O dwóch takich co chcieli razem podbić ligę...
Yao Ming i Tracy McGrady spotkali się w Houston po raz pierwszy w 2004 roku. Razem mieli stworzyć duet na miarę Jordana z Pippenem, lub Kobego z Shaqiem. Po pięciu latach widać jednak, że stało się zupełnie inaczej.
W poniższym tekście postaram się to wytłumaczyć, ale od razu napomknę ku pocieszeniu kibiców "Rakiet", że takich duetów w NBA było o wiele więcej aniżeli T-Mac i Yao...
Nie jest to z pewnością do końca ich wina, bo kontuzji się nie wybiera, a one w głównej mierze przyczyniły się do tego, że zarówno Tracy jak i Yao nie mogą się czuć wspólnie spełnieni. Wydawało się, że ich gra w jednym zespole może zapierać dech w piersiach fanom koszykówki na całym świecie. Z jednej strony wszechstronny obrońca/skrzydłowy, który zapowiadał kiedyś, że będzie pierwszym od czasów Oscara Robertsona koszykarzem, który na koniec sezonu legitymował się będzie średnią triple-double. Z drugiej środkowy, który ma w zanadrzu kilka wspaniałych, dopracowanych do perfekcji zagrań a’la Hakeem Olajuwon i przede wszystkim 228 cm wzrostu. Obecnie wygląda to tak, że Chińczyk najwcześniej na parkiecie pojawi się w przyszłym sezonie, albo nawet wcale, ewentualnie jeśli powróci do NBA to nikt nie zagwarantuje, że z powrotem jego stopy się nie rozlecą. McGrady z kolei wrócił do gry, ale jego wkład w wyniki drużyny jest żaden i coraz częściej się mówi o jego wytransferowaniu gdziekolwiek, bo w lecie 2010 roku stanie się wolnym agentem, a teraz byłaby jeszcze szansa na zamienienie go na kogoś wartościowego.
A oto inne pary, które miały razem zawojować ligę:
Eddie Curry& Tyson Chandler – dwójka młokosów z Chicago Bulls miała być zaporą nie do przejścia pod koszem i bezwzględnymi dominatorami na atakowanej desce. Jednak w obliczu kłopotów z sercem Eddiego szybko wytransferowano go do Knicks, a Chandlera trochę zagubionego bez żalu oddano do Hornets.Steve Nash&Dirk Nowitzki – sześć wspólnie spędzonych sezonów dało im tylko jeden finał konferencji. Jak się już rozeszli po nie zaakceptowaniu żądań finansowych Kanadyjczyka, to ten dorobił się dwóch pod rząd MVP, a Niemiec jednego i finału ligi. Trzeba także pamiętać, że na ich drodze stawali wtedy albo Lakers z Kobe&Shaqiem lub Spurs z Duncanem&Parkerem.Paul Pierce & Antoine Walker – ci także doszli raz do finału konferencji, chociaż stać ich było na więcej. W końcu Walker zaczął rzucać tylko trójki i na dodatek „spasł” się okrutnie po czym duet ten rozdzielono, a Pierce dostał Ray Allena i Kevina Garnetta do pomocy, z którymi wspólnie doczekał się mistrzostwa. A gdzie jest Antoine?
Carmelo Anthony & Allen Iverson – miał być popis gry w ataku i stworzenie duetu nie do zatrzymania. Skończyło się na laniu w play off 4:0 od Lakers praktycznie bez walki. Gra "Melo" była wkurzająca chyba wszystkich prócz jego przeciwników którym na rękę były jego samolubne zagrania. Paradoksem totalnym do tej pory jest jednak to, że z ówczesnego składu Marcus Camby dostał nagrodę dla najlepiej broniącego (!!!) zawodnika ligi, a jak Nuggets prezentowali się w obronie w tym czasie, o chyba każdy pamięta...Baron Davis&Elton Brand – najśmieszniejsza historia. Davis przeprowadził się do Clippers ze świetnie zapowiadających się wówczas Warriors za namową Branda przez niego samego. Perspektywa wspólnych występów zawróciła w głowie Baronowi, na co przystał bez namysłu, po czym strasznie się zdziwił, gdy jego kolega „dał dyla” do Filadelfii...
Jason Kidd & Vince Carter - to też nie tak miało wyglądać...