W pogoni za MVP 2009/10 - część 3
Za nami ponad trzydzieści rozegranych spotkań w NBA a więc bardzo blisko do połówki sezonu. Jak więc prezentuje się peleton jadący po nagrodę najwartościowszego gracza ligi?
W porównaniu do poprzedniego zestawienia wypadło z dziesiątki dwóch graczy a co za tym idzie dwóch nowych się w nim pokazało.
Zapraszam!
1. Kobe Bryant 30.2pkt, 5.7zb, 4.5as, 2.1 prz (27:6) Najlepszy bilans w lidze z drużyną, w której występuje, najwyższe miejsce w tabeli strzelców a także to, czego brakowało mu w poprzednich sezonach. Wreszcie trafia te najważniejsze rzuty w meczu, które po raz kolejny pozwalają go na porównanie do .....ech....nieważne.
2. LeBron James 28.9pkt, 7.1zb, 7.1as, 1.5 prz (27:9) Plamą na honorze Bryanta jest świąteczna porażka jakiej doznał z rąk największego rywala do trofeum MVP – LeBrona Jamesa i jego Cavs. Zespół ten jest ze wszystkich stron coraz bardziej chwalony, nie tylko za ciągłe popisy „Kinga” ale i za coraz lepszą jakość jako team. Chociaż zdarzają się też im takie wpadki jak porażka z Bobcats u siebie, których teoretycznie być nie powinno.
3. Brandon Roy 22.9pkt, 4.7zb, 5.0as, (22:14) Przybilla, Oden, Aldridge, Outlaw, Batum, Blake, Fernandez, Mills – ci oto panowie są w ostatnim czasie niedysponowani i bez nich radzić sobie musi lider Trail Blazers. Jak życie jednak pokazuje (co widać po bilansie) nie załamuje wcale rąk i uzmysławia wszystkim, że nazwiska nie grają. Nie wiem czy powinien mieć MVP, ale nagrodę za chęć mierzenia się z przeciwnościami losu z pewnością.
4. Dirk Nowitzki 25.0pkt, 8.0zb, 2.6as, 1.4bl, (23:11) Niemiec co już podkreślałem wielokrotnie ma w sobie to, co inni prawdziwi gwiazdorzy tej ligi, czyli chęć zwyciężania i ból na twarzy po porażkach, co tylko ukazywać go może w dobrym świetle jeśli chodzi o profesjonalne podejście do sportu. Ciągle do tego stara się podnosić umiejętności i jest wspaniałym liderem swojej drużyny. Czy stać go na wyższą lokatę? Owszem, jeśli Mavs zaczną grać tak jak 3 sezony temu...
5. Dwight Howard 17.4pkt, 13.3zb, 2.5bl (24:9) Ileż to było narzekania na jego temat, również z mojej strony. Tymczasem center wicemistrzów NBA zajmuje już odpowiednie dla jego umiejętności miejsca w kategorii zbiórek i bloków, gdzie niespostrzeżenie wdarł się na pozycję lidera. A i kwestią czasu może być, kiedy w procencie rzutów z gry wyjdzie na prowadzenie. Jeśli dodamy do tego przyzwoity bilans Magic, to 5 pozycja Howarda jest najniższą z możliwych.
6. Steve Nash 18.4.pkt, 11.2as (21:13) Kanadyjczyk coraz niżej w rankingu, jednak nie przez spadek formy, ale przez jeszcze lepsze wyniki jego rywali. Bo zastrzeżeń poza zbyt dużą ilością strat do „mózgu” Suns mieć nie można.
7. Carmelo Anthony 30.0pkt, 6.4zb, 3.3as, 1.2prz (21:13) “Melo” wróci na wyższe pozycje jeśli tylko się wyleczy tak on jak i Billups, bez których Nuggets jest zwyczajnie przeciętne, gdzie i tak to słowo w tym przypadku będzie nadużyciem. Jak ważnymi postaciami w układance Karla są ci dwaj wymienieni gracze pokazują wyniki zespołu, który na 10 ostatnich gier przegrał aż sześć.
8. Tim Duncan 20.0pkt, 10.3zb, 3.0as, 1.8bl (20:12) Przez wielu skreślany już na początku sezonu ze względu na stan swoich kolan, tymczasem podkoszowy Spurs nic sobie z tego nie robi i gra tak jak zawsze, czyli równo. Ostatnio spierano się nawet na jednym z portali, komu przyznać nagrodę najlepszego koszykarza dekady. Jeden z komentujących stawiał na Bryanta, drugi właśnie na pochodzącego z Wysp Dziewiczych Duncana, jako główny argument przedstawiając jego idealnie równą grę. I w tym miejscu trzeba się zgodzić, ponieważ ze świeczką szukać podobnego mu w tym względzie koszykarza.
9. Dwyane Wade 26.4pkt, 5.0pkt, 6.1as (17:15) Kłopotem przeszkadzającym liderowi Miami w zdobyciu trofeum MVP jest z pewnością niewystarczająca do tego postawa całej drużyny, która ma w tym względzie słaby bilans. Statystyki indywidualne są w porządku i może z nimi śmiało bić się o nagrodę najwartościowszego, ale Michael Beasley musi w każdym meczu grać tak jak ostatniej nocy, a J.O’Neal częściej przypominać sobie, że kiedyś wróżono mu bardzo bogatą i pełną sukcesów karierę.
10. Kevin Durant 28.5pkt, 6.9zb, 3.1 as, (19:15) Statystyki bardzo porównywalne z tymi, jakie prezentuje “Melo” i coraz bliższe tym, jakie ma James. Czyli wszystko zgodnie z planem, tak jak przewidywano mu przed przyjściem do ligi. Czego trzeba więcej aby być wyżej? Z pewnością czasu, bo wymienieni tutaj gracze też nie od razu byli wysoko w rankingach. Pomóc mogą mu w tym takie osiągnięcia jak ten ostatni, kiedy pobił jeden z rekordów NBA aż z 1972 roku, lub jeszcze lepsza gra zespołu, który jeśli tylko będzie dobrze prowadzony musi być po prostu lepszy.
Poczekalnia:
Deron Williams - w dalszym ciągu sprawia wrażenie jedynej osoby poza Sloanem, której zależy na wynikach Jazz. I to go chyba najbarziej ogranicza.
Chris Paul - Hornets kryzys mają już powoli za sobą, a Paul zaczyna pukać coraz głośniej do drzwi, za którymi kryje się ten ranking.
Zach Randolph - zaczyna coraz bardziej imponować. Czyżby znalazł swoją upragnioną przystań?
Joe Johnson - ostatnio Hawks grają tak beznadziejnie, że umieszczenie Johnsona w 10 byłoby karygodne. Wróci tam, jeśli wyniki (jego również) będą lepsze.
ktoś z Boston Celtics - jak u kogoś wyróżnić, skoro liderzy nie grają bo są kontuzjowani?