Memphis niespodziewanie lepsze od San Antonio

Dodano: 17 stycznia 2010 13:39
Memphis niespodziewanie lepsze od San Antonio
Jacek Kołosowski, Informacja własna
Obraz własny

Memphis Grizzlies potwierdziło, że w tym sezonie może walczyć o wejście do play-off pokonując u siebie san Antonio Spurs 92:86. Była to już ósma kolejna wygrana Niedźwiadków w hali FedEx Forum. O zwycięstwie gospodarzy zadecydowała świetna druga kwarta.

Mecz się dobrze rozpoczął dla gości, którzy już po niecałych 5 minutach prowadzili 18:7. Straty te jednak gracze memphis bardzo szybko zniwelowali i  jeszcze w pierwszej kwarcie był remis. Ostatecznie Spurs wygrali tę odsłonę 27:24. W San Antonio świetnie radził sobie Tim Duncan, który już w pierwszej kwarcie miał 13 pkt. Prawdziwe kłopoty dla Spurs rozpoczęły się kiedy ich lider usiadł na ławce rezerwowych

Druga kwarta stanowiła popis gry Memphis. Gospodarze szybko odrobili minimalne straty z pierwszej kwarty i po rzucie rezerwowego DeMarre Carrolla poraz pierwszy w tym meczu prowadzili. Grizzlies nie spoczęli jednak na laurach. 8 punktów z rzedu sprawiło, że przewaga wynosiła już 44:35. Trójka Manu Ginobiliego zmniejszyła straty do 6 punktów, jednak wejście pod kosz OJ Mayo niecałą sekundę przed końcem ustaliło wynik na 52:42.

Na początku trzeciej kwarty Spurs po raz kolejny zmniejszyli straty na 6 punktów, bardzo dobry time-out wziął jednak trener Grizzlies Lionel Hollins. Po nim gospodarze uspokoili grę a po rzutach za trzy Mayo i Mike'a Conleya prowadzili już 62:50. W Spurs brakowało drugiej obok Duncana opcji w ataku, zawodzili bowiem Tony Parker i Richard Jefferson. Po trzeciej kwarcie utrzymało się 10 pkt przewagi Grizzlies.

Ci jednak ostatnią tercję rozpoczęli bardzo chaotycznie. Mnożyły się straty i nieprzemyślane akcje, doświadczony zespół Spurs nie potrafił jednak tego wykorzystać. Po time-oucie Grizzlies nieco uspokoili grę i zaczęli powiększać przewagę. Kiedy 5 minut przed końcem Memphis prowadziło już 85:72, niewiele osób spodziewało się, że nie mająca swojego dnia ekipa Spurs może nawiązać jeszcze walkę. Ci jednak rzucili kolejne 12 pkt i strata nagle wynosiła ledwie punkt. Duży udział w tym miały dwa rzuty zza łuku Rogera Masona. W kolejnej akcji Duncan zablokował Zacha Randolpha i Spurs mogli objąć prowadzenie. George Hill nie trafił jednak za trzy, a Duncan po zbiórce spudłował spod kosza. Bohaterem meczu okazał się Randolph. Skrzydłowy Grizzlies zebrał piłkę w ataku i dwukrotnie trafił rzuty osobiste. Próbę wyrównania podjął Roger Mason, pierwszy rzut trafił w tablice,  po zbiórce udało mu się trafić, jednak za dwa. Po kolejnych wolnych Randolpha, Mason pomylił sie za trzy 17 sekund przed końcem. OJ Mayo dwukrotnie trafił z wolnych, co przesądziło o porażce Spurs.

Grizzlies mieli w tym meczu zdecydowanie więcej opcji w ataku. Najskuteczniejszy był Randolph z 23 pkt i 15 zb, dobrze grali też OJ Mayo 19 pkt i 8 zb i Marc Gasol 14 pkt i 9 zb. W ekipie Spurs świetnie grał Duncan 23 pkt, 8 zb i 5 bl, dobrze spisał się Roger Mason, który zdobył 17 pkt.

Spurs potwierdzili w tym meczu, że ciężko im się gra zdrużynami z dodatnimi bilansami. Była to już druga z rzedu porażka Spurs, poprzednio przegrali z Charlotte Bobcats 76:92

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp