PROKOM PO RAZ KOLEJNY AWANSOWAŁ DO TOP16! (RELACJA)
Dodano: 13 stycznia 2010 23:26
Autor: Paweł Łakomski, Informacja własna
Zdjęcie: Obraz własny
Plan minimum na tegoroczną edycję Euroligi został wykonany przez koszykarzy Asseco Prokomu Gdynia. Pokonując dziś Chmiki Moskwa 75:70, zapewnili sobie – po raz drugi z rzędu – awans do najlepszej klubowej szesnastki w Europie! Przedmeczowe przypuszczenia o jakobym podłożeniu drużyny wicemistrzów Rosji, nie sprawdziły się. Chmiki rozpoczęły to spotkanie w najsilniejszym zestawieniu, licząc na pokonanie mistrzów Polski. Podopieczni Tomasa Pacesasa wyszli na ten arcy ważny pojedynek bardzo zmobilizowani. Na ich twarzach widać było wielkie skupienie i chęć pokonania podmoskiewskiej drużyny. Asseco Prokom rozpoczął spotkanie nerwowo. Akcje nie były składne, a za szybko popełnione dwa faule musiał zejść, jak zawsze aktywnie grający, Ronnie Burrell. Na szczęście sygnał do ataku dał David Logan, który w pierwszej kwarcie meczu był prawdziwym liderem gdyńskiego zespołu. Amerykanin z polskim paszportem zdobył 14 punktów, z czego aż trzykrotnie wpisywał się na listę strzelców, rzucając zza linii 6,25. W drużynie Chmiki Moskwa z kamienną twarzą, skutecznie grał Kelly McCarty. 35-letni koszykarz mimo zaangażowania w obronie Piotra Szczotki, bez problemu mijał polskiego obrońcę i zdobywał punkty dla swojego zespołu. Mistrzowie Polski pod koniec pierwszej kwarty, w końcu zaczęli szukać siebie nawzajem w ataku. Dobrze wyglądała współpraca Logana z Danielem Ewingiem, a punkty na wagę prowadzenia po pierwszych dziesięciu minutach gry, zapewnił Qyntel Woods. W drugiej kwarcie na ławkę rezerwowych powędrował Logan, a trener Pacesas na obwodzie zdecydował się zagrać trójką Amerykanów – Ewingiem, Harringtonem i Woodsem. Posadzenie na ławce, dobrze dysponowanego, kapitana Asseco Prokomu nie wpłynęła źle na postawę gdynian. Po raz kolejny na bardzo wysokiej skuteczności zagrał Ewing, który ma za sobą występy w drużynie Chmiki Moskwa. Amerykanin pod nieobecność Logana przejął inicjatywę w ofensywnej grze Asseco Prokomu i to w dużej mierze dzięki niemu, na przerwę polski zespół schodził z 17 punktową zaliczką. Po wznowieniu gry, na gdyńskim parkiecie zobaczyliśmy zupełnie inną rosyjską drużynę. Szybko zdobyte 10 punktów pod rząd spowodowało, że Sergio Scariolo i jego podopieczni uwierzyli, że są w stanie pokonać dzisiaj mistrzów Polski. Prokom w trzeciej odsłonie był wyjątkowo nieskuteczny. Powodem słabej gry w ofensywie była naprawdę dobra organizacja obrony podmoskiewskiej drużyny. Mistrzowie Polski swojej szansy szukali pod koszem rywali, jednak Ratko Varda i pozostali wysocy koszykarze Tomasa Pacesasa, nie mogli przełamać niekorzystnej passy. Zdecydowanie lepiej prezentowali się natomiast, goście, którzy dzięki trafieniom Vitalija Fridzona i wcześniej wspomnianego McCarty'ea, przed czwartą kwartą zmniejszyli stratę do gospodarzy na trzy oczka – 55:52. W czwartej kwarcie wynik meczu oscylował wokół remisu, a korzystne wiadomości dochodzące z Włoch, w znaczący sposób podziałały na zawodników mistrzów Polski. Przebudzili się liderzy. Przełamał się Burrell, Woods, Logan, a także mało widoczny wcześniej Varda. To właśnie Bośniak w końcówce meczu wykazał się wielkim opanowaniem, trafiając najpierw spod kosza, a potem – ku zdziwieniu wszystkich zgromadzonych w Gdyni – za trzy! Wówczas Prokom prowadził 66:59 i powoli stawało się jasne, kto wygra to spotkanie. Tym bardziej, że kilkadziesiąt sekund później z takiej samej odległości, trzy punkty swojej drużynie zapewnił Woods – 69:61. Chmiki po dwóch piorunujących ciosach ze strony gospodarzy już się nie pozbierało. Co prawda do końca spotkania pozostawała minuta, więc mogli już tylko faulować. Na ich nieszczęście ani razu na linii rzutów wolnych nie pomylił się David Logan. Mimo że rosyjski zespół jeszcze próbował, kibice w Gdyni głośno i wyraźnie cieszyli się z awansu do kolejnej fazy Euroligi. - Top16! Top16! Top 16! - krzyczeli zadowoleni kibice. Radość fanów mistrzów Polski była jeszcze większa, gdy spiker ogłosił, że w Mediolanie po wspaniałej walce, Armani Jeans uległo Realowi Madryt 66:75 i przedwcześnie muszą zakończyć swoją przygodę z tegoroczną edycją Euroligi. - Do tego spotkania byliśmy przygotowani pod każdym względem. Był to dla nas arcy ważny mecz i jestem ogromnie szczęśliwy, że udało nam się go wygrać. To zwycięstwo daje nam kwalifikację do fazy Top16, co było naszym celem przed rozpoczęciem euroligowego sezonu – powiedział na konferencji prasowej szkoleniowiec Asseco Prokomu Gdynia Tomas Pacesas. - Nie wiem, jak będziemy się prezentować w Top16, chcę tylko, aby mój zespół walczył i nie okazał się najsłabszą drużynę w tej elitarnej szesnastce – dodaje. Z kolei trener gości Sergio Scariolo, podsumował ten mecz w jednym zdaniu. - Jeśli chcemy wygrywać, musimy być bardziej skoncentrowani. Gratuluję oczywiście Asseco Prokomowi, który z tego co się dowiedziałem, awansował do fazy Top 16 – powiedział. Tym samym, jak wspomnieli szkoleniowcy, po raz drugi z rzędu Asseco Prokom Gdynia awansował do Top16 i wykonał plan minimum. Jaki wobec tego jest kolejny cel? Patrząc na możliwości mistrzów Polski są oni w stanie wygrywać z każdym, a awans do najlepszej ósemki w Europie na pewno jest w ich zasięgu. Z kim zmierzą się gdynianie w Top16? Dowiemy się w poniedziałek, wówczas w Barcelonie odbędzie się losowanie kolejnej fazy grupowej. Asseco Prokom Gdynia – BC Chimki (22:21, 23:8, 10:23, 20:18) Asseco Prokom: Logan 24, Ewing 11, Burrell 7, Hrycaniuk 6, Szczotka 2 oraz Woods 16, Varda 7, Harrington 2, Jagla 0, Łapeta 0. Chimki: McCarty 22, Langford 8, Jankunas 8, Javtokas 6, R. Lopez 5 oraz Fridzon 10, Mozgow 8, Gubanow 3, Cabezas 0, Toporow 0. LOGAN MNIE PRZEKONUJE! (ZOBACZ)