Bryant prowadzi Lakers do kolejnego zwycięstwa
Przed spotkaniem z Oklahoma City Thunder Kobe Bryant pięć razy w bieżących rozgrywkach rzucił 40 lub więcej punktów. Dziś uczynił to po raz szósty i poprowadził Jeziorowców do zwcyięstwa nad Durantem i spółką 107:104. Tym samym było to 16 zwycięstwo podopiecznych Phila Jacksona w ostatnich 17 spotkaniach.
Było to pierwsze spotkanie w Staples Center od zakończenia dosyć długiej serii meczów wyjazdowych.
- Pierwsze spotkania u siebie po seriach wyjazdowych są zawsze ciężkie. Ufaliśmy sobie jednak nawzajem w obronie, a kluczem do zwycięstwa było odnalezienie właściwego rytmu gry - powiedział po spotkaniu Bryant.
Jak można się było spodziewać drużyna z Oklahoma City postawiła bardzo duży opór aktualnym mistrzom NBA. Pierwsza kwarta należała właśnie do nich. Agresywniejsza, szybsza, a co najważniejsze efektywniejsza gra dawała gościom prowadzenie w pierwszej kwarcie. Po trójce Thabo Sefoloshy było już 26:19.
Kapitalnie grał Durant, Sege Ibaka fenomenalnie "czyścił" deski, Russell Westbrook odnajdywał partnerów na wolnych pozycjach i z biegiem czasu przewaga Thunder wzrosła już do 12 punktów.
Drugą połowę od mocnego uderzenia zaczęli jednak gospodarze i już po czterech minutach trzeciej kwarty Derek Fisher wyprowadził Lakers na prowadzenie 61:60. Przewaga Bryanta i spółki z każdą minutą stawała się coraz wyraźniejsza. Podopieczni Phila Jacksona po niemrawej pierwszej połowie wyraźnie złapali wiatr w żagle i spokojnie odskakiwali rywalom. W połowie ostatniej "cwiartki", po efektownym wsadzie lidera Lakers przewaga gospodarzy wynosiła już 11 punktów (wynik 98:87).
Thunder jako bardzo młody zespół walczyli jednak do samego końca i to przyniosło skutek.
Na 15 sekund przed końcem Harden zmniejszył straty do zaledwie jednego punktu. W kolejnej akcji szybko faulowany Fisher trafił dwa wolne, Thunder przegrywali trzema punktami, mieli piłkę i ostatnie 14 sekund na rozgranie decydującej akcji. Rzut za trzy wspomnianego wcześniej Westbrooka nie znalazł jednak drogi do celu i rezultatu spotkania nie mogły już nawet zmienić niecelne dobitki kolejno Ibaki i Sefoloshy. Ostatecznie Lakers pokonali Thunder 107:104.