Czy Robinson naprawdę pragnie zostać w NY?
Aż w dziewięciu ostatnich spotkań Nate Robinson ani razu nie wyszedł na parkiet w barwach New York Knicks. Mimo wszystko twierdzi, że chce zostać w klubie z Wielkiego Jabłka. Jednak, czy aby napewno? Amerykańskie źródła twierdzą, że niekoniecznie.
- To tutaj chcę być. Jeśli to ma być miejsce, gdzie mam grać, to pragnę tu zostać - powiedział w dniu wczorajszym Robinson.
Obrońca Knicksów przyznał to dzień po tym, jak jego agent zaczął domagać się od Donniego Walsha transferu swojego podopiecznego.
Robinson powiedział, że chce zostać w Nowym Jorku, jednak źródła na które powołuje się ESPN twierdzą, że jeżeli byłaby taka możliwość dwukrotny zwycięzca konkursu wsadów najbardziej pragnąłby transferu do... Bostonu i tamtejszych Celtics.
- Na razie poczekajmy. Wszystko okaże się już niebawem - oznajmił tajemniczo Robinson.
Robinson nie może zmienić barw klubowych do 24 grudnia, bowiem w tegorocznym, letnim okienku transferowym w ostatniej chwili przedłużył kontrakt z Knicks.
Jeżeli transfer do Celtów by nie "wypalił" wtedy najprawdopodobniejsze jest, iż Robinson odstąpi od kontraktu i będzie chciał się związać z jakimkolwiek klubem, który ma szanse na mistrzostwo NBA, w tym z Bostonem.
W bieżących rozgrywkach Nate notuje średnio 10.9 punktu oraz 3.2 asysty na spotkanie.