Polpharma pokonuje Znicz
Dodano: 16 stycznia 2010 22:13
Autor: Adam Popek, Informacja własna
Zdjęcie: MediaWiki
Mecz w Starogardzie był meczem o dwóch obliczach. Do przerwy bezsprzeczna przewaga przyjezdnych, a po zmianie stron dominacja gospodarzy. Pojedynek pomiędzy dwoma zespołami z czołówki tabeli na swoją korzyść rozstrzygnęli zawodnicy Polpharmy, którzy po raz kolejny udowodnili, że na własnym parkiecie pokonać ich jest niezwykle trudno.Początek był bardzo wyrównany. W ekipie Polpharmy nie do zatrzymania był super strzelec Tony Weeden, zdobywca większości punktów swojego zespołu pierwszej odsłonie. W obronie za dwóch harował Majewski, były gracz jarosławskiego zespołu. Znicz bazował na znakomitej grze, wybranego do "Meczu Gigantów", Jeremy'ego Chappell'a. Oprócz niego aktywny był również inny z zagranicznych koszykarzy John Williamson. Oba zespoły stosunkowo szybko zgromadziły na swoim koncie po 5 fauli, przez co mnóstwo punktów zdobywanych było po rzutach osobistych. Po pierwszej kwarcie to Znicz jednak prowadził trzema punktami i był w nieco lepszej sytuacji. Drugą część jarosławianie rozpoczęli z wysokiego "C". W kosz "wstrzelił się" filigranowy rozgrywający Keddric Mays, wyprowadzając swój zespół po 4 minutach tej partii gry na 10 punktową przewagę. Gracze Polpharmy byli chyba, nieco oszołomieni takim obrotem sprawy, bo nie potrafili skutecznie przeciwstawić się atakom gości. Zdobyte punkty, w dużej mierze zawdzięczają Uros'owi Mirkowić'owi. Serb, bowiem skutecznie zdobywał punkty z półdystansu. To było jednak za mało by dorównać kroku Zniczowi. Zawodnicy z Podkarpacia grali na bardzo dobrej skuteczność. Zdobywca największej ilości punktów w tej kwarcie, Mays, grał na 100% skuteczności rzutów z gry! Prowadzenie gości 53:38 do przerwy było pełni zasłużone. Po zmianie stron do głosu doszli koszykarze Polpharmy, od samego początku rzucając się do odrobienia strat. Nie skończyło się jednak na kilku zdobytych z rzędu punktach. Po paru minutach po przewadze Znicza nie było śladu! Po niemrawym początku spotkania, z dobrej strony pokazał się Patrick Okafor, który razem z, nadspodziewanie dobrze grającym, Mirkowić'em zdobywał cenne punkty dla zespołu. Sytuacja w meczu obróciła się o 180 stopni. Teraz to gospodarze wiedli prym i byli nie do powstrzymania. W połowie kwarty za "3" trafił Dariusz Wyka i przerwał tym samym długą serię bez punktu swojej drużyny, lecz momentalnie celnym, tak samo punktowanym, rzutem odpowiedział Łukasz Wiśniewski i cały wysiłek poszedł na marne. O przewadze jaką miała Polpharma w tej części gry świadczy wynik kwarty 27:9 (!) dla gospodarzy. Teraz to zespół z północy kraju prowadził przed decydującą batalią 65:62! Ostatnia kwarta nic nie zmieniła w stosunku do poprzedniej. Polpharma kontynuowała dzieło zniszczenia. Kolejny raz, zdobywający do tej pory w ligowych meczach raczej niewielką ilość punktów, Mirkowić popisywał się celnymi rzutami za dwa punkty. Ostatniego słowa nie powiedział, także Okafor. Zawodnicy Znicza mieli wielkie problemy z zatrzymaniem tego gracza. Przewaga gospodarzy w pewnym momencie wynosiła już 14 punktów. Grający do przerwy bardzo skutecznie jarosławianie oddawali mnóstwo niecelnych rzutów. Bezużyteczna stała się tym samym ich najgroźniejsza broń i nie byli w stanie zagrozić prowadzeniu przeciwników ani na chwilę. Gdy za trzy trafił jeszcze Weeden było już po meczu. Tę część spotkania, podobnie jak poprzednią, wygrali wyraźnie gospodarze, którzy mogli się już cieszyć ze zwycięstwa. Pełen emocji mecz na pewno nie rozczarował poziomem. Kibice zobaczyli pokaz dobrej gry obu drużyn, choć w odmiennych partiach spotkania. Na przegraną Znicza na pewno wpłynęła słaba postawa Polaków, którzy łącznie zdobyli raptem 17 z 76 punktów drużyny! Polpharma natomiast opierając równomiernie grę na czwórce zawodników (Weeden, Okafor, Mirkowić, Wiśniewski) zdobywa komplet punktów u umacnia się na zajmowanym od dłuższego czasu 3 miejscu w tabeli. Polpharma Starogard Gdański - Znicz Jarosław 90:76 (24:27, 14:26, 27:9, 25:14)