Znicz ponownie na deskach. Sensacja w Warszawie

Dodano: 4 stycznia 2010 20:57
Znicz ponownie na deskach. Sensacja w Warszawie
Adam Popek, Informacja własna
MediaWiki
Faworytem spotkania byli przyjezdni, którzy zawitali do stolicy po bardzo dobrym, wyjazdowym spotkaniu z mistrzem Polski Asseco Prokomem Gdynia. Polonia, która wiele razy mogła wygrać spotkania w obecnym sezonie, a tego nie czyniła stanowiła wielką niewiadomą. Jednak postawa Znicza bardzo negatywnie zszokowała, czego konsekwencją jest porażka 77:73. Poloniści zaczęli pojedynek z wysokiego "C". W trzeciej minucie spotkania prowadzili 6:0. Prym wiedli Joshua Alexander oraz Aleksander Perka. Wspomagał ich również rozgrywający jedno z najlepszych spotkań Eddie Miller.Wydawało się, że gospodarze kontrolują grę, ale "trójka" Jeremy'ego Chappell'a oraz punkty John'a Williamson'a i Bartosza Sarzało doprowadziły do wyrównania. Gra obfitowała w wiele błędów popełnianych przez obie drużyny. Spudłowane rzuty spod samego kosza zawodników  drużyny gospodarzy, czy straty Znicza przy prostych podaniach psuły obraz widowiska. Do końca kwarty toczyła się gra "punkt za punkt" i po 10 minutach na tablicy wyników widniał rezultat 17:17. Druga kwarta nie zmieniła oblicza spotkania. Dobre akcje obu zespołów przeplatane były prostymi błędami. Podobnie jak na początku ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Alexander. Nic nowego jednak Czarne Koszule nie zaprezentowały. Monotonnie prowadzona gra nie pozwalała na żadną ucieczkę punktową. Gra Znicza tradycyjnie opierała się na trafieniach trójki : Mays, Chappell, Williamson. Bardzo dobrą zmianę w podkarpackim teamie dał Dariusz Wyka, który popisał się dwoma blokami czyniąc to niczym rutyniarz, a do tego dorzucił jeszcze celną "trójkę". Do przerwy żaden z zespołów nie wyrobił sobie przewagi. Znicz nieznacznie prowadził 35:34. Trzecia odsłona spotkania przyniosła za sobą zryw gospodarzy. Kilka punktów pod rząd, w krótkim odstępie czasu i popis gry wspomnianego Miller'a ożywiło miejscową publikę. W dużej mierze ten odskok punktowy to wykorzystanie słabej dyspozycji, a wręcz nieudolności w grze gości. Nie do końca przemyślane akcje kończone wejściami pod kosz zawodników Znicza podczas,  gdy reszta zespołu znajdowała się na obwodzie skutkowały łatwymi stratami piłki na rzecz Polonistów. Gdy dodać do tego niecelne podania tworzył się obraz nędzy i rozpaczy jarosławskiej drużyny. Przerwy na żądanie trenera Szczubiała nie skutkowały. Polonia zdobywała kolejne punkty po błędach rywala i to ona prowadziła przed decydującym starciem 51:49. W dalszym ciągu to gospodarze byli drużyną wiodącą, choć podopieczni Wojciecha Kamińskiego nie grali już z takim polotem. Świetnym egzekutorem akcji okazał się doświadczony i znany na polskich parkietach Brandun Hughes i to jemu w dużej mierze Polonia zawdzięcza zdobycz kompletu punktów w tym spotkaniu. Znicz w końcu się przebudził i pokazał to na co go stać. Za trzy trafiali Chappell oraz Witos, spod kosza punktował Williamson i strata gości malała. Było już jednak zdecydowanie za późno. Nie można wygrać meczu prezentując dobry poziom gry przez 4 minuty. Tym samym Polonia odniosła siódme zwycięstwo w sezonie i udanie zainaugurowała 2010 rok. Mecz zdecydowanie rozczarował swoim poziomem. Spodziewać można się było o wiele więcej, biorąc pod uwagę potencjał zespołów. Znicz przegrał po raz kolejny i udaje się teraz prosto do Włocławka na mecz Pucharu Polski z miejscowym Anwilem. Warszawianie zrobili kolejny krok to przodu i zajmują obecnie już 8 pozycję w tabeli. Polonia AZBUD Warszawa – Znicz Jarosław 77:73 (17:17, 17:18, 17:14, 26:24) Polonia Warszawa: B. Hughes 20 (2), E. Miller 16 (1), H. Nana 9, J. Alexander 9, P. Frasunkiewicz 7, A. Perka 6, M. Bacik 6, M. Nowakowski 4 (1), M. Przybylski 0 MKS Znicz Jarosław: J. Chappell 22 (4), J. Williamson 15, K. Mays 15, D. Witos 11 (1), T. Zabłocki 5 (1), D. Wyka 3 (1), B. Sarzało 2, A. Mikołajko 0
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp