Time-out: Ostatnia szansa Dallas
Dallas Mavericks to drużyna nieco już zapomniana. Odkąd przegrali finał NBA z Miami Heat nie udało im się odnieść znaczącego sukcesu, mimo iż za każdym razem wymieniani byli jako jeden z głównych kandydatów do tytułu. Przed tym sezonem, gdy spojrzenia wszystkich skoncentrowane były na wzmocnieniach Orlando, Lakersów czy Cavsów, w drużynie z Dallas postanowiono przypuścić jeszcze jeden, ostateczny szturm po mistrzowskie pierścienie. Coraz starsi liderzy Mavs zrobią wszystko, aby tym razem wreszcie się udało.
Wiekowe gwiazdy
Dallas Mavericks to drużyna weteranów. Jason Kidd w tym roku skończy 37, Dampier 35, a Marion i Nowitzki 32 lata. Wszyscy ci zawodnicy to gracze pierwszej piątki, którzy stanowią siłę napędową drużyny. Superrezerwowi Terry i Howard, którzy swoimi wejściami często zmieniają oblicze meczu skończą w tym roku odpowiednio 33 i 30 lat. Wydawać by się mogło, że bez odpowiedniego wsparcia szybkich, zwinnych i głodnych gry młokosów nie można nawet marzyć o sukcesie w takiej lidze jak NBA. W Dallas pokazują jednak, że jest inaczej. Jason Kidd nie jest już może tak dynamiczny jak kiedyś, jednak w dalszym ciągu dysponuje fantastycznym wyczuciem gry. Jego inteligencja boiskowa sprawia, że Dallas nie dają się ponosić emocjom i rzadko idą z przeciwnikami na wymianę ciosów. Kontrolowana gra i ustawione zagrywki pozwalają tym weteranom wykorzystywać swoje doświadczenie i zdobywać punkty w schematyczny ale zarazem skuteczny sposób. Dirk Nowitzki do zdobywania punktów po swoim firmowym rzucie z odejścia wcale nie potrzebuje sprawności osiemnastolatka. Wręcz przeciwnie, dzięki 11-stu sezonom na parkietach NBA Niemiec zdobył ogromne doświadczenie i doskonale potrafi nabierać obrońców na proste zwody i wymuszać ich faule, bardzo często kończone akcjami 2+1. Dallas ze swojego wieku uczynili atut, żadna drużyna złożona z młodych i nieogranych graczy nie byłaby w stanie prezentować takiej koszykówki. Dodatkowo zawodnicy Mavs mają świadomość upływającego czasu i wiedzą, że przed nimi jedna z ostatnich szans na udowodnienie, że w takim składzie mogą być najlepsi. Tacy gracze jak Kidd, Nowitzki czy Marion będą chcieli za wszelką cenę zdobyć pierścienie jako liderzy swojej drużyny, a nie jako gracze, którzy wchodząc z ławki dawali odpocząć swoim młodszym następcom. Wiadomo, że wyjątkowo zmotywowani weterani, którzy mają jeden jasno określony cel, to bardzo dobre połączenie i zaowocować może końcowym sukcesem.
Jose Barea
Graczem, który w drużynie z Dallas może w tym sezonie robić różnicę jest Jose Barea. Zawodnik ten nie pasuje z pozoru do ekipy weteranów. Kieszonkowy rozgrywający jest dynamiczny, pełen energii, lubi popędzić z piłką na kosz i zdobyć punkty zanim przeciwnicy zdążą ustawić się w obronie. Mimo swojego niewielkiego wzrostu (oficjalne statystyki podają 183cm ale wydaje się, iż jest to mocno zawyżone) Barea nie boi się grać akcji penetracyjnych, przy których często zderza się z dużo większymi przeciwnikami. Bardzo często łamie schematy i wykorzystując ogromną szybkość ścina do kosza mijając rywala na pierwszym kroku. Barea może tak grać, a Dallas mogą na tym dodatkowo zyskiwać tylko i wyłącznie dzięki Jasonowi Kiddowi. To on bowiem, gdy widzi, że sytuacja tego wymaga uruchamia Bareę i pozwala mu szaleć na parkiecie. Gdy tylko jednak gra robi się zbyt chaotyczna, Kidd ostudza zapał Portorykańczyka i rozgrywa długą, ustawioną akcję. W obronie z kolei to Barea kryje niższego i szybszego zawodnika drużyny przeciwnej. Kidd natomiast koncentruje się na rywalu z pozycji 2. Barea jest agresywny i nieustępliwy, potrafi bardzo zmęczyć przeciwnika i odcinając mu drogę do kosza zmusić do oddawania piłki. Kidd z kolei kryjąc gracza z pozycji 2 nie ma aż takiej straty w szybkości i może sobie również doskonale poradzić. Duet Kidd - Barea bardzo dobrze więc do siebie pasuje, a dzięki różnicy w stylach gry obaj zawodnicy znakomicie się uzupełniają. Dlatego właśnie ekipa Dallas może swoich rywali zaskakiwać coraz to nowymi rozwiązaniami i nie ma jednego, konkretnego schematu, który pozwoliłby ich zatrzymać.
Co może im przeszkodzić
W tej chwili drużyna Mavericks spisuje się bardzo dobrze i z bilansem 23-11 zajmuje drugie miejsce w konferencji. Trener Carlisle wie jednak, że w sezonie zasadniczym można wygrywać większość spotkań aby później odpaść w pierwszej rundzie play-off. Najważniejszym zadaniem stojącym przed drużyną Mavs będzie chyba pozyskanie solidnego centra. Erick Dampier rozgrywa co prawda bardzo dobry sezon, jednak zawodnik ten bardzo wiele meczy opuszcza z powodu różnych kontuzji. Jego zmiennikiem jest Drew Gooden, który znany jest ze swojej chimeryczności. Po znakomitym występie w jednym spotkaniu potrafi zagrać tragicznie w następnym. Dodatkowo Gooden jest kiepskim obrońcą, z powodu małej sprawności centrzy rywali bardzo łatwo mogą go ogrywać i wymuszać przewinienia. Jeżeli więc w najważniejszej części sezonu kontuzji nabawi się Dampier, to zespół z Dallas pozostanie bez solidnego gracza pod koszem, a wiadomo, że najgroźniejsi rywale na tej pozycji zawodników mają klasowych. Drugim elementem, który może martwić kibiców Dallas jest to, czy ich ulubieńcy będą w stanie wytrzymać trudy play-off. Wiadomo bowiem, że rywalizacja w tej fazie sezonu jest dużo bardziej zacięta, zawodnicy dawać z siebie muszą 120%, a mecze rozgrywane są z dużą intensywnością. Nie wiadomo czy koszykarze Mavs będą w stanie utrzymać wysoką formę fizyczną aż do samego końca. O ile o takiego gracza jak Dirk Nowitzki można być w miarę spokojnym, o tyle kondycja Jasona Kidda nie jest już wcale taka pewna. 37 letni gracz w tak morderczej rywalizacji ma prawo przechodzić kryzysy i nie wiadomo, czy drużyna będzie umiała sobie z nimi poradzić. Wszystko zależy więc od trenera Carlisle, który będzie musiał bardzo mądrze dysponować minutami wszystkich swoich graczy na parkiecie, aby drużyna mogła odnosić zwycięstwa a kluczowe gwiazdy jak najwięcej przy tym odpoczywać.Kolejnym elementem, który może w znacznym stopniu utrudnić drużynie Mavs końcowy sukces jest oczywiście czynnik losowy jakim są kontuzje. Ekipa Dallas pokazała co prawda, że nawet bez Dirka Nowitzkiego potrafi wygrywać z takimi potentatami jak Cleveland Cavaliers, lecz ciężko sobie wyobrazić aby bez tego gracza potrafiła przechodzić kolejne rundy play-off. Na szczęście jak na razie wszystkie gwiazdy Dallas wyglądają na zdrowe i nawet dręczony w ostatnich latach urazami Josh Howard wydaje się być już w pełni sił. Jeżeli kontuzje będą drużynę Mavericks omijać to możemy być pewni, że w play-off gracze tej drużyny dadzą z siebie wszystko, aby rzutem na taśmę zdobyć upragnione mistrzostwo.
========================================
NA PLUS
Portland Trail Blazers wygrali 5 z 6 meczów rozgrywanych w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że drużyna ta zdziesiątkowana jest przez plagę kontuzji. W ostatnim wygranym meczu przeciwko Warriors w drużynie Trail Blazers na parkiecie pojawiło się 8 graczy, z czego Jeff Pendergraph grał 9 a Shavlik Randolph jedynie 2 minuty. Zwycięstwa Portland odnoszone w kolejnych meczach mimo braku klasycznego centra i mnóstwa podstawowych zawodników budzą szacunek i zasługują na dużego plusa.
NA MINUS
Detroit Pistons przegrali wszystkie 5 meczów rozgrywanych wciągu ostatnich 2 tygodni i mają już serię 9 porażek z rzędu. Widać, że zespół Tłoków jest w trakcie przebudowy i drużynie tej potrzebne są kolejne transfery. W ekipie Pistons nie ma lidera z prawdziwego zdarzenia, a sprowadzeni przed sezonem Gordon czy Villanueva kompletnie się nie sprawdzają. Zwłaszcza ten drugi rozgrywa ostatnio tragiczne mecze i trener stara się ograniczać jego minuty do kompletnego minimum.
PIERWSZA PIĄTKA
PG: Derrick RoseSG: Brandon RoySF: LeBron JamesPF: Zach RandolphC: David Lee
Derrick Rose poprowadził swoją drużynę do zwycięstw w 4 ostatnich meczach. Wydawać się może, że młody rozgrywający Byków odnalazł wreszcie właściwą formę, a dzięki temu Chicagoznów może liczyć się w walce o play-off.
Brandon Roy bierze na swoje barki całą grę w zdziesiątkowanym kontuzjami Portland. Co prawda gdy zabrakło go w meczu z San Antonio Spurs to ekipa Trail Blazers i tak jakimś cudem sobie poradziła. Roy jednak w pozostałych meczach w ostatnich 2 tygodniach wystąpił i nie schodząc poniżej 23 punktów utrzymuje swoją drużynę w górnej części tabeli.
LeBron James dał znakomity popis gry w prestiżowym, świątecznym meczu przeciwko Lakers. Wreszcie był prawdziwym liderem, który swoich kolegów czyni lepszymi i nie zabiera im gry. Takiego LeBrona aż chce się oglądać i tak grający LeBron prędzej czy później musi zdobyć swoje pierścienie.
Zach Randolph pomógł drużynie Grizzlies w odniesieniu 4 zwycięstw w 5 rozegranych ostatnio meczach. Po gorszym starcie drużyna Niedźwiedzi już na dobre zapomniała o problemie Iversona i coraz prężniej wspina się po ligowej tabeli. Randolph nie tylko notuje niezwykłe zdobycze punktowe, ale także zbiera bardzo dużo piłek z obu tablic. Szczególnie liczba ofensywnych zbiórek ejst u tego gracza imponująca i pokazuje aktywność i zaangażowanie, które Randolph ostatnimi czasy wkłada w swoją grę.
David Lee to najbardziej solidny gracz New York Knicks w ostatnim czasie. Dzięki jego bardzo dobrej postawie na tablicach a także niezłej dyspozycji w ataku, które ujawniają się w regularnie zdobywanych double-double, ekipa z Nowego Jorku zaczęła wygrywać. Fatalny bilans z początku sezonu został poprawiony i teraz udział drużyny Knicks w play-off nie jest wcale taki nierealny.