Kandydaci wykiwani przez komisję
Dodano: 17 grudnia 2009 14:47
Autor: Paweł Łakomski, sportowefakty.pl
Zdjęcie: Obraz własny
4 listopada Polski Związek Koszykówki ogłosił konkurs na szkoleniowca kadry żeńskiej i męskiej. Tak jak w przypadku kobiet komisja zarekomendowała dwóch kandydatów, tak w przypadku mężczyzn żadnego. Trenerzy, którzy chcieli pracować z polską kadrą musieli wysłać aplikację do PZKosz do końca listopada. Łącznie zgłosiło się 12 szkoleniowców z szansą na pozytywną rekomendacje przez komisję składającą się z Kazimierza Mikołajca (przewodniczący), Mirosława Noculaka, Dariusza Szczubiała, Eugeniusza Kijewskiego oraz Zbigniewa Polatowskiego. Hiszpański trener nad kandydatami Mimo kilku naprawdę ciekawych kandydatur komisja nie zaproponowała prezesowi PZKosz żadnego szkoleniowca. Dlaczego? Otóż poza konkursem swoje zainteresowanie wyraził Joan Plaza, kojarzony głównie jako trener Realu Madryt. - Dałem agentowi zielone światło do rozmów na temat pracy w Polsce. Sprawa nie jest nowa, bo już latem mój menadżer pytał, czy byłbym zainteresowany posadą w waszym kraju. Podobno czołowy klub szukał trenera. Wówczas nic z tego nie wyszło, ale przyznaję, że jestem pozytywnie nastawiony do wizji pracy z waszą drużyną narodową- wypowiedział się na łamach Przeglądu Sportowego sam Plaza. Mimo ,,wielkiego” nazwiska hiszpańskiego szkoleniowca w kuluarach mówi się, że PZKosz ma w jeszcze jednego asa w rękawie – z bardziej znanym nazwiskiem. Jednak w tej sprawie polska federacja milczy. Co w takim razie z kandydatami? Nic – najprościej można napisać. Żaden z dwunastu kandydatów nie został zarekomendowany przez komisję i w tym ,,konkursie” nie ma szans na objęcie polskiej kadry narodowej. Tak, jak zagraniczni trenerzy nie za bardzo przejmują się porażką, tak Tomasz Służałek już nie. Doświadczony polski trener po raz kolejny starał się zostać trenerem reprezentacji i po raz kolejny ktoś inny poprowadzi najlepszych polskich koszykarzy. - To są pobożne życzenia prezesa, by Plaza chciał poprowadzić naszą reprezentację. Już przed Mistrzostwami Europy w naszym kraju sporo mówiło się o sławnych nazwiskach w kontekście prowadzenia Polaków, a skończyło się na Katzurinie – powiedział sfrustrowany Służałek