niego z trzech, a nawet czterech koszykarzy! W tej części gry Asseco Prokom prowadził, po ,,trójce” Logana nawet 54:51.Wówczas prawdziwy popis zespołowej gry zaprezentowali gospodarze. Pod koszem szalał Sasha Kaun, a kilkoma efektownymi wejściami pod kosz popisał się Goran Planinić. Niestety, CSKA pod koniec trzeciej kwarty, moskwianie złapali wiatr w żagle, którego nie mogli zatrzymać koszykarze z portu w Gdyni. Przed ostatnią kwartą mistrz Rosji przy tzw. run and gun, zdobył siedem oczek z rzędu i wiadomo było, kto będzie liderem grupy ,,G” po pierwszej rundzie. Podłamani koszykarze mistrzów Polski w czwartej kwarcie nie podjęli walki. CSKA grało konsekwentnie i z każdą minutą powiększała swoją przewagę. Starta Asseco Prokomu do gospodarzy wynosiła już nawet 17 punktów, jednak ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 84:73. Po meczu powiedzieli: - CSKA to zespół, który nie potrzebuje rekomendacji. Jest to jeden z największych i jeden z najlepszych klubów koszykarskich w Europie, więc jeśli chce się z nimi wygrać, trzeba być skoncentrowanym przez całe 40 minut w meczu. Nam dzisiaj tego zabrakło, jednak jestem zadowolony z pierwszej rundy gier Top16 i z optymizmem patrzę w przyszłość – powiedział na konferencji prasowej Tomas Pacesas. - Prokom ma bardzo dużo dobrych graczy w rotacji. Mają za sobą ciężką przeprawę w sezonie zasadniczym Euroligi, ale widać, że to procentuje i dziś są gotowi do walki z najlepszymi. Co do spotkania, to myślę, że było one interesujące. Kluczem do zwycięstwa okazała się obrona, która dziś w naszym wykonaniu stała na bardzo wysokim poziomie. Byliśmy także skoncentrowani przez cały mecz, a jak widać po wyniku, przyniosło to efekt w postaci zwycięstwa – skomentował Trajan Langdon. - Po dzisiejszym spotkaniu wszyscy powinni oddać cześć Prokomowi. To nie była niespodzianka, że po dwóch kolejkach byli liderami naszej grupy. Walczyli jak równy z równym z Panathinaikosem, pokonali Real i Chmiki u siebie w domu i tydzień temu rozgromili Unicaje Malaga przed ich publicznością, więc potrafią wygrywać różne spotkania. Myślę, że kluczem do zwycięstwa była obrona. Udało nam się ograniczyć całkowicie Logana, Woodsa, Ewinga i Burrella, a są to przecież liderzy Prokomu. Podejrzewam, że za dwa tygodnie w Gdyni będzie bardzo ciężko pokonać mistrza Polski - chwalił polski zespół szkoleniowiec CSKA Moskwa, Jewgienij Pasztuin. Tym samym Asseco Prokom Gdynia po pierwszej rundzie fazy Top16 zajmuje drugą, premiowaną awansem, lokatę do elitarnej ósemki. Za tydzień rozgrywki Euroligi mają przerwę, więc koszykrze Tomasa Pacesasa do zmagań w koszykarskiej ,,Lidze Mistrzów” powrócą za dwa tygodnie, a ich przeciwnikiem będzie CSKA Moskwa. CSKA Moskwa – Asseco Prokom Gdynia 84:73 (22:21, 18:15, 24:21, 20:16) CSKA: Kaun 18, Langdon 14, Khryapa 13, Siskauskas 11, Planinic 11 oraz Holden 17. Asseco Prokom: Woods 16, Logan 15, Jagla 5, Hrycaniuk 2, Harrington 0 oraz Varda 15, Burrell 7, Ewing 7, Zamojski 6.