LeBron zapewnia zwycięstwo Cavs nad Heat

Dodano: 26 stycznia 2010 09:33
LeBron zapewnia zwycięstwo Cavs nad Heat
Dawid Rudolf, Informacja własna
WikiMedia

W statystycznym pojedynku pomiędzy LeBronem Jamesem, a Dwyanem Wadem dzisiejszej nocy minimalnie lepszy okazał się ten drugi. Dla kibiców Żarów to jednak tylko drobne pocieszenie, gdyż ich ulubieńcy przegrali po niezwykle zaciętym spotkaniu z Cavs 91:92. Punkty na wagę zwycięstwa zdobył nie kto inny jak James. Podopiecznym Mike'a Browna nie przeszkodziły w znaczącym stopniu nawet kontuzje obwodowych.

Początek spotkania należał od Miami. Gospodarze prowadzeni przez duet Wade-Jermaine O'Neal szybko uzyskali nieznaczną przewagę. Już po siedmiu minutach było 21:11 dla Heat. Była to w głównej mierze zasługa bardzo dobrze dry ofensywnej. Zawodnicy z Miami wygrywali praktycznie każdy pojedynek jeden na jednego w ataku.

Brakowało trochę gry zespołowej ze strony gospodarzy, jednak nie przeszkodziło im to w utrzymaniu przewagi do końca pierwszej kwarty spotkania.

Niezwykle ważna do podkreślenia jest również postawa w obronie Quentina Richardsona, który momentami praktycznie wyłączał z gry samego LeBrona.

Z biegiem czasu James zaczął jednak punktować, a wraz z tym przyszło niwelowanie strat ze strony gości. Trafiać przestać Jermaine O'Neal, a aby wygrać z Cavaliers Wade - rozgrywający niesamowitą pierwszą połowę - musi mieć ciągłe wsparcie od kolegów. Tego momentami brakowało i dobitnie wykorzystywali to goście, którzy po punktach swojego lidera wyszli w połowie drugiej kwarty na prowadzenie. Stało się tak mimo tego, iż Flash zdobył w pierwszej połowie aż 30 punktów.

Jak ważna jest postawa partnerów Wade'a można było zauważyć w trzeciej odsłonie spotkania. Wtedy to na początku za trzy trafił Rafer Alston, Michael Beasley zdobył osiem punktów z rzędu i Heat ponownie osiągnęli około 10 punktów przewagi.

Ku sporym zaskoczeniu kibiców na Florydzie, przez spory okres ich pupile utrzymywali minimalnę przewagę nad najlepszym zespołem ligi. I to pomimo braku wsparcia ze strony... Wade'a, który po kapitalnej pierwszej połowie, w drugiej zdobył zaledwie dwa oczka.

Kawalerzyści mozolnie odrabiali straty, jednak na minutę przed końcem po punktach Haslem jednym punktem nadal prowadzii gospodarze. Gdy chwilę później Wade pojawił się na linii rzutów osobistych, wydawało się, że Miami ma już zwycięstwo na wyciągnięcie ręki. Stało się jednak coś niespotykanego.

Lider Heat nie trafił dwóch wolnych, a później, na sześć sekund przed końcem stracić piłkę na rzecz Jamesa, co musiało się zemscić. Dwie sekundy później faulowany przez Richardsona LeBron trafił oba osobiste, ostatni rzut meczu Flasha nie znalazł drogi do kosza i to podopieczni Mike'a Browna mogą zapisać sobie kolejne zwycięstwo w tym sezonie.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp