Polonia 2011 nie sprostała Stali

Dodano: 17 stycznia 2010 22:34
Polonia 2011 nie sprostała Stali
Adam Popek, Informacja własna
WikiMedia
Pojedynek beniaminków najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce tylko w pierwszej części meczu był wyrównany. Stal nie pozostawiła złudzeń i pewnie pokonała warszawską drużynę. W ekipie Polonii 2011 bardzo dobre zawody rozegrał weteran, 35 letni Leszek Karwowski. Było to jednak zdecydowanie za mało na dobrze dysponowaną ekipę ze Stalowej Woli…W pierwszej kwarcie żadna z drużyn nie mogła złapać właściwego rytmu gry. Szybko wykorzystany limit przewinień przez przyjezdnych sprawił, że co chwilę na linii rzutów osobistych pojawiał się któryś z graczy stołecznej drużyny. Od początku wiodącą postacią gospodarzy był wspomniany Karwowski. W Stali natomiast punktowali Marek Miszczuk i David Godbold. Sama gra obfitowała w niecelne rzuty z obu stron. Pod koniec kwarty jednak, za trzy punkty przymierzył Przemysław Lewandowski i to gospodarze prowadzili po 10 minutach 21:18. Druga odsłona, z początku, była równie wyrównana jak pierwsza. Po 4 minutach na minimalne prowadzenie wyszła Stalówka, za sprawą Andrzejewskiego i Wołoszyna. Gracze Polonii nie poddawali się i  dotrzymywali  kroku przeciwnikom. Za zdobywanie punktów zabrał się Tomasz Śnieg, a pojedyncze punkty zdobywali Bigus i syn szkoleniowca… Stali Piotr Pamuła. W dalszym ciągu jednak, to goście mieli więcej punktów na koncie. Gdy w końcówce, pod rząd, punkty dla swojej drużyny zdobyli Godbold i Gabiński, wynik brzmiał 33:38. Tym samym 5 punktów zaliczki, jakie na koncie mieli gracze z Podkarpacia przed drugą połową, stawiało ich w bardziej komfortowej sytuacji. Trzecią część spotkania Stal rozpoczęła od „trójki” rozgrywającego, Jarryd’a Loyd’a. Po chwili jego wyczyn powtórzył Malczyk, tyle, że uczynił to dwukrotnie i przewaga gości momentalnie wzrosła do 10 punktów. Sporadyczne, celne rzuty za dwa punkty Polonistów nie były w stanie wyrządzić krzywdy, coraz lepiej grającej, Stali, która bez skrupułów wykorzystywała słabszą dyspozycję przeciwnika. Miejscowi grali nieskutecznie, a do tego wyraźnie ustępowali przeciwnikom w walce pod tablicami. Kompletnie nie radzili sobie, w tej kwarcie, z obroną gości. Dopiero na kilkadziesiąt sekund przed końcem kwarty warszawianie zdołali nieco podgonić stratę, ale i tak przegrywali po 3 kwartach 30:54. Ostatnia odsłona spotkania i znowu to Stal była stroną przeważającą. W dużej mierze dzięki, rozgrywającemu dobre zawody, Andrzejewskiemu. W szeregach Polonii, ze wszystkich sił, starali się ratować wynik Śnieg i Karwowski, ale w stosunku do ilości zdobywanych punktów przez Stal bilans w dalszym ciągu był ujemny. W odpowiedzi na poczynania tej dwójki za „3” trafił Godbold i sytuacja wydawała się być przesądzona. Chociaż trener Mladen Starcević rotował składem, to kolejni zawodnicy nie wnosili na parkiet zbyt wielu korzyści. Ta kwarta, podobnie jak dwie poprzednie, rozstrzygnięta została na korzyść Stali, która odniosła pokaźne, wyjazdowe zwycięstwo. Dla Polonii 2011, marzącej o utrzymaniu się w lidze, ta porażka mocno skomplikowała sytuację. W dalszym ciągu zajmuje przedostatnie miejsce „premiowane” spadkiem i traci aż 3 punkty do wyprzedzającej ją bezpośrednio kołobrzeskiej Kotwicy. Jeśli chce pozostać w ekstraklasie to musi wygrywać tego typu mecze u siebie. Dziś się to nie udało.  Za to w odmiennych nastrojach w drogę powrotną udadzą się koszykarze Stali. Zrehabilitowali się, bowiem za porażkę w derbach swojego regionu sprzed tygodnia. Zwycięstwo pozwoliło jej zdystansować do siebie zespół PBG Basketu Poznań na 2 punkty i dzięki temu mogą spokojnie patrzeć w przyszłość.
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp