Mała sensacja w Kołobrzegu

Dodano: 29 grudnia 2009 21:41
Mała sensacja w Kołobrzegu
Paweł Łakomski, PLK
MediaWiki
Po wyrównanym spotkaniu PBG Basket Poznań, pokonał w Kołobrzegu miejscową Kotwicę 67:70 i sprawił małą sensację w 14 kolejce PLK.  Początek spotkania należał do podopiecznych Pawła Blechacza, którzy chcąc zrehabilitować się po ostatnich porażkach postawili za wszelką cenę wygrać. Prowadzili 14:6, ale od tego momentu PBG Basket zaczął grać skuteczniej. Już po pierwszej kwarcie Kotwica prowadziła, a w następnej sukcesywnie powiększała przewagę, która oscylowała w granicach dziesięciu punktów. Dobrze grali wysocy gracze Piotr Stelmach i Darrell Harris, natomiast goście z minuty na minutę jakby opadali z sił powodując niezrozumiałe starty. Druga kwarta podobna do pierwszej. Obie drużyny raziły nieskutecznością, a poznaniacy dodatkowo szybko faulowali pięć razy i rywale za każde następne przewinienia wykonywali rzuty osobiste, które nie były dzisiejszego wieczoru ich mocną stroną, dlatego nie udało im się uzyskać wyższej przewagi. W pierwszej połowie spotkania w zespole Kotwicy brylował Łukasz Wichniarz. Skrzydłowy kołobrzeżan zdobył w tej części jedenaście punktów w tym dwie trójki. Swoją obecność na parkiecie zaznaczył również jeden z najmłodszych w ekipie Kotwicy Dawid Bręk, który bardzo mądrze prowadził grę kołobrzeżan. Chwilę później Harris dołożył kolejne 2+1 i Kotwica prowadziła na koniec pierwsze części meczu 33:26. Trzecia kwarta rozpoczęła się od mocnego uderzenia ponownie Kotwicy, a właściwie Harris’a, który popisał się dwa razy pod rząd efektownym wsadem. Trener gości Tomasz Jankowski poprosił o czas, aby jeszcze raz nakreślić swoim zawodnikom, co mają robić na parkiecie w dzisiejszym meczu. I to wyraźnie pomogło. Szybko rzucili się za odrabianie strat. Zawęzili obronę, co pozwoliło na zdobyciu kilku łatwych punktów w kontrach. Swoją obecność na parkiecie zaznaczył również Zbigniew Białek trafiając 2x3 punkty zmniejszając jednocześnie stratę do pięciu punktów (49:44). – Bardzo potrzebowaliśmy tego zwycięstwa. Nasza sytuacja jest trochę lepsza niż Kotwicy, ale po pierwszych czterech zwycięstwach w pierwszej rundzie każdy wie, które miejsce zajmujemy w tabeli. Cieszę się, że chłopcy walczyli do ostatniej wręcz sekundy, bo chociaż mecz nie był żadnym pięknym widowiskiem, ale był bardzo zaciętym meczem i skończył się na naszą korzyść. – tłumaczył trener Tomasz Jankowski. Ostatnią kwartę goście znów musieli rozpoczynać od odrabiania kilkupunktowej straty. Na parkiecie pojawił się Adam Graves, o którym można powiedzieć, że był takim motorem napędowym. Spokojnie rozgrywał kolejne akcje swojego zespołu, a także trafił kilka ważnych punktów. W ostatnich minutach rozgrzał się wreszcie James Maye, który miał kilka dobrych akcji w obronie, a także trafił ważny rzut za trzy punkty, który dał pierwsze prowadzenie w tym spotkaniu ekipie z wielkopolski (65:68). Szanse na jeszcze korzystny wynik pogrzebał Brian Freeman, który w ostatnich sekundach meczu był faulowany, ale stając na linii rzutów wolnych nie wytrzymał presji pudłując oba osobiste. Ostatnia akcja meczu należała już do PBG Basket Poznań a mianowicie do Andrija’na Cirića’a, który w przeciwieństwie zawodnika Kotwicy nie zawahał się trafiając oba osobiste jednocześnie pieczętując wyjazdową wygrane 70:67. - Od samego początku moi zawodnicy starali się grać mocno w obronie. Efektem była nieduża zdobycz punktowa do przerwy przeciwników. Po przerwie jeszcze w trzecie kwarcie byliśmy wypoczęci i graliśmy dobrze w obronie. Newralgicznym punktem w tym spotkaniu był faul naszego zawodnika Piotra Stelmacha. To osłabiło drużynę w obronie i w ataku. Mieliśmy mniejsze możliwość w rotacji. Straciliśmy dużo sił grając tak krótką ławką. Była również szansa w ostatnich sekundach wygrać to spotkanie, bo dwa wolne wykonywał Freeman. Niestety nie wytrzymał presji i spudłował oba rzuty. – powiedział po meczu trener Blechacz. Kotwica Kołobrzeg – PBG Basket Poznań 67:70 (14:12, 19:14, 20:20, 14:24)
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp