Prokom jeszcze nie teraz w TOP16
Dodano: 17 grudnia 2009 23:38
Autor: Paweł Łakomski, Informacja własna
Zdjęcie: MediaWiki
Nie tak miała wyglądać wyprawa Asseco Prokomu Gdynia do Mediolanu. Mistrzowie Polski ulegli Armani Jeans Mediolan 82:69 i nie zapewnili sobie awansu do TOP16. Aby awansować do najlepszej szesnastki w Europie, muszą pokonać Panathinaikos, albo w ostateczności Chmiki. Niezwykle ważny mecz dla Asseco Prokomu Gdynia od początku nie układał się po ich myśli. Podbudowani zwycięstwem z zeszłego tygodnia nad Realem Madryt i sobotnim nad Anwilem Włocławek, mistrzowie Polski rozpoczęli bardzo nerwowo. Mający za sobą świetny tydzień Adam Hrycaniuk, rozpoczął na ławce, a w pierwszej piątce zastąpił go młody Adam Łapeta. Gospodarze prowadzeni przez świetnego Morrisa Finley’a grali skutecznie, a co za tym idzie pewnie. Amerykanina doskonale wspierał Litwin Marionas Petravicius, który dobrze radził sobie z podkoszowymi rywalami z Polski. Do Mediolanu z zespołem nie przyjechał Pape Sow, który został dyscyplinarnie zawieszony przez swojego szkoleniowca. Podopieczni Tomasa Pacesasa po w miarę dobrym początku grali tak, jak z początku sezonu euroligowego. Znów mistrzowie Polski skupiali się na indywidualnych akcjach, a nie na zespołowej grze. Piłką krążyła głównie wokół trzech zawodników: Davida Logana, Qyntela Woodsa oraz Daniela Ewinga. Drugą kwartę bardzo dobrze rozpoczęli goście z Polski. Za sprawą Qyntela Woodsa mistrzowie Polski, tracili do swojego rywala już tylko dwa oczka. Jednak znów do głosu doszli Włosi i polski zespół nie miał nic do powiedzenia. Nadal pierwsze skrzypce w drużynie Armani Jeans grał Finley i do przerwy Asseco Prokom przegrywał w Mediolanie 42:28. Po przerwie gospodarze już tylko powiększali swoją przewagę, a podopieczni Tomasa Pacesasa, co dwie, może, trzy akcje zapisywali na swoim koncie kolejne punkty. Skuteczny w tej części meczu był Daniel Ewing, który dziś grał bardziej jako rzucający obrońca, niż klasyczny rozgrywający. Na ostatnią kwartę mistrzowie Polski wyszli w bojowych nastrojach, gdyż tracili do swojego rywala zaledwie (a może i aż) 10 punktów – 59:49. Po akcji 2+1 Lorinzy Harringtona w hali w Mediolanie zrobiło się gorąco, ponieważ mistrzowie Polski tracili do gospodarzy tylko 5 punktów – 59:54. Wówczas niespodziewanie za trzy trafił Massimo Bulleri i ten rzut ostatecznie podciął skrzydła gdyńskiej drużynie. Ostatecznie Asseco Prokom Gdynia przegrał w Gdyni 82:69 i na dzień dzisiejszy, to Armani Jeans Mediolan jest w elitarnej fazie Top 16. Aby mistrzowie Polski mogli znaleźć się drugi rok z rzędu w najlepszej szesnastce, muszą pokonać kogoś z dwójki Panathinaikos Ateny – Chmiki Moskwa. Pierwsze decydujące spotkanie gdynianie rozegrają 6 stycznia w Atenach, gdzie podejmie ich obrońca tytułu mistrzowskiego Panathinaikos.