Boston przegrywa po raz trzeci
Jak to zwykle bywa w przypadku drużyn opartych na weteranach, Boston Celtics pod nieobecnoćś Kevina Garnett'a i Paula Pierce'a, musieli uznać wyższość Phoenix Suns i przegrali spotkanie 98:116.
Jeszcze raz potwierdziła się zasada, że drużyny z doświadczeniem potrzebują być w stu procentach zdrowe, aby wygrywać. Niestety dla fanów Celtów obaj liderzy musieli opuścić spotkanie z powodu tej samej kontuzji. Obaj mają problemy z prawymi kolanami.
Pocieszające dla kibiców Bostonu może być to, że Celci nadal utrzymują wysokie drugie miejsce w Konferencji Wschdniej a kontuzja Garnett'a nie ma podobno nic w spólnego z tą, która wykluczyła go z playoff poprzedniego sezonu.
Wiadomo, że obaj panowie nie zagrają w sobotnim meczu przeciwko Toronto Raptors, który odbędzie się w Bostonie. Potem jednak Celci będą mieli cztery dni wolnego od meczów i po tym czasie obaj liderzy mają już być gotowi do gry. Jak będzie przekonamy się 6 stycznia.
Pod nieobecność dwóch z trzech muszkieterów ciężar gry próbował wziąć na siebie ten trzeci. Ray Allen zagrał jednak przy fatalnej skuteczności trafiając zaledwie 4 z 13 oddanych rzutów z gry. Za trzy Ray trafił tylko raz na pięć prób.
Głównym powodem porażki Bostonu był całkowity brak przeciwstawienia się pod koszem. Suns w grze podkoszowej dominowali od pierwszego do ostatniego gwizdka. Amare Stoudemire zdobył 26 punktów i miał 7 zbiórek a środkowy Suns Channing Frye popisał się 26 punktami i 10 zbiórkami. Dla porównania grający na odpowiadający pozycjach Wallace i Perkins wspólnie zdobyli 19 punktów i mieli 14 zbiórek.
Mimo zwycięstwa trener Suns Alvin Gentry tak komentował spotkanie: "Wygrana wcale nas nie cieszy, bo wiemy, że ten mecz mógł wyglądać zupełnie inaczej gdyby Celtics grali w pełnym składzie. Dziś Celci nie byli tym zespołem, który wszyscy znamy."
Jednak bez względu na to w czym trener Suns upatruje porażki Celtics trzeba przyznać, że Celci w tym sezonie grając cyklicznie. Zaczęli sezon od kilku wygranych potem przyszedł kryzys. Po słabszym okresie gry ponownie wrócili na szczyt formy a od tygodnia ponownie są w dołku i wygląda na to, że bez Pierce'a i Garnett'a pozostaną w nim przynajmniej do 6 stycznia. Dla fanów Bostonu najważniejsze powinno być jednak to, aby Celci stawili się zdrowi na playoff. Wtedy na pewno będą liczyli się w walce o finał a być może nawet w walce o mistrzostwo NBA.