Kabaret w Słupsku
Dodano: 3 stycznia 2010 21:45
Autor: Paweł Łakomski, Informacja własna
Zdjęcie: WikiMedia
Mnóstwo nieporozumień, błędów, a co za tym idzie strat. W dzisiejszym meczu w Słupsku obydwie drużyny popełniły 41 strat, a zwycięsko z tej walki wyszli gospodarze, którzy pokonali PBG Basket Poznań 72:65. Przez cały mecz obydwie drużyny grały bardzo agresywnie. Sędziowie byli czujni i trzeba przyznać, że popełnili w dzisiejszym spotkaniu podejmowali zazwyczaj decyzje adekwatne do danego zdarzenia. W słupskim zespole aż 11 razy faulowany był Tyrone Brazelton, który po meczu był głównym tematem rozmowy.Zarówno kibice, jak i dziennikarze, zarzucają Amerykaninowi zbyt indywidualną grę. W obronie swojego zawodnika stanął Igors Miglinieks, który powiedział, że Tyrone wykonuje dobrą pracę i jego szybkie decyzje na parkiecie są jak najbardziej dobre. Mimo wszystko trzeba oddać Brazeltonowi, że rozruszał zespół Energi Czarnych Słupsk po swoim przejściu z Asseco Prokomu Gdynia. Nadal widać, że nie jest do końca zgrany z pozostałymi koszykarzami. Co do samego spotkania, to na pewno widowisko nie było ekscytujące. W związku z wcześniej wspomnianymi licznymi stratami, kibice w dzisiejszym meczu częściej pojękiwali niżeli klaskali po celnym rzucie. Według Miglinieksa liczne błędy jego podopiecznych były spowodowane wielką mobilizacją w drużynie. Rzeczywiście. Słupszczanie wspierali się nawzajem, a znów świetną pracę wykonał Mantas Cesnaukis, który ponownie zapewnił zwycięstwo Czarnym. Na pochwałę zasługuje także występ dwóch krytykowanych ostatnio na forach koszykarskich podkoszowych. Mowa tu o Wojtku Żurawskim oraz Dawidzie Przybyszewskim. Zarówno jeden, jak i drugi zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, a po meczu kibice skandowali ich nazwiska. W końcówce tego wyrównanego meczu, błąd popełnił Uros Duvniajk, który wbrew woli trenera faulował Tyrona Brazeltona. Było to piąte przewinienie zespołu, więc Amerykanin musiał stanąć na linii rzutów osobistych. Co ciekawe nadal oficjalnie trenerem PBG Basket nie jest Dejan Mijatović. Szkoleniowiec co prawda był dziś w Słupsku, ale tylko jako asystent. W protokole meczowym funkcję trenera poznaniaków pełnił Tomasz Jankowski. Mimo wszystko Mijatović zachowywał się, jak pierwszy trener i bez żadnych krępacji zwracał uwagę swoim podopiecznym. Ostatecznie mimo licznych błędów zarówno z jednej, jak drugiej strony, górą okazali się słupszczanie, którzy odnotowali trzecie z rzędu zwycięstwo. Najlepszy zawodnik w słupskim zespole – Mantas Cesnauskis – powiedział po meczu, że idą na rekord i ta szczęśliwa seria będzie trwać i trwać. Energa Czarni Słupsk – PBG Basket Poznań 72:65 (26:24, 8:10, 23:18, 15:13) Wkrótce więcej informacji