Nerwowa końcówka w Słupsku

Dodano: 29 grudnia 2009 21:48
Nerwowa końcówka w Słupsku
Paweł Łakomski, Informacja własna
MediaWiki
Mało kto po pierwszej połowie w Słupsku przewidywał, że końcówka derbów Pomorza Środkowego będzie aż tak zacięta. Ostatecznie dzięki celnym trafieniom z linii rzutów osobistych Mantasa Cesnauskisa, Energa Czarni pokonała Trefl Sopot 81:80.  Początek spotkania był bardzo nerwowy. Obie drużyny jakby nadal w ,,świątecznej” formie, nie imponowały, a sama gra nie zapowiadała późniejszych, wielkich emocji. Z czasem odpowiedni rytm złapali gospodarze. Celne trójki Mantasa Cesnauskisa oraz waleczna postawa Chrisa Danielsa, a także Pawła Leończyka, pozwoliła słupszczanom wygrać pierwszą kwartę 23:19.Trefl przez pierwszą połowę nie mógł wejść w mecz. ,,Czarne Pantery” z biegiem czasu grały coraz lepiej, a goście z Sopotu dokładnie odwrotnie. Szkoleniowiec gospodarzy Igors Miglinieks bardzo często zmieniał ustawienia swojego zespołu, przez co zaskoczył swojego najlepszego przyjaciela Karlisa Muiznieksa. Szansę na pokazanie się, otrzymał Hubert Pabian, który godnie zastąpił Marcina Srokę. Ostatnie minuty drugiej kwarty to nokaut se strony Energi Czarnych na Treflu. Słupszczanie grali skutecznie, mądrze, a przede wszystkim z odpowiednim wyczuciem. Wynik po pierwszej kwarcie, równo z syreną, ustanowił efektownym wsadem Dawid Przybyszewski – 51:33. W przerwie meczu padło wiele uwag pod adresem Trefla Sopot. Mało kto spodziewał się, że Energa Czarni w tak prosty sposób upora się bądź, co bądź czwartą drużyną polskiej ekstraklasy. Mina szkoleniowca sopocian idącego w stronę swojej ławki wskazywała, że padło wiele ostrych słów w szatni gości – i rzeczywiście. Trefl rozpoczął agresywnie w ataku, a w obronie zastosował – skuteczną – obronę strefową. Energa Czarni ospale podeszła do drugiej odsłony meczu, a liczne zmiany trenera Miglinieksa tym razem  nie przyniosły spodziewanego efektu. Beniaminek ekstraklasy celnymi rzutami za trzy punkty Lewrance Kinnarda i Iwo Kitzingera powoli zbliżał się do będącego wciąż na prowadzeniu gospodarza.  Pod koniec trzeciej kwarty przebudzili się koszykarze Energi Czarnych, a właściwie Alex Harris i Paweł Leończyk. Dwaj koszykarze mający za sobą przeszłość w PGE Turowie Zgorzelec, zagrali tak jakby znali się od dawna. Harris wpierw celnie rzucił za trzy punkty, a w kolejnych akcjach efektownymi podaniami otwierał drogę do kosza Leończykowi. Dobra postawa obydwu koszykarzy nie uchroniła ich zespołu od nerwowej końcówki.  Koszykarze Trefla, wspomagani dopingiem przez prezydenta miasta Sopotu Jacka Karnowskiego, w błyskawicznym tempie odrobili straty do swojego rywala i można powiedzieć, że spotkanie rozpoczęło się na nowo. Słupski szkoleniowiec w końcówce, w obliczu piątego przewinienia Pawła Leończyk, był zmuszony forsować Chrisa Danielsa, który po miesięcznej rehabilitacji, powrócił w niedzielę do Słupska. Miesięczny rozpad z koszykówką był widoczny. Amerykanin popełniał głupie faule, przez co sopocianie zdobywali łatwe punkty.  Po udanej akcji 2+1 Łukasza Ratajczaka w Słupsku był remis po 78. Kilkanaście sekund później na linii rzutów wolnych stanął Chris Daniels. Na szczęście przyjezdnych zaliczył on tylko jedną celną próbę, ale przy drugim rzucie piłkę zebrał Marcin Sroka. Podkoszowa walka kapitana słupszczan okazała się bezużyteczna. Czarni nie zdobyli punktów, a w następnej akcji Trefl wyszedł na prowadzenie 79:80.  Gospodarze w swojej ostatniej akcji w 2009 roku otrzymali spóźniony świąteczny prezent od Cliffa Hawkinsa, który w idiotyczny sposób sfaulował Mantasa Cesnauskisa, przy jego próbie rzutu zza linii 6,25. Interpretacja tego przewinienia była jednoznaczna – trzy rzuty wolne dla Energi Czarnych. Litwin pomylił się raz i w ten oto sposób zapewnił swojej drużynie szóste zwycięstwo w tym sezonie. Co prawda sopocianie mieli jeszcze dwie sekundy na rozegranie akcji, ale w najważniejszym momencie chybił Ratajczak, którego trzeba pochwalić za bardzo dobrą grę pod koszem Energi Czarnych. Ostatecznie w ferworze wielkich emocji drużyna Igorsa Miglinieksa pokonała Trefla Sopot 81:80 i w dobrych nastrojach przystępuje do nowego roku 2010. Następne spotkanie słupski zespół rozegra w najbliższą niedzielę, a przeciwnikiem będzie PBG Basket Poznań. Energa Czarni Słupsk - Trefl Sopot 81:80 (23:19, 28:14, 15:21, 15:26) Energa Czarni: Żurawski 4, Brazelton 11 (1), Sroka 7, Przybyszewski 4, Pabian 0, Harris 6 (1), Daniels 19, Cesnauskis 20 (4), Leończyk 10.  Trefl Sopot: Kowalczuk 0, Hawkins 8, Stefański 9 (1), Kadziulis 12 (1), Kuzminskas 18, Kinnard 16 (2), Ratajczak 7, Malesa 0, Kitzinger 10 (1). 
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp