Billups w pojedynkę pokonuje Lakers
Ostatniej nocy mogliśmy się przekonać skąd się wziął i czy nadal jest aktualny przydomek Chauncey Billupsa - "Mr.Big Shot". Otóż wszystko jest jak najbardziej aktualne, bo kogo można tak nazywać, jeśli nie gracza, który pozwala sobie na rzucenie przeciwko mistrzowi NBA 9 "trójek" i zaaplikowanie w sumie 126 punktów.
Osiągnięcie zespołu Nuggets jest tym cenniejsze, iż warto przypomnieć absencję ich lidera - Carmelo Anthonego, który nadal leczy kontuzję.
Początek meczu należał do gospodarzy, którzy w pewnym momencie osiągnęli 11 punktową przewagę 24:13. Wtedy jednak do roboty zabrał się Billups (39pkt 9x3,8as,4zb), który tylko w pierwszej kwarcie raził rywali czterokrotnie rzutami z dystansu, co pozwoliło zakończyć tę część meczu remisem 30:30. Od drugiej kwarty trwała walka kosz za kosz, jednak Lakers okazali się lepsi schodząc na przerwę prowadząc 64:59.
Druga połowa to ciągły pościg Nuggets za Lakers. Jeszcze na 4:37 minuty przed zakończeniem trzeciej "ćwiartki" zawodnicy Los Angeles po rzucie Bryanta (33pkt,9zb) prowadzili 81:72, jednak wtedy pokaz swoich umiejętności dał Billups, który do końca kwarty uzsykał 14 punktów, m.in znów trafiając cztery razy z dystansu. Przed ostatnią odsłoną Nuggets schodzili prowadząc 94:89.
Ostatnia część meczu to już systematyczne powiększanie przewagi gości, głównie za sprawą J.R Smitha (27 pkt), który świetne wczuł się w rolę "Melo" punktując z każdej pozycji.
Po meczu Billups powiedział:
"Czasami gdy to się dzieje, czujesz że nie możesz przestać. Czułem się jakbym miał kilka odcinków w tym meczu"
Ostateczny wynik to 126:113 dla Denver.