Gasol poprowadził Lakers do zwycięstwa nad Spurs
Pau Gasol rzucając 21 punktów, zbierając 19 piłek i asystując ośmiokrotnie poprowadził Lakers do kolejnego zwycięstwa. Tym razem wyższość mistrzów NBA musieli uznać San Antonio Spurs.
Wygrana Lakers jest tym cenniejsza, że zagrali oni bez uskarżającego się na ból lewej kostki Bryanta i mającego problemy z biodrem Bynuma.
Nieobecność dwóch startowych zawodników zmobilizowało całą drużynę Lakers do tego stopnia, że oprócz Gasola znakomite zawody zagrało jeszcze czterech innych graczy. Ron Artest zdobył 18 punktów, Lamar Odom popisał się double-double (16 punktów, 10 zbiórek) a Jordan Farmar i Derek Fisher rzucili po 13 punktów.
Przy takiej dyspozycji graczy Lakers San Anonio nie byli w stanie przeciwstawić się aktualnym mistrzom i mimo wygrania pierwszej kwarty 34:28, w pozostałych byli wyraźnie gorsi i przegrali cały mecz 89:101.
Warto jednak zwrócić uwagę na grę trzech graczy pokonanej druzyny. Manu Ginobili zdobył 21 punktów, Tony Parker dołożył 20 a Tim Duncan miał 16 zdobyych oczek i 15 zbiórek. Świetnie zagrał także weteran Antonio McDyess, który zebrał 12 piłek.
Lakers po raz kolejny pokazali, że potrafią wygrywać bez Kobe Bryanta, najpierw przerwali trwającą od pięciu lat serię porażek z Portland Trail Blazers na ich parkiecie, a dziś potwierdzili ten fakt wygrywając ze Spurs. Bryant nie grając w dwóch ostanich meczach swojej drużyny przerwał serię 235 kolejnych meczów bez absencji w sezonie regularnym.
Notka: Phil Jackson przed tym meczem poinformował, że Kobe ma zamiar wrócić na środowy mecz przeciwko Utah Jazz. Lakers wygrywając ten mecz wyrównali stan rywalizacji ze Spurs w tym sezonie po styczniowej porażce 85:105. Spurs w tym meczu grali wszystkimi zawodnikami, nikt z graczy nie był wpisany na listę kontuzjowanych. Spurs w tym sezonie bardzo słabo spisują się na wyjazdach, ich bilans to 10-11.